Polacy bez zielonego światła od FIS. Chodzi o Tomasiaka i Kota
Czwartkowy medal Kacpra Tomasiaka na mistrzostwach świata juniorów w Lillehammer dał reprezentacji Polski dodatkowe miejsce startowe na zawody Pucharu Świata – już od weekendu w Lahti (6-8 marca). Juniorską kwotę Tomasiak wypełni w Finlandii osobiście, a jego miejsce w podstawowej grupie zajmie Maciej Kot, który w ostatniej chwili dołączy do zespołu obecnego w Kraju Tysiąca Jezior. Obaj nie zdążyli na poranną serię treningową, więc sztab dowodzony przez Macieja Maciusiaka próbował zorganizować próby w roli przedskoczków – tuż przed piątkowymi zawodami. Ten pomysł spotkał się jednak z odmową jury.
– Były takie sytuacje w przeszłości, choćby w przypadku niedostarczonych nart. Wspomnę zeszłotygodniowy przypadek w Bad Mitterndorf. Ren Nikaido w ogóle nie doleciał do Austrii, ale razem z Tomofumim Naito mieli przyzwolenie na to, że mogą skoczyć jako przedskoczkowie. Naito oddał taki skok przed kwalifikacjami do niedzielnego konkursu. Chcieliśmy tutaj zrobić tak samo, zgłosiliśmy to na odprawie technicznej, ale otrzymaliśmy odpowiedź od Sandro Pertile i Borka Sedlaka, że nie możemy – informuje nas trener Maciej Maciusiak.
O sprawę zapytaliśmy wspomnianego Pertile, dyrektora Pucharu Świata w skokach narciarskich.
– Otrzymaliśmy prośbę od austriackiej i polskiej drużyny o umożliwienie zawodnikom oddania dodatkowego skoku treningowego. Ponieważ mamy już jasno ustalony plan oficjalnego treningu i nie ma żadnego powodu o charakterze siły wyższej, jury zdecydowało się nie zezwolić drużynom na tę dodatkową możliwość. Nie możemy porównywać tego z innymi przypadkami, ponieważ tutaj chodzi o kwestię planowania. Myślę też, że te drużyny powinny być już zadowolone z tego, że mogą korzystać z dodatkowego miejsca z mistrzostw świata juniorów już tutaj w Lahti – powiedział Pertile w rozmowie ze Skijumping.pl.
Kacper Tomasiak razem ze Stephanem Embacherem polecieli w piątek z Oslo do Helsinek. Dlaczego Maciej Kot dotrze z Polski do Finlandii dopiero w dniu pierwszego z trzech konkursów w Lahti?
– Trenowaliśmy w Zakopanem, braliśmy też pod uwagę wyniki z Pucharu Kontynentalnego. Maciek był pierwszym oczekującym na rozwój sytuacji. Otrzymał informację, że ma czekać w blokach startowych. Nie chcieliśmy być przesadnie pewni siebie, czekaliśmy do samego końca i po ostatnim skoku Kacpra Tomasiaka w Lillehammer wszystko było organizowane. Zaplanowaliśmy to wcześniej, ale byliśmy cierpliwi. Rano wyleciał z Krakowa do Helsinek. Miejmy nadzieję, że ta podróż pójdzie po naszej myśli i Maciek dotrze razem ze sprzętem. Będzie na styk, ale powinien być na czas. Reszta zawodników leciała tym samym samolotem w czwartek i byli na miejscu przed 14:00 czasu lokalnego – odpowiada szkoleniowiec.
– Kacper wylądował rano w Helsinkach, narty też są na miejscu. Trochę się obawialiśmy, bo połączenie między Oslo a Helsinkami jest realizowane małym samolotem. Zdąży do Lahti bez problemu – zapewnia trener w kontekście indywidualnego wicemistrza świata juniorów.
O ile Dwaid Kubacki, Kamil Stoch, Paweł Wąsek i Piotr Żyła dotarli do Lahti w czwartkowe popołudnie, zgodnie z planem, o tyle więcej przygód mieli członkowie polskiego sztabu szkoleniowego.
– Skoczkowie przyjechali z Krakowa do Helsinek o czasie i zrealizowali trening, natomiast my lecieliśmy z z przesiadką w Kopenhadze. Samolot miał awarię i musieliśmy zaliczyć międzylądowanie w Sztokholmie, gdzie wymieniono samolot, przepakowane bagaże. To wszystko trwało dłużej, dojechaliśmy do hotelu o 22:00, siedem godzin później niż planowaliśmy – relacjonuje Maciusiak.
W porannej serii treningowej najlepiej spośród obecnych Polaków wypadł Kamil Stoch, który zajął 16. pozycję po 120-metrowym locie. Tuż za nim uplasował się Piotr Żyła (119,5 metra). Paweł Wąsek (117 metrów) był 23., a Dawid Kubacki (106,5 metra) został sklasyfikowany na 44. lokacie. Na rozbiegu pojawiło się 56 z grona 68 zgłoszonych zawodników.
– Poranny trening? Całkiem nieźle, jedynie Dawid zepsuł skok. W powietrzu zastawiło go i leciał płotem. Reszta solidnie, z małymi błędami. Przygotujemy się do zawodów i damy dziś z siebie wszystko. Będzie tylko jedna seria. Na kilka godzin wracamy do hotelu i po południu wrócimy na skocznię – podsumowuje Maciusiak.
Piątkowe zawody będą miały jednoseryjne zawody, będąc ponadprogramowym zastępstwem za listopadowy konkurs w Ruce, który nie doszedł do skutku z powodu zbyt silnego wiatru. Początek rywalizacji przewidziano na godzinę 14:30 czasu polskiego.
Korespondencja z Lahti, Dominik Formela