Strona główna • Polskie Skoki Narciarskie

Kubacki, Kot, Wąsek i Żyła bez punktów w piątek w Lahti. „Grawitacja wygrywa”

Tylko Kamil Stoch i Kacper Tomasiak zdołali zapunktować w premierowym konkursie weekendu Pucharu Świata w Lahti (HS130). Na Salpausselce poza czołową trzydziestką uplasowali się Dawid Kubacki, Maciej Kot, Paweł Wąsek i Piotr Żyła.

Zaledwie 0,3 punktu zabrakło Dawidowi Kubackiemu do zdobycia kolejnych punktów Pucharu Świata. 111,5-metrowy skok dał podopiecznemu trenera Macieja Maciusiaka 31. lokatę.

- Czy trudno się skakało w jednoseryjnym konkursie? Trudno to było wstać rano na serię treningową. To na pewno nie było komfortowe. Teraz to już nie ma większego znaczenia - trzeba robić swoje na skoczni niezależnie od wszystkiego. Ta sztuka niestety się nie udała. Brakowało odległości, jak przez cały sezon, ale też rotacji, prędkości w powietrzu. Wydaje się, że to powinno odlatywać, a zamiast tego po prostu spadam jak kamień. Grawitacja niestety wygrywa.

- Myślę, że w nogach nie czuć zmęczenia, bo fizycznie jesteśmy dobrze przygotowani. Myślę, ze głowa ma nieco pod górkę. Człowiek cały czas się stara i wypruwa żyły na treningach, a efektu dalej nie widać - stwierdził Kubacki, dodając, iż ma nadzieję na progres w dalszej części weekendu.

- Cały czas wierzę, że te skoki mogą być lepsze - zarówno w sobotę, jak i w niedzielę, o ile będę skakał. To jedyne, co mogę w tej chwili zrobić. Jedynym wyjściem byłoby poddanie się i powrót do domu, ale nie o to w tym wszystkim chodzi. Jest trudno i to nie daje satysfakcji, ale sport jest czasami brutalny i tyle.

Tuż za Dawidem Kubackim sklasyfikowany został po 112,5-metrowym locie Maciej Kot. Drużynowy mistrz świata z 2017 roku z Lahti przyznał na antenie Eurosportu, że pomimo zajętego 32. miejsca to był cenny start.

- Ważne, że jestem i mogłem wystartować w piątek. Na pewno start nie był taki, jak zakładałem. Pod względem wyzwania jednak to coś ciekawego - wejść na inną skocznię bez żadnej serii treningowej. Podjąłem się tego, to mogło pokazać pewne ciekawe rzeczy. Nie było tu mowy o żadnym „wjeżdżaniu się”, tylko trzeba było ustalić plan i mu zaufać. Pod względem nauki i wyciągnięcia wniosków nie jest to stracony dzień.

Zakopiańczyk dodał w rozmowie z reporterem Eurosportu, Kacprem Merkiem, iż za nim dość owocne, choć nie należące do najłatwiejszych treningi na skoczni w Zakopanem.

⁃ Treningi były trudne, aczkolwiek pozytywne. Skakaliśmy na obiekcie normalnym w Zakopanem. To skocznia, która najmniej mi leży i źle mi się tam skacze. Jeśli tam próby wyglądały całkiem nieźle, a nawet dobrze - to zakładam, że jest to niezły prognostyk. Nie miałem w piątek większych problemów z pozycją najazdową. Trzeba ten skok przeanalizować i poprawić pewne kwestie na sobotę - podsumował 34-latek.

Spory błąd w jedynym skoku konkursowym w piątek popełnił Paweł Wąsek. Zawodnik z Ustronia osiągnął zaledwie 106 metrów, co przełożyło się na odległą, 48. lokatę.

- Liczyłem na dużo więcej, ten wynik rzecz jasna mnie nie zadowala. Skierowałem w próg zbyt dużo mocy - to kompletnie nie wyszło - powiedział dla Skijumping.pl wicemistrz olimpijski.

- Czuć już sporo zmęczenia. Póki się fajnie skacze i skoki sprawiają radość, to jeszcze tak bardzo nie męczy. W innym przypadku cały sezon dobija dwa razy bardziej. Niestety - ale cieszę się, że ten sezon zmierza do końca. Sił już trochę brakuje i czuć, że głowa jest również zmęczona i potrzebuje odpoczynku - przyznał szczerze Wąsek.

56. pozycję zajął Piotr Żyła, który nie zdecydował się w piątek na rozmowy z mediami.

Korespondencja z Lahti, Kinga Marchela