Strona główna • Norweskie Skoki Narciarskie

Gospodarze zdmuchnięci w Oslo. „Safety first?”

Pomimo trudnych warunków pogodowych organizatorom Pucharu Świata w Oslo udało się przeprowadzić piątkowe kwalifikacje – najpierw mężczyzn, a następnie kobiet. Choć niestabilny wiatr sprawiał problemy wielu zawodnikom rywalizującym na wzgórzu Holmenkollen, największe trudności w stolicy Norwegii mieli przedstawiciele gospodarzy – Marius Lindvik i Gyda Westvold Hansen. Oboje sobotnie zawody obejrzą już w roli kibiców.

Porywisty wiatr związany z niżem atlantyckim przechodzącym przez Norwegię wymusił korekty w piątkowym programie Pucharu Świata w Oslo. Oficjalne sesje treningowe ograniczono do jednej serii, a kwalifikacje mężczyzn i kobiet rozpoczęły się później niż planowano. Ostatecznie nikomu nic się nie stało, jednak chwile grozy przeżyli reprezentanci Norwegii, którzy teoretycznie powinni być najlepiej zaznajomieni z warunkami panującymi na 134-metrowym obiekcie położonym na szczycie stolicy ich kraju.

Ostatnie miejsce w eliminacjach mężczyzn zajął Marius Lindvik. Aktualny mistrz świata ze skoczni normalnej wylądował przed 100. metrem po bardzo dużych problemach w locie. 27-letni mistrz olimpijski z Pekinu książkowo wyszedł z trudnej sytuacji, jednak po odpięciu nart był wyraźnie niezadowolony z warunków, w których otrzymał sygnał do startu. Choć Lindvik nie zamienił słowa z dziennikarzami zgromadzonymi pod Holmenkollbakken, jego próbę skomentowali koledzy z reprezentacji.

– To naprawdę przykre, że zapraszamy tu zawodników z całego świata, a potem skaczemy w warunkach, w których w ogóle nie powinniśmy skakać. Z Lindvikiem skończyło się dobrze, ale naprawdę niewiele brakowało. Trochę mnie to dotyka. bo to mój domowy obiekt. Uważam, że to świetne miejsce do skakania, ale czasami po prostu nie powinniśmy skakać. Może da się to jeszcze uznać za bezpieczne, ale nie ma w tym żadnego sensu. Zaliczyliśmy trening, zrobiliśmy to, co trzeba. Czy to naprawdę „safety first”? Nie wiem – mówił otwarcie Kristoffer Eriksen Sundal przed kamerą TV2, nawiązując do słów Sandro Pertile z przeszłości, podkreślających stawianie bezpieczeństwa skoczków jako priorytet jury Pucharu Świata.

– W takich warunkach w ogóle nie powinienem był skakać. Kilka razy w trakcie lotu miałem wrażenie, że kompletnie tracę kontrolę – przyznał Johann Andre Forfang, cytowany przez tv2.no.

W kwalifikacjach kobiet los Lindvika podzieliła Gyda Westvold Hansen. Kombinatorka norweska, która w sezonie olimpijskim zdecydowała się spróbować swoich sił wyłącznie w skokach narciarskich, uzyskała zaledwie 71,5 metra. 23-latka, podobnie jak jej rodak, już po wyjściu z progu zmagała się z podmuchami wiatru, które zdestabilizowały jej sylwetkę w locie. Ostatecznie zawodniczka bezpiecznie zakończyła swoją próbę, ale pożegnała się z wizją występu w sobotnim konkursie na Holmenkollen.

Sobotnie zawody pań ruszą o 14:30. Konkurs mężczyzn rozpocznie się o godzinie 16:40.