„Sam format nie jest taki super” – Tomasiak przed duetami w Lahti
Kacper Tomasiak po raz piąty w karierze wskoczył do czołowej „10” zawodów z cyklu Pucharu Świata. 19-latek w sobotni wieczór uzyskał 123,5 oraz 125,5 metra – rozgryzając Salpausselkę (HS130) w Lahti po przeciętnym skoku w piątkowym konkursie jednoseryjnym. Junior miał przede wszystkim okazję wypocząć po szalonym czasie startowym i podróżniczym.
W czwartek Kacper Tomasiak został indywidualnym wicemistrzem świata juniorów w norweskim Lillehammer, a już w piątek wziął udział w Pucharze Świata w fińskim Lahti. Podróż między tymi nordyckimi krajami dała jednak skoczkowi w kość. Jak sam podkreśla, przed sobotnimi zmaganiami w Kraju Tysiąca Jezior udało mu się solidnie zresetować.
– Przeważnie długo śpię rano. Im dłużej mogę, tym dłużej śpię. Przed sobotnimi zawodami wyszło, że mniej więcej spałem ponad jedenaście godzin <śmiech>… Z przerwami, ale niedługimi. Łącznie mogło wyjść około tych jedenastu godzin. Po obudzeniu czułem się dużo lepiej, wręcz znakomicie. Przed rozgrzewką byłem nieco senny, ale podczas zawodów było w porządku – opowiada nam Tomasiak.
Zawodnik z Bielska-Białej wskoczył do czołowej „10” Pucharu Świata po raz pierwszy od styczniowych zawodów na Bergisel w Innsbrucku. Po konkursie zdawał jednak sobie sprawę z popełnionych błędów.
– Może w każdym skoku dało się skoczyć z metr dalej. Po piątkowym skoku konkursowym i sobotnich kwalifikacjach przyzwyczaiłem się trochę do wcześniejszego lądowania, bo pod koniec brakowało prędkości w locie. Teraz trochę bardziej niosło i nie mogłem idealnie wyczuć lądowania. Na tym mogłem nieco tracić, ale ogólnie jestem zadowolony z konkursowych skoków – zaznacza multimedalista tegorocznych igrzysk olimpijskich.
Czy piątkowy skok i pierwsza z sobotnich prób zasiały w Tomasiaku ziarnko niepewności?
– Nie skupiam się na tym, co było, tylko na tym, co mam poprawić, żeby było dobrze. Nie niepokoiłem się, ale cieszę się, że udało się poprawić błędy i w konkursowych seriach skoczyć dobrze. Ten obiekt nie jest dla mnie zagadką, ale jeszcze można poszukać rezerw. To dość specyficzna skocznia, ale już dobrze się na niej czuję – zapewnia mistrz Polski.
Brak możliwości oddania zapoznawczego skoku w piątek dał o sobie znać na początku weekendu w Lahti?
– Przed zawodami trudno to ocenić. W większości sytuacji potrzebuję jednej próby na wyczucie obiektu, ale zdarza się, że to pierwszy skok bywa tym najlepszym. Różnie bywa, ale w większości przypadków lepiej oddać skok treningowy – ocenia zawodnik urodzony w 2007 roku.
Tomasiak w Lillehammer i Lahti skakał w kasku znanym z imprezy czterolecia. Czy zmiana nakrycia głowy jest umotywowana symboliką związaną z sukcesami osiągniętymi na imprezie czterolecia?
– Myślę, że do końca sezonu będę w nim skakał, ale zobaczymy. Nie jest to żadna symbolika, jakoś tak wyszło i po prostu dobrze mi się w nim skacze. Malowanie kasku? Jak myślałem o tym w przeszłości, to dochodziłem do wniosku, że nie ma takiej potrzeby, bo niczego to na pewno nie daje, a sam kasku nie widzę podczas skoku. Skoro wielu skoczków tak robi, to coś będzie trzeba wymyślić. To już zadanie na lato… – odkłada wątek Tomasiak na posezonowy czas.
W niedzielę Kacper Tomasiak po raz trzeci tej zimy weźmie udział w konkursie duetów. Podczas Pucharu Świata w Zakopanem stanął na podium razem z Dawidem Kubackim, a w lutym wspólnie z Pawłem Wąskiem – podczas igrzysk w Predazzo. Co sądzi na temat formatu „Super Team”?
– Kończyło się fajnie, ale sam format już nie jest dla mnie taki super. Jest trochę mało czasu pomiędzy seriami. Normalnie większość czasu między seriami schodzi na skokach innych zawodników, a w duetach jest ich zdecydowanie mniej. Trzeba trochę szybciej się zbierać, żeby zdążyć na kolejne serie. Na ogół mi to nie do końca pasuje, ale zawsze wychodzi dobrze. Mam nadzieję, że w niedzielę też tak będzie – uzupełnia.
Niedzielny konkurs, który ruszy o 15:00 czasu polskiego, będzie pucharowym debiutem Kamila Stocha w duetach. 39-latek kończący karierę wystartuje w tym formacie po raz pierwszy, a zarazem po raz ostatni w karierze.
– Nie myślę o tym, ale dziennikarze zadają różne pytania i faktycznie będzie z tego fajne wspomnienie na przyszłość. Przede wszystkim będziemy skupiać się jednak na tym, żeby dobrze skoczyć, a nie na wspominaniu takich chwil – mówi Tomasiak o nadchodzącym sprawdzianie u boku trzykrotnego mistrza olimpijskiego.
Korespondencja z Lahti, Dominik Formela