Strona główna • Polskie Skoki Narciarskie

Tomasiak kończy wymagający maraton. „Potrzebowałbym odpocząć”

Niedzielna potyczka duetów na Salpausselce zakończyła pięciodniowy maraton ze skokami narciarskimi Kacpra Tomasiaka. W środę i czwartek nasz reprezentant skakał w Lillehammer podczas mistrzostw świata juniorów, a od piątku do niedzieli rywalizował ze światową elitą w Lahti. 19-latek nie ukrywa, że liczy na nadchodzące dni wytchnienia przed finałowym okresem sezonu olimpijskiego.

To nie był dzień Kacpra Tomasiaka. Multimedalista tegorocznych igrzysk raz lądował na 123. metrze, a dwukrotnie kończył lot na linii wyznaczającej punkt konstrukcyjny, a więc na 116. metrze.

– W większości skoków miałem problemy w pozycji najazdowej. Solidny był tylko ten w drugiej serii konkursowej (123 metry – przyp. red.). W pozostałych nie mogłem znaleźć właściwej pozycji, przez co to odbicie było takie... nijakie – nie ukrywa zimowy mistrz Polski.

Choć w sobotę Tomasiak indywidualnie zamknął czołową „10”, już niedzielna seria próbna nie napawała optymizmem (116 metrów – przyp. red.).

– Po serii próbnej musiałem skorygować czucie w porównaniu do sobotnich skokach, ale takie coś zazwyczaj zdarza się z dnia na dzień. Nie było to coś nowego, ale raczej staraliśmy się porównywać te skoki do sobotnich – analizuje.

Sportowy lider reprezentacji Polski, dla którego jest to pierwsza zima w Pucharze Świata, nie jest wielkim fanem formatu duetów. Wszystko za sprawą pośpiechu, który towarzyszy skoczkom pomiędzy kolejnymi rundami rywalizacji.

– Mimo gonienia między seriami dało się skakać lepiej. Po prostu tak wyszło tym razem. Trzeba już myśleć o kolejnych zawodach – podkreśla Tomasiak, przekierowując temat na nadchodzące konkursy w norweskim Oslo.

Biało-Czerwoni w poniedziałek wrócą do ojczyzny, a do Skandynawii polecą w czwartkowe popołudnie.

– Potrzebowałbym trochę odpocząć fizycznie. Myślę, że powinno się to udać przez te kilka dni, bo nie planuję innych aktywności. W ostatnim czasie rytm był trochę zaburzony, co mogło mieć jakiś wpływ – mówi wprost w kontekście swojej dyspozycji.

Tomasiak w tym tygodniu w Lillehammer został indywidualnym wicemistrzem świata juniorów, a w Lahti zajął 24. i 10. miejsce indywidualnie. Rywalizację duetów – wspólnie z Kamilem Stochem – zakończył na 7. lokacie.

– Bardziej byłbym zadowolony, gdyby wyszło w obu miejscach. Było w porządku, ale jest niedosyt po konkursach w Lahti – przyznaje objawienie trwającej zimy.

Do końca Pucharu Świata zostały weekendy w Oslo, Vikersund i Planicy. Każdy z tych obiektów będzie nowym doświadczeniem dla Tomasiaka.

– Przede mną już tylko nowe skocznie. Zobaczymy, jak będzie mi na nich szło. Poza samymi skokami dochodzi kwestia poruszania się po całym obiekcie. Same skoki rok po roku mogą kompletnie różnić się czuciem na tym samym obiekcie – kończy reprezentant Polski.

Korespondencja z Lahti, Dominik Formela