Kacper Tomasiak zadowolony po piątku w Oslo. „Awans to był podstawowy cel”
Kacper Tomasiak awansował do sobotniego konkursu Pucharu Świata w Oslo, zajmując 34. miejsce w kwalifikacjach. Wcześniej młody Polak pokazał się z bardzo dobrej strony w treningu, w którym był czwarty. Na Holmenkollbakken startował po raz pierwszy w karierze, ale - jak sam przyznał - odnalezienie się na nowym obiekcie nie sprawiło mu większego problemu.
- Skocznia wydaje się bardzo fajna. Tylko kiedy zaczyna mocniej wiać, robi się trudniej. Mam nadzieję, że w kolejnych dniach będzie już dobrze z warunkami.
Tomasiak podkreślał, że już po pierwszej próbie poczuł się na obiekcie dość pewnie.
- Myślę, że już po pierwszym skoku czułem się tutaj całkiem dobrze. Ten drugi był bardzo podobny na rozbiegu i na progu, a to na nowych skoczniach jest najważniejsze. Dlatego nie potrzebuję wielu prób, żeby się z nią oswoić.
Profil obiektu o rozmiarze ulokowanym na 134. metrze zrobił na nim dobre wrażenie. Jak zauważył - to skocznia, na której łatwo znaleźć się bardzo wysoko nad zeskokiem.
- Trudno ją do czegoś dokładnie porównać, ale na pewno wysoko się wylatuje zaraz za progiem, a w końcówce lotu trochę się spada, choć nie aż tak jak na przykład w Planicy na dużym obiekcie. Dla mnie to raczej przyjemny obiekt, bo lubię takie skocznie, gdzie można wylecieć wysoko. Tylko wtedy wiatr ma większy wpływ, szczególnie zaraz po wyjściu z progu.
W Oslo przez cały dzień wiało bardzo mocno i miało to wpływ także na przebieg kwalifikacji. Sam Tomasiak przyznał, że jego skok nie należał do najłatwiejszych.
- W kwalifikacjach miałem wrażenie, że zaraz za progiem bardzo mocno wiało pod narty i przez to mnie trochę zastawiło i podkręciło. Trochę jak u Lindvika, tylko zdecydowanie mniej, więc nie było to niebezpieczne. Warunki nie były idealne, ale najważniejsze, że udało się awansować, bo to był dziś podstawowy cel.
Po pierwszym dniu rywalizacji w Oslo 19-latek nie planuje dużych zmian w podejściu do skoków.
- Raczej będę podchodził do tego podobnie jak dziś, bo skoki były w porządku. Może trzeba będzie trochę dopracować końcówkę lotu, bo tutaj różni się ona od tego, co było w Lahti. Chodzi bardziej o wyczucie niż o jakieś większe zmiany.
Sam zawodnik przyznaje, że po intensywnym weekendzie w Lahti czuje się wyraźnie świeższy.
- Na pewno czuję się lepiej niż pod koniec w Lahti. Mam wrażenie, że wszystko jest bardziej dynamiczne, nie ma tej takiej powolnej techniki, tylko jest świeżość w ruchu.
Zawodnicy zwracali uwagę na niewielką frekwencję na trybunach. Tomasiak nie był tym jednak szczególnie zaskoczony.
- Myślę, że jutro na biegach będzie dużo więcej ludzi. W Norwegii po prostu bardziej lubią biegi narciarskie. U nas z kolei więcej kibiców przychodzi na skoki, więc to się trochę wyrównuje. Oczywiście fajniej byłoby skakać przy pełnych trybunach, ale nie narzekam.
Na koniec młody reprezentant Polski zaprosił kibiców - szczególnie naszych rodaków mieszkających w Norwegii - do wspierania skoczków na miejscu.
- Mam nadzieję, że jutro będzie dobre widowisko, więc jeśli ktoś może, to zapraszam kibicować. A po konkursie pewnie będzie też okazja do zdjęć czy autografów, jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem - podsumował.
Korespondencja z Oslo, Dominik Formela