Philipp Raimund poza finałem w Oslo. „Spóźniłem tę próbę”
Pierwsza seria sobotniego konkursu Pucharu Świata w Oslo okazała się wyjątkowo wymagająca dla wielu czołowych skoczków. Z walki o punkty wypadli m.in. Domen Prevc oraz Philipp Raimund, którzy nie zdołali awansować do finałowej trzydziestki. Niemiec zakończył zawody na 36. miejscu.
Warunki na Holmenkollbakken ponownie odegrały dużą rolę, ale Raimund nie szukał usprawiedliwień w pogodzie i wprost przyznał, że zawiódł przede wszystkim sam siebie.
- Wnioski są takie, że to Holmenkollen... - powiedział z uśmiechem, po czym dodał już poważniej:
- Tak naprawdę to był mój błąd. Od razu czułem, że spóźniłem tę próbę na progu. Tuż po skoku nie czułem tego aż tak wyraźnie, ale kiedy zobaczyłem powtórkę w zwolnionym tempie, było widać, że odbicie było o metr czy dwa za późno. To rzadko mi się zdarza, bo zwykle mam odwrotny problem i wykonuję je zbyt wcześnie.
Niemiec zasugerował, że na jego dyspozycję może mieć wpływ długość sezonu i narastające zmęczenie.
- Może to już kwestia tego, że sezon jest długi i trochę brakuje świeżości. Codziennie się napędzam, staram się dawać z siebie wszystko, ale dziś czułem, że jestem trochę zmęczony i nie mogłem „odpalić silnika” tak, jak bym chciał.
Zawodnik przyznał, że przed konkursem próbował zmienić podejście i postawić na odpoczynek, ale nie jest pewien, czy to była dobra decyzja.
- Próbowałem się trochę bardziej wyciszyć i odpocząć, żeby mieć więcej energii, ale może to nie był najlepszy pomysł. Zobaczymy jutro. Jeśli kwalifikacje będą rano, to może po południu będę bardziej pobudzony i będzie lepiej.
Korespondencja z Oslo, Dominik Formela