Widhoelzl krytykuje FIS, Mueller dostanie szansę na mamucie
Sztab reprezentacji Austrii zdecydował się na jedną zmianę pomiędzy norweskimi przystankami Pucharu Świata. W Vikersund zabraknie Lukasa Haagena, które widzieliśmy w Oslo, natomiast na skandynawskim mamucie zobaczymy Markusa Muellera, który w przeszłości obiecująco prezentował się na skoczniach do lotów. Po zawodach na Holmenkollen słów krytyki wobec działań FIS nie krył Andreas Widhoelzl, trener ekipy pędzącej po Puchar Narodów.
Austriacki Związek Narciarski zakomunikował w środę, że na przedostatni weekend Pucharu Świata w sezonie 2025/26 poleci dziewięcioro skoczków. W zawodach pań na Vikersundbakken swoich sił spróbują Lisa Eder i Julia Muehlbacher, natomiast w rywalizacji mężczyzn wystartują Stephan Embacher, Manuel Fettner, Stefan Kraft, Maximilian Ortner, Jonas Schuster, Daniel Tschofenig i Markus Mueller. Ten ostatni zastąpi Lukasa Haagena, który w Oslo dwukrotnie lądował poza czołową „30”.
Niespełna 24-letni Mueller tej zimy tylko raz pokazał się pośród światowej elity. Mowa o zakopiańskim weekendzie na Wielkiej Krokwi, gdzie triumfator ubiegłorocznej edycji Pucharu Kontynentalnego zajął 21. miejsce. Na koniec poprzedniego sezonu Mueller ustanowił rekord życiowy w Planicy na poziomie 232,5 metra.
W ostatnim konkursie w Oslo żaden z Austriaków nie stanął na podium loteryjnych zawodów na wzgórzu Holmenkollen. Trener Andreas Widhoelzl chwalił decyzję o odwołaniu drugiej serii konkursowej, ale miał i swoje uwagi.
– Muszę też skrytykować FIS, bo za wszelką cenę chciano przepchnąć jedną serię, żeby zaliczyć wyniki. Bezpieczeństwo zawodników zostało trochę zlekceważone. Momentami było naprawdę groźnie. Trzeba to przyjąć do wiadomości, ale w porządku to nie było – grzmiał szkoleniowiec Austriak przed kamerą ORF po zawodach w stolicy Norwegii.
Dzień wcześniej drugą lokatę wywalczył Maximilian Ortner, dla którego było to pierwsze pucharowe podium tej zimy. W niedzielę najwyżej uplasował się Stephan Embacher – na szóstej lokacie.