„To najlepsza skocznia na świecie”. Langmo imponuje w Vikersund
Otwarcie weekendu na Vikersundbakken było szczególnie udane dla Isaka Andreasa Langmo. Reprezentant gospodarzy w każdym ze skoków oddawanych w piątek na norweskim mamucie poprawiał swój rekord życiowy. Najdalej, bo aż na 239. metr, poleciał w kwalifikacjach, zajmując tym samym drugie miejsce.
– Myślę, że można to nazwać bardzo dobrym początkiem weekendu. To wspaniałe uczucie być w stanie oddać trzy dobre skoki na tak świetnej skoczni i to na dodatek przed własną publicznością – mówił wyraźnie zadowolony 21-latek.
– Nie stawiam sobie na ten weekend szczególnego celu jeśli chodzi o wynik – mówił tuż po zakończonej rywalizacji. – Przyjechałem tu tylko z myślą, że chciałbym dolecieć do 240. metra. W kwalifikacjach zabrakło mi do tego jednego metra, ale jestem pewien, że będę miał jeszcze szanse się poprawić – zaznaczył z uśmiechem.
– Warunki były trudne, momentami wiatr bardzo komplikował sytuację. W takich momentach trzeba szybko reagować i umieć dostosować się do zmieniających się warunków – kontynuował. – Moje treningowe skoki były nieco bardziej stabilne, bo warunki też były wtedy sprawiedliwsze – dodał Norweg, który przed rokiem miał okazję pojawić się w Vikersund jako przedskoczek.
Już wtedy bardzo sprzyjał mu profil skoczni, a teraz, po kolejnych próbach i pobiciu własnych rekordów, tylko się to potwierdziło.
– Lubię tę skocznię, bo zawsze można tu daleko polatać. Myślę, że to najlepsza skocznia na świecie. Głównie dlatego, że łatwo jest na niej wyczuć, jak położyć się na nartach by odlecieć jak najdalej. To po prostu niesamowite uczucie – podkreślił Langmo, który przez ostatnie tygodnie miał powody do zadowolenia z własnych skoków.
Szczególnie udanie prezentował się w Lahti, gdzie zajął kolejno 13. i 7. lokatę. Dobrze poszło mu też w Oslo. Norweg zajął w konkursach na Holmenkollen kolejno 20. i 8. miejsce.
– Cieszę się z tego, jak wyglądają te ostatnie tygodnie. Lubię daleko latać i oddawać dobre skoki, więc mam po prostu z tego frajdę – przyznał 21-latek, podkreślając jednocześnie, że same wyniki nie są dla niego największym priorytetem.
– Myślę, że mogę ocenić teraz moje skoki na takie 8/10. Większość z nich jest na takim poziomie. Cieszy mnie to, że jestem w stanie być w tym regularny i powtarzać dobre skoki. W tym momencie to liczy się dla mnie bardziej niż to, które konkretnie miejsce zajmuję – skwitował.
Korespondencja z Vikersund, Kinga Marchela