Strona główna • Szwedzkie Skoki Narciarskie

Rekord Szwecji i powrót na podium. Sukces Westman w Vikersund

Frida Westman uzyskała życiowe rezultaty w swoich debiutanckich zawodach na skoczni do lotów narciarskich. 25-latka w obu seriach konkursowych w Vikersund szybowała na 225. metr, ustanawiając rekord kraju w długości skoku na nartach. Jednocześnie jest to jej najlepszy wynik w zawodach Pucharu Świata i drugie podium w karierze. Reprezentacja Szwecji na taki wynik w Pucharze Świata w skokach narciarskich czekała 12 489 dni. Ostatnim Szwedem, który finiszował drugi w Pucharze Świata, był Mikael Martinsson – 10 stycznia 1992 roku w Predazzo.

Skijumping.pl: Za tobą niesamowita sobota w Vikersund. Dwa loty na 225. metr i powrót na podium Pucharu Świata po ponad trzech latach. Co teraz czujesz?

Frida Westman: Jestem po prostu niesamowicie szczęśliwa. Cieszyłam się każdym skokiem. Przed ostatnim byłam bardzo zdenerwowana, bo widziałam, że wiatr się zmienia, ale po prostu zdecydowałam się ruszyć — i wyszło dobrze.

Pamiętamy twoje pierwsze podium w Pucharze Świata, działo się to podczas hybrydowej inauguracji sezonu w Wiśle. Od tego czasu, ze względu na problemy zdrowotne, przeszłaś naprawdę długą drogę...

Tak, to była długa droga. Dziś na podium miałam łzy w oczach, bo to wszystko wydaje się niewiarygodne.

Co daje ci motywację, że jesteś tak „nie do złamania”? To bardzo inspirująca historia.

Myślę, że wiedziałam, ile mam w sobie potencjału i nie chciałam się poddać. A dzisiaj widzę, że wszystko jest możliwe.

Chyba jesteś też dumna z ustanowionego rekordu Szwecji w długości skoku. Rzadko osiąga to skoczkini, a nie skoczek.

Tak, to pokazuje, że kobiety są tak samo dobre jak mężczyźni i możemy robić wszystko.

Jak ważne w przygotowaniach do debiutu na mamucie było to, że twój trener Roar Ljoekelsoey był kiedyś wybitnym lotnikiem narciarskim?

Pracujemy razem już od dłuższego czasu. Po kontuzji zdecydowałam się na trochę bardziej ofensywny styl skakania i spędziłam też dużo czasu w tunelu aerodynamicznym. Teraz widać, że to działa.

Widać, że wasza współpraca opiera się głównie na zaufaniu — na przykład przy zmianach belki i ocenie twojej pewności siebie oraz możliwości w danej chwili.

Tak. Chcemy działać krok po kroku i nie przyspieszać za bardzo. Czuję się coraz pewniej przy dalekich skokach. To wymaga czasu, ale w tym sezonie czuję, że robię postępy, a zakończenie zawodów w taki sposób to ogromna radość.

Przed tym weekendem byłaś bardziej spokojna czy raczej zdenerwowana?

Nie bałam się, ale byłam zdenerwowana.

Co wydarzyło się podczas czwartkowego testu skoczni? W pierwszej serii zasiadłaś na belce, ale nie oddałaś skoku. W powietrzu zobaczyliśmy cię dopiero na koniec drugiej serii, poza ustaloną kolejnością.

Byłam bardzo zdenerwowana, a trener nie dał mi sygnału do startu, bo uznał, że przy progu jest zbyt silny wiatr. Chciał, żeby mój pierwszy skok był dobry i stabilny. Dlatego mnie wycofał. Później jednak oddałam jeden skok i to była świetna zabawa — teraz rozumiem, dlaczego zawodnicy tak lubią loty narciarskie.

Jesteś niekwestionowaną liderką szwedzkiej reprezentacji. Przed nami przyszłoroczne mistrzostwa świata w narciarstwie klasycznym, których gospodarzem będzie Falun. To chyba wiąże się z dużą presją?

Czasami rzeczywiście czuję dużą presję, ale jednocześnie po prostu chcę dalej skakać. To tylko dodatkowy plus, jeśli mogę inspirować innych. Po igrzyskach zauważyłam, że do klubów przychodzi więcej dzieci i to bardzo mnie cieszy.

Zgadzasz się, że w sobotę doświadczyliśmy pozytywnej promocji kobiecych lotów narciarskich? W mojej ocenie pokazałyście, że jesteście gotowe na kolejne wyzwania.

Tak, zdecydowanie. Wiele dziewczyn latało ponad 200 metrów — to niesamowite. Każda poprawia swoje rekordy i pokazujemy, że my też potrafimy latać. To coś wyjątkowego.

Pokazujecie też, że to jest bezpieczne — nawet w kontekście historii twoich licznych kontuzji kolan.

To prawda, czułam się tu bezpieczniej niż na przykład w Predazzo na normalnej skoczni. Jesteśmy profesjonalnymi skoczkiniami i pracujemy tak samo ciężko jak mężczyźni, więc nie powinno być żadnej różnicy. Szkoda tylko, że wciąż musimy to udowadniać, ale teraz mam wrażenie, że nie ma już żadnych wymówek.

Dziękuję za rozmowę i gratuluję życiowych wyników.

Dziękuję bardzo!

Z Fridą Westman rozmawiał Dominik Formela