Strona główna • Polskie Skoki Narciarskie

Pierwsze loty za płoty. Tomasiak poza konkursem w Vikersund

Kacper Tomasiak w piątkowe popołudnie zadebiutował na skoczni do lotów narciarskich, jednak po raz pierwszy w karierze nie zdołał przebrnąć kwalifikacji do konkursu Pucharu Świata. 19-latek w najdłuższej z prób z Vikersund doleciał do 186. metra.

Dla młodego skoczka najważniejsze było oswojenie się z tak dużym obiektem. – Chciałem po prostu złapać czucie na tej skoczni, bo jest zupełnie inna od tych, na których wcześniej skakałem.

Zapoznawcze próby nie były przesadnie udane. – W pierwszym skoku trochę mocno mnie wcisnęło przed progiem, nie przypilnowałem tego, bo nie wiedziałem do końca, jak to zrobić na czucie. W drugim było pod tym względem lepiej, było też kilka metrów dalej, więc można powiedzieć, że się poprawiałem – wspomina treningowe loty mierzące 179,5 oraz 186 metrów.

Multimedalista olimpijski w kwalifikacyjnej próbie miał dobre odczucia na progu, ale nie przełożyło się to na odległość. – Miałem wrażenie, że było trochę lepiej, bardziej do przodu wyszedłem z progu i myślałem, że to dalej poleci, ale nie poleciało.

Wrażenia z samego lotu nie były aż tak odmienne, jak zakładał przed pierwszym występem na mamuciej skoczni. – Spodziewałem się, że ta różnica będzie większa, ale nie jest aż tak duża.

Skoczek zaznaczył również, że towarzyszyła mu adrenalina, choć jej poziom okazał się niższy, niż przewidywał. – Było jej trochę więcej niż zazwyczaj, ale myślałem, że będzie jeszcze więcej, więc pod tym względem było spokojniej.

Po zakończeniu piątkowych kwalifikacjach nie mówił o wyraźnej sportowej frustracji, jednak dawało się wyczuć pewien niedosyt. – Miałem nadzieję, że wynik będzie trochę lepszy.

Tomasiak zapowiedział jednocześnie spokojne przeanalizowanie swoich prób. – Na pewno usiądziemy z trenerami i przeanalizujemy te skoki. Możliwe, że trochę za wcześnie się odbiłem, ale muszę to jeszcze dokładnie obejrzeć – dodaje.

Korespondencja z Vikersund, Dominik Formela