Pierwsze zwycięstwo Embachera. „Nawet nie przeszło mi to przez myśl”
Sobotni konkurs indywidualny Pucharu Świata w Vikersund był pierwszym od siedmiu lat, w którym po zwycięstwo sięgnął junior. Był nim nie kto inny jak aktualny mistrz świata juniorów – Stephan Embacher.
– To coś niewiarygodnego. Wygrać mój pierwszy konkurs Pucharu Świata, tutaj, na lotach w Vikersund, to niesamowite – mówił świeżo upieczony zwycięzca, który przyznał, że nie spodziewał się, że akurat tego dnia sięgnie po zwycięstwo.
– Miałem dziś rano niewielkie problemy zdrowotne i nawet nie przeszło mi przez myśl, że to akurat dziś mogę wygrać mój pierwszy konkurs w karierze – opowiadał Embacher.
Zwycięstwo Austriaka było pierwszym od siedmiu lat triumfem juniora w konkursie Pucharu Świata. Poprzednim razem miało to miejsce w 2019 roku, także na Vikersundbakken. Wówczas po zwycięstwo sięgnął ówczesny junior, Domen Prevc.
Cały sezon 2025/26 układał się dla młodego Embachera szczególnie dobrze. 20-latek tylko dwukrotnie w tym sezonie znalazł się poza czołową trzydziestką i sześć razy (z Vikersund włącznie) stawał na podium. Na jego koncie są też już złoty medal olimpijski z konkursu duetów i złoty medal mistrzostw świata juniorów. Naturalne było więc to, że prędzej czy później do tego dorobku dojdzie pierwsze zwycięstwo w Pucharze Świata.
– Nie wiem, czy spodziewałem się, że ten sezon tak się dla mnie potoczy. W tym sporcie nigdy nie wiesz na 100%, wchodząc w sezon, czy wszystko pójdzie po Twojej myśli – opowiadał mistrz świata juniorów. – u mnie wszystko zaczęło się poprawiać we właściwym czasie. Przez cały sezon było dobrze i tylko się to poprawiało. Jestem w tym momencie bardzo szczęśliwy – podkreślił.
– Osiągnięcia z ostatnich tygodni też dodały mi dużo pewności siebie, to na pewno – kontynuował, mówiąc o medalach dwóch dużych imprez. – Ale każdy konkurs Pucharu Świata w tym sezonie, w którym udało mi się pokazać z dobrej strony, był taką cegiełką dokładaną do pewności siebie. Każdy dobry start przekładał się na więcej odwagi w skokach i cieszę się, że widać to też było dzisiaj – skwitował.
Korespondencja z Vikersund, Kinga Marchela