Strona główna • Polskie Skoki Narciarskie

„Kacper raczej zakończył sezon” – trener Maciusiak po upadku Tomasiaka w Vikersund

Reprezentacja Polski ma za sobą wyjątkowo nieudany weekend w Vikersund. W sobotę drobne punkciki zdobył tylko Aleksander Zniszczoł, a w niedzielę – po upadku przy lądowaniu w kwalifikacjach – w szpitalu wylądował Kacper Tomasiak. Trener Maciej Maciusiak uspokaja kibiców w kontekście stanu zdrowia multimedalisty tegorocznych igrzysk i jednocześnie wstrzymuje się z selekcją składu na finał sezonu w Planicy.

Kacper Tomasiak wieczorem trafił do szpitala w Drammen, nieopodal Vikersund.

– Kacper został zabrany ambulansem ze skoczni. Cały czas jest z nim obecny Paweł Gurbisz, nasz fizjoterapeuta. Pozostajemy w kontakcie. Kacper jest już po badaniu tomografem komputerowym. Czekają jeszcze na inne badania. Spędzi noc w szpitalu, jest tam też polska pani doktor i jesteśmy dobrej myśli. Mam nadzieję, że wszystko będzie w porządku i tego wszystkim życzę. Zobaczymy w poniedziałek, ale Kacper raczej zakończył sezon. Z decyzjami musimy jednak poczekać. Najważniejsze, żeby wszystko było w porządku i Kacper był w pełni sił – informuje nas trener Maciej Maciusiak.

Wicemistrz świata juniorów otwierał niedzielną serię kwalifikacyjną, która po kilku skokach została przerwana i odwołana.

– Na skoczni było jeszcze w miarę w porządku, kiedy Kacper rozpoczynał kwalifikacje. Nie wiało ani z przodu, ani z tyłu. Skakał w bardzo dobrych warunkach. To był ewidentnie błąd Kacpra przy lądowaniu. Wszyscy to widzieli – relacjonuje szkoleniowiec Biało-Czerwonych.

Polacy na Vikersundbakken byli tłem rywali, nie tylko ze światowej czołówki.

– Nic się nie zmieniło na skoczniach do lotów narciarskich. Troszeczkę zawodzi technika, trochę sprzęt. Nie radzimy sobie i bardzo dobrze o tym wiemy. Wiedzieliśmy, że będzie ciężko, kiedy tu przyjeżdżaliśmy. Robiliśmy, co w naszej mocy, ale niestety: kolejne loty i bardzo słaby występ – podsumowuje Maciusiak.

Nasi skoczkowie przed wyjazdem do Vikersund nie trenowali na żadnym z obiektów.

– Zdawaliśmy sobie sprawę, że dużo nie możemy zmienić. Nie było czasu nawet na oddanie jednego skoku treningowego. To wszystko działo się bardzo szybko i wybór był między walką w Vikersund a wywieszeniem białej flagi i pozostaniem w domu na treningu. Wspólnie podjęliśmy decyzję z całym sztabem i zawodnikami, że już nie ma co trenować. Trzeba jechać i walczyć. Nie wyszło tym razem – rozkłada ręce 43-latek.

– Jedyny plus to postawa Olka Zniszczoła, mimo słabszej dyspozycji. Widzieliśmy, jak skakał na mamucie podczas mistrzostw świata w lotach w Oberstdorfie. W Vikersund jako jedyny zdobył punkty. Małymi kroczkami, ze skoku na skok, radził sobie coraz lepiej – dodaje.

Do tej pory żaden z Polaków nie stanął na podium Pucharu Świata. Sezon olimpijski zwieńczy weekend z lotami w Planicy. Po upadku Tomasiaka nie jest jasne, kogo wystawi tam nasza reprezentacja 

– Przykro jest nam i zawodnikom. Wszyscy się starają, każdego kosztuje to sporo sił. Jesteśmy po przedostatnim weekendzie sezonu. Wszyscy są już wykończeni psychicznie i fizycznie po ciągłych podróżach. Dojedziemy do końca i myślę, że w Planicy będą milsze chwile. Będziemy walczyć, a w jakim składzie pojedziemy? Zobaczymy – kończy Maciusiak.

Korespondencja z Vikersund, Dominik Formela