Krytykował innych, sam wpadł: Tschofenig przyłapany na manipulacjach
Austriacki skoczek Daniel Tschofenig znalazł się w centrum kontrowersji po dyskwalifikacji podczas zawodów olimpijskich. Powodem były zbyt duże buty (o 4 mm), ale sprawa okazała się poważniejsza.
FIS wykryła także manipulacje przy kombinezonie – zarówno przed skokiem (naciąganie), jak i po jego oddaniu. Jak podkreślono w dokumencie federacji, takie działania „są niezgodne z regulaminem i mogą wpływać na równość rywalizacji”.
Sam Tschofenig początkowo był zaskoczony skalą zarzutów:
– Tyle zarzutów to dla mnie nowość. Nigdy o tym nie słyszałem – powiedział.
Zawodnik oraz trener Andreas Widhölzl zostali wezwani na przesłuchanie. Ostatecznie Austriak otrzymał: dyskwalifikację w konkursie, żółtą kartkę oraz oficjalne ostrzeżenie.
– W porządku. Widzieli, że coś jest ewidentnie nie tak. Ostrzegli mnie. Więcej tego nie zrobię – skomentował.
Ekspert NRK Johan Remen Evensen uznał karę za zbyt łagodną:
– Szokujące, że skończyło się to tylko na żółtej kartce.
Kontroler sprzętu Mathias Hafele przyznał, że na nagraniach „było całkiem oczywiste”, iż zawodnik manipulował ustawieniem kombinezonu, ale zaznaczył, że nie jest to to samo co ingerencja po zatwierdzeniu sprzętu.
Sprawa budzi dodatkowe emocje, ponieważ wcześniej Tschofenig ostro krytykował Norwegów – Marius Lindvik i Johann André Forfang – za aferę z manipulacją kombinezonów.
– Zhańbili cały nasz sport – mówił wtedy.
Teraz jego własne działania są porównywane przez Norwegów do tamtego skandalu, choć FIS podkreśla różnicę: manipulacja dopasowaniem stroju to coś innego niż ingerencja w jego konstrukcję po zatwierdzeniu.