Najgorszy konkurs Polaków w sezonie. Asystent trenera zabrał głos
Dwa punkty - to dorobek reprezentantów Polski w piątkowym konkursie indywidualnym podczas Pucharu Świata w Planicy. Honoru Biało Czerwonych ratował Piotr Żyła, który ukończył zmagania na 29. lokacie. Po zawodach w strefie mieszanej z dziennikarzami rozmawiał po raz pierwszy asystent trenera Macieja Maciusiaka, Krzysztof Miętus - wyjaśniając od razu, skąd wzięła się taka zamiana.
- Też się tego nie spodziewałem. Dzisiaj Maciek wskazał mnie, bo w pierwszej serii Piotrka puszczał Kamil Skrobot, w drugiej ja - i wygrałem o półtora metra. No i stąd moja obecność tutaj - wyjaśnił z uśmiechem.
Humor nie zmienia jednak faktu, że kolejny konkurs tej zimy nie przyniósł powodów do zadowolenia.
- No smutno, pewnie. Nie ma co się oszukiwać, że gdzieś tam apetyty, szczególnie po igrzyskach, były większe. Natomiast jest jak jest - musimy walczyć i dotrwać do końca. Do ostatniego dnia będziemy próbować coś poprawić albo przynajmniej wyeliminować nasze problemy. No i oczywiście wyciągnąć wnioski - przyznał.
Pytany o największy problem sezonu, Miętus nie chciał wskazywać jednoznacznie na kwestie sprzętowe - co sugerował między innymi prezes Polskiego Związku Narciarskiego, Adam Małysz.
- Nie chcę mówić o sprzęcie. Może czasami gdzieś są też jakieś braki sprzętowe albo ktoś ma coś trochę lepszego, natomiast to nie jest żadna wymówka, bo my też mamy bardzo dobry sprzęt. Na pewno problemem jest brak regularności. Chłopaki bardzo chcą - może czasami aż za bardzo - i tak to czasem wygląda. Musimy to wszystko spokojnie przeanalizować, wyciągnąć wnioski i myślę, że już jesteśmy trochę mądrzejsi, a będziemy jeszcze bardziej - tłumaczył.
Miętus odniósł się również do swojej roli w sztabie szkoleniowym i współpracy z trenerem głównym.
- Jako asystent moją rolą jest czasami powiedzieć swoje zdanie, a na końcu dojść do kompromisu. W pewnych kwestiach dyskutujemy, czasami Maciek ma inne spojrzenie, ja też mogę mieć trochę inne, bo byłem z tymi chłopakami przez wiele lat. Natomiast ostatecznie dochodzimy razem do jakiegoś konsensusu i to realizujemy.
Czy sam ma już jasną odpowiedź, co należy zmienić przed kolejnym sezonem?
- Ja jako Krzysztof Miętus może jeszcze nie wiem. Jako grupa myślę, że gdzieś tam wiemy, ale to jeszcze nie jest czas, żeby o tym mówić. Myślę, że po sezonie albo przed kolejnym będziemy wszyscy mądrzejsi.
Nie ukrywa też, że po tak trudnej zimie w całym zespole czuć zbliżający się moment oddechu.
- Myślę, że dla wszystkich jest to ulga. Sezon był ciężki, choć główny cel został zrealizowany, bo były nim igrzyska. Natomiast nie ma co ukrywać, że to był bardzo wymagający sezon i każdy już trochę czeka na jego koniec.
Jak podkreślił, rzeczywiście to właśnie igrzyska były najważniejszym punktem całej zimy.
- Tak, priorytetem były igrzyska. Ale to nie znaczy, że chcieliśmy zacząć sezon słabo, potem dobrze skakać na igrzyskach, a później znowu spaść z poziomem. Od początku celem były igrzyska, bo są ważne dla nas, dla kibiców i dla całych polskich skoków. Cieszy, że udało się to zrealizować z nawiązką. Natomiast plan był taki, żeby przez cały sezon też się pokazywać - zaznaczył.
Korespondencja z Planicy, Dominik Formela