Nika Prevc: "Tego nie było w moich planach"
Cóż z tego, że panie skakały dziś jedynie w treningu, a panowie w konkursie. Nika Prevc była dziś na ustach wszystkich. Wywołała na trybunach Letalnicy co najmniej takie same emocje, co jej starszy brat Domen, który wygrał zawody. 242,5 metra - to nowy rekord świata w długości skoku pań.
To był dla zawodniczek długi i nerwowy piątek. Miały zadebiutować na największej skoczni świata już rano, ostatecznie mogły spróbować swoich sił dopiero wtedy, gdy nad Doliną Mistrzostw Świata zapadał zmierzch. Wielokrotnie przekładany trening kobiet doszedł jednak do skutku i efektem tego mogliśmy podziwiać imponujący lot liderki pucharu świata. Słowenka lądowała między 242. a 243. metrem i wywołała eksplozję radości wśród pozostałych na skoczni kibiców.
Obiektywnie oceniając, był to piękny, równy lot, zakończony lądowaniem o sześć i pół metra dalej, niż wynosił dotychczasowych rekord świata pań. Należący zresztą również do Niki Prevc.
- Pobicie rekordu światu nie było dziś w moich planach, chciałam po prostu zapoznać się z tą skocznią. Czuję się wspaniale, jestem bardzo szczęśliwa, ten dzień nie mógł potoczyć się lepiej - powiedziała naszemu portalowi świeżo upieczona rekordzistka.
Nika była wyraźnie uradowana natychmiast po przyziemieniu. Doskonale zdawała sobie sprawę, że poleciała dalej, niż kiedykolwiek jakakolwiek zawodniczka. Mocno jednak przysiadła podczas lądowania.
- Trener wciąż nam powtarza, że bezpieczeństwo jest najważniejsze, a lądowanie trzeba wykonać poprawnie. Miałam to cały czas w głowie. Jednocześnie trudno było mi powstrzymać radość. Ten lot dał mi wiele frajdy. Wspaniała rzecz. Musiałam wrazić to co czuję, natychmiast. Te uczucia po prostu we mnie eksplodowały - relacjonowała skoczkini.
Nika Prevc jest w tej chwili rekordzistką Letalnicy, a zarazem rekordzistką świata kobiet. Jej brat, Domen, jest rekordzistą tej samej skoczni i również oficjalnie certyfikowanym przez FIS rekordzistą w długości lotu.
- To jest bardzo wyjątkowe, specjalnie uczucie. Czuję się dumna, ze swoich osiągnięć, ale też z bycia częścią tak usportowionej rodziny - zakończyła bohaterka dnia.
Korespondencja z Planicy - Marcin Hetnał