Strona główna • Polskie Skoki Narciarskie

Dawid Kubacki nie składa broni po sezonie. „Mam zapał i chęci”

Dawid Kubacki zakończył sezon Pucharu Świata 2025/26 słabym występem w konkursie drużynowym w Planicy. Po zawodach nie ukrywał, że kończąca się zima była dla całej reprezentacji bardzo trudna, choć - jak podkreśla - ambicji do dalszej pracy i poprawy swojej dyspozycji mu nie brakuje.

- Moim zdaniem praca w tym sezonie wyglądała bardzo dobrze. Wszystko było profesjonalnie przygotowane - czy treningi na miejscu, czy skocznia, czy treningi siłowe z Michałem Wilkiem, które dużo nam dały fizycznie. Niestety technicznie to się z tą fizycznością nie zgrało. Efektów całej tej pracy i potu wylanego na treningach nie było widać w wynikach. Ten sezon był bardzo ciężki i teraz musimy usiąść, przemyśleć, gdzie popełnialiśmy błędy i jak je wyeliminować przed kolejnym - przyznał.

Sam zawodnik ma już pewne przemyślenia, ale - jak zaznacza - na pełne wnioski przyjdzie jeszcze czas.

- Mam kilka drobnych sugestii czy myśli, ale jeszcze tego nie przegadywaliśmy z trenerami. Mnie też nie było z drużyną na końcówce sezonu na wszystkich wyjazdach, więc mogło mnie coś ominąć. Myślę, że technika najbardziej się gdzieś zgubiła. Fizycznie jesteśmy dobrze przygotowani, a patrząc na moje skoki - cokolwiek bym nie zrobił, ten próg dalej nie oddaje. Niby wygląda to dobrze, powinno lecieć, a jednak nie leci.

Kubacki przyznał, że w trakcie sezonu zdarzały się pojedyncze skoki, które dawały nadzieję na przełamanie.

- Były takie próby, kiedy nagle wszystko zadziałało i człowiek wierzył, że teraz to już pójdzie. Ale potem przychodził drugi skok, robiło się niby to samo, a efekt był zupełnie inny. I to jest coś bardzo trudnego do wychwycenia, bo to musi być jakiś naprawdę mały detal, który przez cały sezon nam umykał.

Nie wyklucza też, że problem może mieć swoje źródło w dawnych nawykach technicznych.

- Takiej opcji też nie można wykluczyć. Musimy to spokojnie przeanalizować. Nie chcę tutaj wyrokować, bo sam jeszcze nie miałem czasu, żeby usiąść i to wszystko dokładnie przemyśleć. Może być tak, że pewne rzeczy w skokach po prostu się opatrzyły i weszły w normę, a tak naprawdę były błędem.

Słabsze wyniki przez większość zimy odbijały się również na atmosferze w drużynie.

- Na pewno było smutniej. Kiedy są wyniki, to wszystko przychodzi łatwiej, jest radość, ktoś cię klepnie po plecach i nawet jak coś nie wyjdzie, to wiesz, że za chwilę będzie dobrze. A kiedy nie idzie kolejny raz, i kolejny, i tak przez cały sezon, to jest po prostu smutno. Każdy z nas wie, ile pracy w to włożył i ile poświęcił, żeby było dobrze.

Kubacki podkreśla jednak, że w sporcie czasami mimo ogromnej pracy efekty po prostu nie przychodzą.

- Ten sport bywa brutalny. Czasami robisz wszystko jak trzeba, a i tak nie działa. Wtedy trzeba znowu usiąść do pracy z wiarą, że następnym razem będzie lepiej.

Zapytany o swoją przyszłość w kadrze A, odpowiedział bardzo szczerze.

- Sam nie wiem w tej chwili, jakie są wytyczne dotyczące tego, kto ma się w tej kadrze znaleźć. Nie zastanawiałem się jeszcze nad tym.

Jednocześnie zaznaczył, że nie miałby problemu z pracą w niższej grupie szkoleniowej.

- Jeżeli dostanę szansę trenowania, to jest dla mnie najważniejsze. Nie chcę jeździć na wycieczki za zasługi. Chcę solidnie przepracować okres przygotowawczy i później udowodnić swoją wartość skokami i wynikami. Nawet jeśli trafiłbym do kadry B czy bazowej, to jeśli dobrze przepracuję okres przygotowawczy i pokażę dobre skoki, to wrócę do A.

Na razie 36-latek nie myśli jeszcze o końcu kariery.

- Zobaczymy, na ile mi sił starczy. Na razie mam zapał i chęci. Chciałbym kolejny sezon dobrze przepracować i wrócić na szczyt swoich możliwości. A co będzie dalej - zobaczymy.

Korespondencja z Planicy, Dominik Formela