Aleksander Zniszczoł zakończył sezon Pucharu Świata. „Gorzkie podsumowanie”
Sobotnią rywalizację drużynową w Planicy Polacy ukończyli na ósmym miejscu. W składzie znalazł się również Aleksander Zniszczoł, dla którego był to ostatni występ w Pucharze Świata tej zimy. Jak podsumował odchodzący w przeszłość gorzki sezon?
- To był ostatni skok w tym sezonie i bardzo się cieszę z tego momentu. Trzeba teraz ten sezon odciąć grubą kreską i zacząć pracować na nowo - podkreślił w strefie medialnej.
Podczas sobotniej rywalizacji drużynowej w Planicy, skoki oddawane przez Biało-Czerwonych nie pozwalały nawet myśleć o zbliżeniu się do czołówki konkursu. Problemy związane z dyspozycją naszych kadrowiczów ze skoku na skok były coraz bardziej wyraźne, co podkreślało jedynie skalę problemów, z którymi drużyna Macieja Maciusiaka mierzyła się przez trwający sezon. Aleksander Zniszczoł przyznał, że trudno o wskazanie konkretnej przyczyny tak słabej zimy.
- Gdybym wiedział, to bym to naprawił. Mamy jakieś wnioski i na pewno usiądziemy jeszcze i będziemy próbować wszystko naprostować - tłumaczył zawodnik z Wisły.
Planica dla Aleksandra Zniszczoła jeszcze niedawno była miejscem kojarzącym się z bardzo pozytywnymi emocjami. Rok temu zawodnik uplasował się na 7. lokacie w ostatnim konkursie indywidualnym Pucharu Świata, natomiast dwa lata temu na Letalnicy, 243-metrowym lotem ustanowił swój rekord życiowy. Niestety - tym razem, jak sam powiedział, nie wszystko poszło po jego myśli.
- To jest gorzkie podsumowanie sezonu. W pierwszej serii myślę, że już się nie dało lepiej skoczyć i ułożyć w powietrzu. I tak to nie leciało. Tu jest trudno cokolwiek tłumaczyć - podsumował zmagania zespołowe.
Zapytany o współpracę z obecnym sztabem szkoleniowym reprezentacji Polski, odpowiedział krótko.
- Jeżeli chodzi o współpracę i pracę, to mi się trenowało dobrze - skwitował.
Przygotowania do sezonu reprezentant klubu WSS Wisła odbył pod okiem głównego trenera kadry A - Macieja Maciusiaka. Podczas trwającego jeszcze sezonu parę razy zdarzyło mu się "wypaść" z pucharowej kadry. Z kim wówczas trenował?
- Sytuacja się komplikowała. Z kim spędziłem wtedy czas? Z samym sobą <śmiech>. A tak poważnie, to przygotowywałem się wówczas z trenerami bazowymi.
Już podczas piątkowych zmagań w strefie medialnej można było usłyszeć, że Zniszczoł zwracał uwagę na spore różnice między prędkościami najazdowymi Polaków, a pozostałych rywali. Temat sprzętu był już poruszany tej zimy kilkukrotnie. Póki co nie stwierdzono jednoznacznie, co konkretnie zawiniło.
- Też odnoszę wrażenie, że odstajemy sprzętowo i po prostu gdzieś popełniliśmy błąd po prostu. Też patrząc na nasz kraj, mamy jedną żółtą kartkę i to za fluor, więc też jest bardzo ciekawie - zaznaczył 32-latek.
Korespondencja z Planicy, Dominik Formela