"Moje rezerwy się wyczerpały". Nierówna zima Felixa Hoffmanna
Niemiecki skoczek Felix Hoffmann zakończył sezon 2025/26, zdecydowanie najlepszy w jego karierze, z mieszanymi odczuciami. Choć początek zimy był w jego wykonaniu znakomity, dalsza część rywalizacji pokazała, że dobra dyspozycja może szybko ustąpić miejsca problemom fizycznym i mentalnym.
Sam zawodnik podsumował to wprost: - Pierwsza połowa zimy z Turniejem Czterech Skoczni była bardzo dobra, druga połowa z Igrzyskami Olimpijskimi była jedynie satysfakcjonująca.
Końcówka sezonu była dla niego szczególnie wymagająca. Intensywność startów zaczęła odbijać się na organizmie. - Nie było już tak łatwo; moje rezerwy się wyczerpały. Pięciomiesięczny okres zawodów bez przerwy to bardzo długi czas - tłumaczy 28-latek.
Problemy zdrowotne tylko pogłębiły trudności. Przeziębienie oraz kłopoty z kolanem sprawiły, że Niemiec musiał w styczniu ograniczyć treningi, co szybko przełożyło się na formę sportową.
Zawodnik dokładniej wyjaśnił mechanizm pogarszających się wyników: - Po Turnieju dopadło mnie silne przeziębienie i uraz kolana. W styczniu opuściłem kilka treningów, szczególnie zaniedbałem mięśnie nóg. A potem zaczyna się reakcja łańcuchowa: wkradają się drobne błędy, moja technika przestaje być prawidłowa, nie ma rezultatów. I w końcu przekłada się to na psychikę.
W trakcie sezonu nie brakowało jednak mocnych momentów — miejsca na podium w Lillehammer, Engelbergu i Oberstdorfie oraz status najlepszego Niemca w Turnieju Czterech Skoczni. Później przyszło jednak rozczarowanie podczas igrzysk olimpijskich, gdzie nie udało się nawiązać do wcześniejszych wyników, w przeciwieństwie do kolegi z reprezentacji, Philippa Raimunda.
Jednym z najbardziej niebezpiecznych momentów zimy był konkurs w Oslo, gdzie Hoffmann przy silnym wietrze był bliski upadku. Mimo tego doświadczenia i początkowej rezygnacji z kolejnych startów, zdecydował się wrócić na mamucią skocznię w Planicy, co — jak podkreślił — było dla niego ważne pod kątem mentalnym.