W kombinacji wygrała wszystko, zostaje przy skokach
Gyda Westvold Hansen, uznawana za królową kombinacji norweskiej, postanowiła przed rokiem na jakiś czas odejść od tej dyscypliny i skoncentrować się na skokach narciarskich. Choć wciąż jest aktualną mistrzynią świata, nie ukrywa, że w kombinacji osiągnęła już wszystko, co było do zdobycia, dlatego szuka nowych wyzwań.
Jednym z powodów zmiany dyscypliny była chęć walki o udział w igrzyskach olimpijskich, gdzie kobieca kombinacja nie znalazła się w programie. Na igrzyska ostatecznie nie pojechała, dlatego wielu spodziewało się jej powrotu do dotychczasowej konkurencji i przygotowań do przyszłorocznego czempionatu w Falun, w którym jako obrończyni tytułu ma już zapewniony udział.
Tak się jednak nie stanie – trzykrotna mistrzyni świata zamierza dalej stawiać na skoki narciarskie.
– Jeśli chodzi o kombinację, wygrałam absolutnie wszystko, zarówno mistrzostwa świata, jak i Puchary Świata. W skokach narciarskich muszę się jeszcze wiele nauczyć i wiem, że mogę być jeszcze lepsza niż w zeszłym sezonie – podkreśla. - Udowodniłam również, że jestem na tak wysokim poziomie, że mogę rywalizować z najlepszymi – mówi Westvold Hansen, odnosząc się do końcówki sezonu w Lahti i lotów w Vikersund.
W konkursie Pucharu Świata na dużej skoczni w Lahti zajęła szóste miejsce, natomiast na mamucim obiekcie w Vikersund uplasowała się na siódmej pozycji po skoku na 214,5 metra. W klasyfikacji końcowej zajęła jednak dopiero 21 miejsce.
Menedżer skoków Jan-Erik Aalbu przyznał, że niedawno rozmawiał z zawodniczką. Wtedy nie była jeszcze w pełni zdecydowana, ale wiele wskazywało na to, że wybierze właśnie tę drogę. – Musiała sama podjąć decyzję i zaangażować się w nią w 110 procentach. Od tamtej pory nie rozmawialiśmy. Ale teraz rozumiem, że wybrała skoki – mówi Aalbu. Jego zdaniem Westvold Hansen prezentuje wysoki poziom sportowy i ogromny potencjał, którego nie pokazała w pełni w ostatnim sezonie.
Na dzień przed ogłoszeniem decyzji przez Gydę pojawiła się też informacja o zakończeniu kariery przez Mari Leinan Lund. Powodem były kontuzje, z którymi zmagała się w ostatnich dwóch latach.