Strona główna • Chińskie Skoki Narciarskie

Song Qiwu: Zrozumiałem, czym jest determinacja

Po solidnym występie na włoskich igrzyskach olimpijskich — gdzie awansował do drugiej serii konkursu na mniejszej skoczni, a w rywalizacji mieszanej wraz z drużyną zajął ósme miejsce — Song Qiwu znalazł się w polu uwagi rodzimych mediów. Chińskie portale zaczęły chętnie przybliżać jego sylwetkę czytelnikom, a w ostatnich dniach został bohaterem jednego z artykułów na łamach serwisu Cj.sina.cn.

Urodzony w 2001 roku Song przez pierwszą dekadę życia nie widział śniegu. W Ziyang, w prowincji Syczuan, to zjawisko należy do rzadkości. Dzieciństwo spędzał aktywnie — biegał i jeździł na rolkach. Jego talent dostrzegł trener lekkoatletyki, który zaprosił go na treningi biegów przez płotki. Uprawiał tę dyscyplinę do 2018 roku. Wtedy, po przyznaniu Pekinowi prawa organizacji Zimowych Igrzysk Olimpijskich, rozpoczął się nabór do kadry skoczków narciarskich.

– Urodziłem się w Syczuanie i niewiele razy widziałem śnieg. Kiedy usłyszałem, że mam uprawiać sport zimowy, bardzo mnie to zaintrygowało – wspominał. Tak zaczęła się jego droga, która zaprowadziła go z bieżni na skocznię.

Siedemnastoletniego Songa dostrzegł w Chinach Mika Kojonkoski i zabrał go do Finlandii. Początki były trudne. – O co tu chodzi? Czy ja naprawdę muszę to robić? Czy nie zrobię sobie krzywdy? – takie myśli towarzyszyły mu przy pierwszych próbach na skoczni. Zaczynał od obiektu o rozmiarze 4 metrów, potem stopniowo przechodził na większe: 8-, 16-, 30-, 60-, 90- i w końcu 120-metrowe.

Każda zmiana oznaczała powrót strachu. – Patrzenie w dół z każdej z tych wysokości to zupełnie inne uczucie – przyznawał. Mimo to już po roku treningów wystartował w mistrzostwach Finlandii w Rovaniemi (listopad 2019). Skok na 60,5 metra dał mu 43. miejsce w stawce 45 zawodników.

Od początku należał do czołówki grupy prowadzonej przez Kojonkoskiego, choć w lokalnych zawodach niektórzy koledzy osiągali lepsze wyniki. Wszystko zmieniło się po powrocie do Chin, wymuszonym pandemią SARS-CoV-2. Na krajowym podwórku szybko zostawił rywali daleko w tyle. 2 stycznia 2021 roku w Laiyuan skoczył 141,5 metra, bijąc rekord kraju aż o 13 metrów. W marcu sięgnął po cztery złote medale mistrzostw Chin — w obu konkursach indywidualnych, mikście i zawodach drużynowych.

Latem 2021 roku podopieczni Kojonkoskiego wrócili do Kuopio, które stało się bazą przygotowań do walki o kwalifikacje olimpijskie — najpierw w FIS Cupie, później w Pucharze Kontynentalnym. Na europejskich skoczniach Qiwu nie prezentował się już tak dominująco jak w kraju i nie pełnił roli lidera zespołu, ale to właśnie on zdobył w Rasnovie pierwszy punkt PK dla reprezentacji Chin.

We wrześniu 2021 roku stał się sensacją zawodów Letniego Grand Prix w Czajkowskim. Wywalczył pierwsze w historii punkty tej rangi dla swojego kraju, a wcześniej błysnął w prologu, zajmując piąte miejsce — przed nim uplasowali się tylko Halvor Egner Granerud, Johann André Forfang, Marius Lindvik oraz Jewgienij Klimow. Dzień później w serii próbnej był dwunasty. Wydawało się, że wszystko zmierza we właściwym kierunku przed domowymi igrzyskami.

– Dokonałem czegoś przełomowego dla chińskich skoków i miałem duże oczekiwania. Jednak pół roku przed igrzyskami zmienił się trener i wszystko zaczęło się od nowa. Czułem się źle, a moje wyniki były coraz słabsze. Na igrzyskach startowałem bez jasnej perspektywy – wspominał. Pozbawiona wsparcia Kojonkoskiego chińska drużyna zanotowała wówczas bardzo słabe rezultaty.

Jeszcze większy cios przyszedł na początku 2023 roku. Podczas krajowych zawodów doznał zwichnięcia stawu biodrowego i przez półtora miesiąca był przykuty do łóżka. – Prawie się poddałem, zastanawiając się, po co mi to wszystko – przyznał.

Przełom nastąpił w drugiej połowie 2023 roku. Qiwu wyjechał samotnie do Finlandii, do bazy treningowej w Kuopio. Bez zespołu i tłumacza sam organizował treningi, gotował, zgłaszał się na zawody i załatwiał wszystkie sprawy logistyczne. Zanim ponownie trafił pod skrzydła Kojonkoskiego, nagrywał swoje treningi i wysyłał je znajomym zagranicznym szkoleniowcom, prosząc o wskazówki.

W ciągu trzech lat spędzonych w Finlandii największą zmianą okazało się jego podejście. Samotność podczas długich, zimowych nocy bywała trudna, ale nauczyła go wytrwałości. – Zrozumiałem, czym jest determinacja, co robić w trudnych momentach i jak podnosić się po upadkach – podkreślił.

Dziś o przyszłości mówi z wyraźnym błyskiem w oku. Podkreśla, że skoki narciarskie w ogromnej mierze opierają się na technice i doświadczeniu, a szczyt formy często przypada około trzydziestego roku życia. – Jeszcze nie osiągnąłem swojego celu, mam wciąż przed sobą dużo czasu. Dopóki będę mógł skakać, będę to robił.

Jednym z wciąż niespełnionych celów skoczka są punkty Pucharu Świata. Jego najlepszy występ w zawodach tej rangi miał miejsce w Lahti w marcu 2025 roku. Zajął tam 34. miejsce, a do awansu do drugiej serii zabrakło mu zaledwie 1,8 punktu.