Strona główna • Słoweńskie Skoki Narciarskie

Tina Erzar coraz bliżej powrotu. „Być może także do skoków”

Jesienią ubiegłego roku Tina Erzar przekazała, że z powodu wykrytej tętniakowatej torbieli kostnej w odcinku szyjnym kręgosłupa straci cały sezon olimpijski 2025/26. Kolejne miesiące przyniosły jednak coraz bardziej optymistyczne informacje. 18-letnia Słowenka poinformowała, że leczenie przebiega zgodnie z planem, a sama coraz odważniej mówi już nie tylko o powrocie do normalnego życia, ale także na skocznię.

Pod koniec września 2025 roku Tina Erzar po raz pierwszy szerzej opowiedziała o problemach zdrowotnych, które wyeliminowały ją z rywalizacji. Jak przyznała, przez długi czas zmagała się z bólem szyi, a kolejne miesiące były dla niej ogromnym wyzwaniem zarówno fizycznym, jak i psychicznym.

– Nie przypuszczałam, że życie może zmienić się w jednej chwili. Początek roku był dla mnie bardzo trudny. Skakałam źle i z dnia na dzień coraz bardziej zmagałam się z problemami na skoczni, ale zawsze dawałam z siebie wszystko. Myślałam, że to tylko gorszy okres albo że za dużo od siebie wymagam. Kilka miesięcy później zrozumiałam jednak, że to nie była moja wina. Zawiodło mnie zdrowie. Od dłuższego czasu zmagałam się z ogromnym bólem, który próbowałam ukrywać. Każdy trening był walką, ale mimo wszystko się nie poddawałam. Jestem wdzięczna wszystkim, którzy mnie wspierali w tym czasie. Rodzinie, koleżankom z reprezentacji, lekarzom, psychologowi i fizjoterapeutce. Dzięki nim nie straciłam nadziei i nauczyłam się radzić sobie z tym, co mnie spotkało. Ten rok był bardzo trudny, ale cieszę się, że wytrwałam i nie zrezygnowałam. Wrócę – napisała na Instagramie w ramach podsumowania 2025 roku.

Początek 2026 roku przyniósł jednak pierwsze pozytywne sygnały. W marcu Słowenka poinformowała, że kolejne etapy leczenia przynoszą efekty, a codzienne funkcjonowanie staje się coraz łatwiejsze.

– Po dziewięciu zastrzykach wreszcie znów czuję się sobą i, co najważniejsze, niemal nie odczuwam już bólu. Z każdym kolejnym krokiem przybliżam się do swojego celu, którym na razie jest powrót do normalnego życia. To, co będzie później, będzie tylko lepsze. Kiedy patrzę na to, od czego zaczynałam, jestem bardzo wdzięczna za miejsce, w którym jestem dzisiaj. Być może nie jestem jeszcze nawet w połowie drogi, ale wiem, że wszystko zmierza we właściwym kierunku. Ostatnie badania pokazały, że terapia przynosi efekty i jest nadzieja, że leczenie działa. Wciąż czeka mnie wiele wyzwań, być może nawet ponowna nauka trzymania głowy bez stabilizatora, ale jestem gotowa walczyć o swoje marzenia. Jeśli kość zrośnie się tak, jak wszyscy mamy nadzieję, wrócę na skocznię. Po kilku bardzo trudnych miesiącach znów widzę trochę słońca. Moje życie bardzo się zmieniło, ale nauczyłam się też dostrzegać jego dobre strony. Nadal jestem wdzięczna lekarzom, fizjoterapeutce, psychologowi i przede wszystkim mojej rodzinie za wsparcie – napisała.

Problemy zdrowotne zmusiły jedną z największych nadziei słoweńskich skoków do opuszczenia całego sezonu 2025/26, w tym zimowych igrzysk olimpijskich. 18-latka ma już jednak za sobą kolejne etapy terapii i coraz odważniej mówi o powrocie do sportu.

– Ostatnie tygodnie były dla mnie naprawdę piękne. Spędziłam cenny czas z najbliższymi, przyjaciółmi, ale też sama ze sobą. Życie mocno mnie doświadczyło, jednak po niemal roku nauczyłam się z tym żyć i odnajdywać radość w każdym dniu. Jestem dumna z tego, jak długą drogę przeszłam i jak bardzo się zmieniłam. Wciąż muszę nosić stabilizator, ale nie przestaję iść do przodu. Nauczyłam się lepiej słuchać samej siebie, rozumieć siebie i doceniać małe zwycięstwa. Ta droga nie była łatwa, ale wiele mnie nauczyła i dała mi więcej, niż mogłam się spodziewać. Przeszłam badanie rezonansem magnetycznym, a teraz czekam na tomografię komputerową. Wkrótce dowiem się, jak będzie wyglądał kolejny etap tej historii. Do tej pory wszystko przebiega zgodnie z planem, a perspektywa powrotu do normalnego życia jest bliżej niż kiedykolwiek. Być może także do skoków narciarskich – przyznała.

Tina Erzar należy do najbardziej utalentowanych zawodniczek swojego pokolenia. W sezonie 2023/24 została indywidualną mistrzynią świata juniorek, a także wygrała klasyfikacje generalne Pucharu Interkontynentalnego i Alpen Cup. W sezonie 2024/25 zajęła także 38. miejsce w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata, debiutując w Trondheim na mistrzostwach świata w narciarstwie klasycznym.