Strona główna • Bułgarskie Skoki Narciarskie

Zografski i co dalej? O zapleczu bułgarskich skoków

Na szerokich wodach narciarskich skoków Bułgarię reprezentuje tylko, ale za to ostatnimi czasy z dużym powodzeniem, Władimir Zografski. Nie znaczy to jednak, że w jego ojczyźnie nie ma innych adeptów tej dyscypliny. Grupie młodych skoczków towarzyszą jednak niezwykle niesprzyjające realia.

Skoczkowie bez skoczni

W Bułgarii funkcjonuje kadra B, składająca się z dwóch skoczków i dwóch skoczkiń. Jednym z jej przedstawicieli jest Danaił Pawłowicz, który wystąpił niedawno w serialu dokumentalnym pokazującym drogę młodych talentów zatytułowanym "Jestem". 

- Zacząłem trenować w wieku 9 lat z Dimitarem Mitkowem w drużynie Boyana. Lubię ten sport, bo dostarcza adrenaliny i dużej szybkości. Wcześniej byłem zaangażowany w piłkę nożną i pływanie, ale postawiłem właśnie na skoki. Aby odnieść w nich sukces, potrzeba dużo treningu, wytrwałości i siły w nogach, która przekłada się na eksplozywność - opowiada 15-letni skoczek.

Problemem jest infrastruktura. A w zasadzie jej brak. Jedyne czynne skocznie w całym kraju to obiekty o punktach konstrukcyjnych K-5 i K-10 metrów w Samokowie oraz 5 i 15-metrowy obiekt w Sofii. A przypomnijmy, że Bułgaria dysponowała jeszcze w latach 90. skocznią K-90 w Borowcu, na której odbywały się m.in. zawody Zimowej Uniwersjady czy Pucharu Europy.

Po transformacji ustrojowej, do jakiej doszło w 1989 roku, załamał się system finansowania sportów zimowych w Bułgarii - skoki znalazły się na marginesie. Po raz ostatni z obiektu Mousala korzystano podobno w 2000 roku. W szufladach działaczy sportowych od lat zalega projekt nowej skoczni K-65 w Samokowie, rodzinnej miejscowości Władimira Zografskiego. 

Obietnice zamiast infrastruktury

- W ciągu ostatnich lat słyszałem o co najmniej pięciu planach budowy skoczni w Samokowie – mówił przed kilkoma laty obecny podopieczny Grzegorza Sobczyka - Dopóki nie zobaczę jakiegoś zbudowanego obiektu, to nie uwierzę. Urzędnicy nieustannie się zmieniają, pojawiają się nowi dyrektorzy sportowi, każdy coś obiecuje, a zawsze kończy się tak samo. Podchodzę do tego bardzo sceptycznie i mówiąc szczerze wątpię, że w Bułgarii powstanie jakakolwiek skocznia - żalił się najlepszy w historii bułgarski skoczek.

Faktycznie powstały tylko dwa wyżej wymienione "maleństwa", a temat budowy większej skoczni przewija się co jakiś czas w wypowiedziach ważnych person, ale nie przekłada się na jakiekolwiek działania. Nie dalej niż półtora miesiąca temu budowę infrastruktury dla skoczków zapowiadał burmistrz Samokowa podczas nadania Zografskiemu honorowego obywatelstwa tego miasta. Trudno jednak liczyć na to, że tym razem to coś więcej niż tylko słowa.

- W Bułgarii wykonujemy tylko trening na sucho, nie korzystamy z tutejszych skoczni, bo są dla nas za małe - opowiada Pawłowicz. - Często jeździmy za granicę, przynajmniej raz w miesiącu. Moje ulubione miejsca to Słowenia i Austria. Mój największy sukces to drugie miejsce na turnieju w Rumunii - zdradza nastolatek.

Celem igrzyska

Młody zawodnik opowiedział też, co siedzi w jego głowie podczas skoku. - Przed skokiem martwię się, że popełnię błąd. Podczas skoku trzeba być bardzo skoncentrowanym, bo wszystko dzieje się bardzo szybko. Nie możesz się zatrzymać i musisz wszystko wykonać na czas. Moi rodzice mają do mnie pełne zaufanie i nie martwią się. Jeśli masz dobrą technikę, ten sport jest bardzo bezpieczny. Szansa na upadek jest minimalna. Choć doznałem upadku dwa lata temu. Dzięki mojemu zespołowi i trenerowi Mitkowowi wróciłem na skocznię silniejszy - wyjaśnił Pawłowicz.

- Śledzę występy Wladimira Zografskiego i bardzo się cieszę z jego sukcesów. Mam nadzieję, że osiągnie jeszcze lepsze wyniki. Kiedy jedziemy na obóz, czasami się widujemy. Dodaje nam pewność siebie i daje cenne rady. Moim celem jest udział w Młodzieżowych Igrzyskach Olimpijskich w 2028 roku w Predazzo we Włoszech. Zaś największym marzeniem zakwalifikowanie się na prawdziwe igrzyska olimpijskie. Mam nadzieję dostać się kiedyś do elity skoków narciarskich - zakończył Danaił Pawłowicz.

Skakali w Ziri

Tej wiosny bułgarska kadra B, a także dzieci z klubu Boyana Team wystartowali jak dotąd w jednych zawodach, pojawiając się na starcie narciarskiej imprezy w miejscowości Ziri, w Słowenii. Najlepiej zaprezentowała się Iva Karadimowa, która wygrała rywalizację na skoczni K-60 wśród 15-latek, oddając próby na odległość 51 i 50 metrów. W tej samej kategorii u chłopców 6. miejsce zajął Pawłowicz. Na jednym z mniejszych obiektów wysoką trzecią lokatę wyskakał Maksim Kiriłow.

Bułgarskich skoczków próżno szukać póki co nawet na liście uczestników zawodów FIS Cup. Przed kilkoma laty pojawiali się za to regularnie w FIS-owskich zawodach New Star Trophy. Na tle rywali z innych egzotycznych reprezentacji spisywali się zaskakująco dobrze, stając kilka razy na podium, a nawet zwyciężając. Funkcjonowanie tego cyklu zostało jednak zakończone po sezonie 2023/24.

Czytaj także: Od Rusiewa do Zografskiego. Historia bułgarskich skoków narciarskich