Strona główna • Skocznie Narciarskie

Wieści ze świata skoczni narciarskich #17

Na świecie jedne skocznie walczą o przetrwanie, inne odzyskują dawny blask, a kolejne powstają dzięki pasjonatom. Zapraszamy na krótki przegląd ostatnich wydarzeń ze świata skoczni narciarskich. 

W świecie narciarstwa klasycznego coraz bardziej donośnym echem odbija się decyzja Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego dotyczącą skreślenia z programu igrzysk olimpijskich kombinacji norweskiej. Japońska Agencja Sportu poinformowała, że rozważa cofnięcie kompleksowi skoczni w Hakubie statusu "Narodowego centrum treningowego kombinacji norweskiej", co byłoby równoznaczne z zakończeniem finansowania skoczni przez ten podmiot. Oba olimpijskie obiekty pełniły funkcję głównej bazy treningowej dla kombinatorów od 2013 roku. Oprócz finansowania samych skoczni, przekazywano fundusze na sprzęt dla skoczków, zatrudnienie trenerów i innych specjalistów. Areny w Hakubie powstały w 1992 roku, sześć lat później gościły najlepszych skoczków rywalizujących o medale Zimowych Igrzysk Olimpijskich. Przypomnijmy, że krążki z najcenniejszego kruszcu wywalczyli Fin Jani Soininen i reprezentant gospodarzy Kazuyoshi Funaki, a także reprezentacja Japonii. Po igrzyskach na skoczniach odbywały się zawody Pucharu Świata, Pucharu Kontynentalnego oraz Letniego Grand Prix. Ostatnie międzynarodowe konkursy rozegrano tu w sierpniu 2019 roku. Wówczas oba konkursy LGP wygrał Ryoyu Kobayashi.

Ale blady strach padł również na inne ośrodki kombinacji norweskiej. - Nie sądziłem, że taka decyzja jest możliwa. Teraz liczą się tylko pieniądze. Ci, którzy rządzą, mają gdzieś tradycję - powiedział Timo Drebs, dyrektor klubu narciarskiego w Winterbergu, gdzie znajduje się 87-metrowy obiekt Sankt-Georg-Sprungschanze, a także kompleks małych skoczni K-44, K-34, K-22 i K-8. Lokalni działacze boją się utraty statusu olimpijskiego swoich obiektów, co oznaczać będzie utratę finansowania. Ucierpią nie tylko same skocznie, ale także internat sportowy i stanowiska trenerów. 

Zgoła odmienne nastroje panują w ukraińskiej Worochcie, gdzie trwają prace na największej tamtejszej skoczni K-90. Najlepsi ukraińscy skoczkowie, Jewhen Marusiak i Witalij Kaliniczenko, pomimo posiadania w kraju skoczni o olimpijskich rozmiarach trenowali wyłącznie na zagranicznych obiektach. Powodem był fatalny stan najazdu domowych skoczni. Teraz ma się to zmienić. - Ściśle współpracujemy z lokalną firmą, która inwestuje własne środki w modernizację obiektu. Planujemy zakończyć ją we wrześniu - mówi dyrektor Iwano-Frankiwskiej Regionalnej Szkoły Sportu Dziecięcego i Młodzieżowego Igor Gładysz. Na wrzesień planowane są w Worochcie duże zawody międzynarodowe, jakich od lat nie było na Ukrainie. Wstępnie potwierdzono udział zawodników ze Słowenii, Rumunii i Stanów Zjednoczonych. Trwające prace w Worochcie to kolejny etap modernizacji tamtejszego kompleksu. W ubiegłym roku odnowiono skocznię K-75, teraz obok prac na największej arenie odrestaurowany zostanie najmniejszy z obiektów, skocznia K-15. W przyszłym roku nastąpić ma renowacja zarośniętej i zaniedbanej skoczni K-40. -  Te skocznie mają ogromnie bogatą historię. Chcemy przywrócić im dawną świetność i uczynić z Worochty pierwszorzędne centrum szkolenia. Zainwestowaliśmy już około 60 tysięcy dolarów amerykańskich w prace na skoczni. Planujemy przeznaczyć kolejne 40 tysięcy dolarów na wrześniowe konkursy. Jeszcze rok temu wydawało się to czystą fantazją - mówi Igor Farberow, przedstawiciel firmy, która finansuje modernizację.

Na koniec zajrzyjmy na nasze, krajowe podwórko. W ostatnim czasie w Polsce wyrastają jak grzyby po deszczu amatorskie w dużej mierze całoroczne miniskocznie narciarskie. Poniżej przegląd powstałych niedawno "skoczeniek". Kolejne są w budowie bądź w planach.