Postępy w Ironwood, pierwsze zawody już w 2028 roku?
W ostatnim czasie oblicze modernizowanej skoczni w Ironwood mocno się zmieniło. Na zeskoku obiektu trwają nieustannie prace, co zaobserwować można, śledząc profil areny w mediach społecznościowych. O postępy w przebudowie zapytaliśmy szefa całego projektu, Boba Jacquarta.
Przypomnijmy, że obiekt, który kiedyś był uważany za skocznię mamucią, po przebudowie będzie miał parametry K-161 i HS 180. Co do tej pory udało się zrobić na skoczni? - Zeszłego lata zeskok skoczni został wyrównany i wyprofilowany zgodnie z nowymi i zatwierdzonymi wymogami FIS w ramach przygotowania do betonowania. Obejmowało to wysadzanie najtwardszego granitu na górze i użycie go do wypełnienia niższego poziomu. Teraz na zeskok wylewany jest beton od dołu do góry. Można powiedzieć, że ukończyliśmy trzy czwarte pierwszego etapu przebudowy, czyli przygotowania skoczni do wyłożenia jej igelitem - wyjaśnia Jacquart.
- Kolejne kroki to dokończenie betonowania, dodanie stopni po obu stronach skoczni oraz zamontowanie bariery ochronnej wokół niej. Pod koniec roku zamontujemy siatki na zeskoku. Potem przyjdzie czas na drugi etap, czyli na najazd i wieżę sędziowską. Nadal nie mamy zabezpieczonych funduszy na całość inwestycji, ale pracujemy nad tym nieustannie, każdego dnia, o każdej godzinie i wierzymy, że znajdziemy rozwiązanie. Na październik 2028 planujemy inauguracyjne zawody na naszej skoczni. Jeśli z jakichś powodów to się nie uda, to spróbujemy w październiku 2029 roku - zapowiada działacz.
Bob Jacquart przyznaje, że lokalni działacze czują duże wsparcie Międzynarodowej Federacji Narciarskiej w realizacji tego przedsięwzięcia, co jest dla nich silnym bodźcem do działania. - FIS i Walter Hoffer są powodem, dla którego w ogóle rozpoczęliśmy ten projekt. Walter odwiedził Copper Peak co najmniej trzy razy, również trzy razy był tu Sandro Pertile w tym podczas podpisywania umowy o przekazanie środków w 2024 roku. Oprócz Sandro, utrzymujemy również bliski kontakt z Richardem Kaiserem, delegatem FIS ds. inżynierii. Odwiedził nas osobiście zeszłej jesieni, po pierwszym roku budowy i prawdopodobnie wróci tej jesieni z kolejną wizytą. Gdyby nie ogromne wsparcie FIS i USA Ski Jumping, nie mielibyśmy energii, aby kontynuować ten projekt. Jesteśmy za to bardzo wdzięczni - zakończył Jacquart.
O historii skoczni w Ironwood można przeczytać w tym >>>artykule<<<