Strona główna • Polskie Skoki Narciarskie

„W zeszłym sezonie nie byłem gotowy” – Waszek przed debiutem w elicie

Już w najbliższą sobotę (1 sierpnia) Kamil Waszek – obok Łukasza Łukaszczyka – będzie jednym z dwóch polskich debiutantów w zawodach najwyższej rangi. Niespełna 20-letni reprezentant klubu z Goleszowa w połowie lipca błysnął podczas Memoriału Olimpijczyków w Szczyrku, gdzie oddał najdłuższy skok dnia, a w ostatecznym rozrachunku stanął na najniższym stopniu podium.

Kamil Waszek w pierwszej serii Memoriału Olimpijczyków w Szczyrku o dwa i pół metra przekroczył rozmiar 104-metrowego obiektu Skalite. Sędziom stylowym nie umknęły jednak jego problemy przy lądowaniu, co poskutkowało odebraniem wielu punktów, a w efekcie siódmą pozycją na półmetku. W finale Waszek nie miał sobie równych, lądując na 100. metrze. Taki wynik dał mu awans na trzecią lokatę.

– Oba skoki były… bardzo spoko. W pierwszej serii to była moja wina, zepsułem lądowanie. No, ale pracujemy dalej i zrobię tak, aby następne takie skoki kończyć telemarkiem. W Szczyrku da się skoczyć jeszcze dalej, i to z telemarkiem – powiedział Kamil Waszek przed kamerą Skijumping.pl.

– Czy to jest moje największe osiągniecie w karierze? Czy ja wiem… To jest lato, przygotowania. Na razie mnie to wszystko cieszy i idzie do przodu, więc jak najbardziej jest w porządku. Fajnie, że dobrze idzie, choć na skoczni muszę jeszcze się zastanawiać nad układem rąk czy ułożeniem pięt. Jeszcze troszkę jest do poprawy – podkreśla, tonując nastroje po miejscu na podium Memoriału Olimpijczyków w Szczyrku.

Przeczytaj także: Memoriał Olimpijczyków w Szczyrku: Triumf Kacpra Tomasiaka

O Waszku głośniej zrobiło się w sierpniu ubiegłego roku, kiedy skoczek po raz pierwszy w karierze stanął na podium zawodów FIS Cup – w austriackim Villach.

– Przełomowym momentem było, kiedy przed rokiem zostałem przydzielony do grupy bazowej trenera Krzyśka Bieguna w Szczyrku. Od tej chwili sprawy poszły naprzód – zaznacza.

Pod koniec poprzedniego lata zawodnik z województwa śląskiego zaliczył kilkutygodniową przerwę z powodu urazu pleców. Teraz, jak zapewnił w rozmowie ze Skijumping.pl, nie odczuwa już żadnego dyskomfortu podczas trenowania.

– Jestem w pełni sił i gotowy do działania – zapewnia 19-latek.

W styczniu Waszek zdobył prawo startu w zawodach najwyższej rangi a pod koniec zimy – po debiucie na mistrzostwach świata juniorów – w przestrzeni medialnej był nawet łączony z ewentualnym powołaniem na konkursy Pucharu Świata.

– W zeszłym sezonie na pewno jeszcze nie byłem gotowy. Wydaje mi się, że może przy dobrej pracy i udanych skokach teraz będzie szansa? Zobaczymy… – uważa Waszek, który w najbliższy weekend zadebiutuje w Letnim Grand Prix na obiekcie im. Adama Małysza w Wiśle-Malince.

– Letnie Grand Prix w Wiśle może być fajnym doświadczeniem – słyszymy od reprezentanta Polski, który tej wiosny trafił pod skrzydła Wojciecha Topora w kadrze narodowej B.

– Całą grupą jesteśmy dobrze zgrani. Nie ma podziałów, wszyscy mamy dobry kontakt. Najczęściej mieszkam w pokoju z Adamem Niżnikiem – mówi Waszek, który karierę skoczka narciarskiego zaczął od… ogłoszenia odnalezionego w lokalnej prasie.

– Wszystko zaczęło się tak, że pewnego dnia zobaczyłem artykuł w Panoramie Goleszowskiej i poprosiłem rodziców, żeby mnie zapisali na treningi. Po roku namawiania mamy udało mi się pójść na pierwsze zajęcia. Mama nadal się boi, ale teraz już czuje się pewniej, gdy mnie ogląda. Jestem chyba pierwszym skoczkiem w rodzinie. Teraz młodszy brat próbuje, chyba go trochę zainspirowałem. Niech się tym bawi. Moje zainteresowania? Wszystkiego po trochu, ale żyję skokami. Ostatnio Kuba Wolny wkręcił mnie w symulatory wyścigowe. Moim sportowym idolem jest Kamil Stoch – kończy.

Przeczytaj także: Debiutanci w kadrze Polski na LGP w Wiśle

Korespondencja ze Szczyrku, Dominik Formela