Kvandal zdyskwalifikowana w Wiśle. „Moi trenerzy dbają o mnie"
Eirin Maria Kvandal nie może zaliczyć pierwszego konkursu Letniego Grand Prix w Wiśle do udanych. W pierwszej serii ocenianej Norweżka zasiadła na belce startowej, jednak nie oddała skoku. W wyniku tego nie została ona sklasyfikowana w sobotnich zmaganiach.
Przed pierwszą konkursową próbą Kvandal jury zdecydowało się obniżyć rozbieg aż o sześć stopni najazdowych – z 24. na 18. belkę startową. W związku z mocniejszymi podmuchami wiatru na skoczni, Norweżka zeszła z belki startowej. Niedługo później opuściła ona jednak okolice rozbiegu i nie oddała ostatecznie swojego skoku.
Po całym zdarzeniu Kvandal została zapytana o to zdarzenie: – Trenerzy ocenili, że kiedy otrzymałam zielone światło, wiał zbyt silny wiatr. Dlatego postanowili kierować się względami bezpieczeństwa i odwołali sygnał, abym oddała skok.
Czy wicemistrzyni olimpijska na dużej skoczni z Predazzo jest rozczarowana, że jej sobotni występ w Wiśle potoczył się w taki sposób?
– Oczywiście, jestem rozczarowana. Niemniej, cieszę się, że moi trenerzy dbają o mnie, i że tak postąpiliśmy – przyznała.
24-letnia reprezentantka Norwegii w obu seriach treningowych w Wiśle startowała ze znacznie krótszego najazdu, niż reszta stawki. W swoich próbach osiągała ona 115 metrów (z 16. belki) oraz 118,5 metra (z 18. belki). Wyniki te pozwoliły jej zajmować odpowiednio 12. oraz 5. lokatę. Jakie są oczekiwania Kvandal przed niedzielnym konkursem na Skoczni im. Adama Małysza?
– Czekam z niecierpliwością na jutrzejszy konkurs. Oddałam dziś dobre skoki treningowe i myślę, że mając nieco większą szybkość mogę skoczyć dosyć daleko. Nie mogę doczekać się niedzieli – podsumowała.
Korespondencja z Wisły, Wojciech Skucha