Nika Vodan wygrywa niedzielny konkurs LGP w Wiśle. „Dzisiaj po prostu cieszyłam się skokami"
Słowenka Nika Vodan odniosła wyraźne zwycięstwo w niedzielnym konkursie Letniego Grand Prix kobiet w Wiśle. Dzięki temu triumfowi podopieczna trenera Jurija Tepesa objęła także przewodnictwo w klasyfikacji generalnej całego cyklu – z przewagą 5 punktów nad swoją rodaczką, Emą Klinec.
Vodan wypracowała sobie dużą przewagę nad resztą stawki już w pierwszej serii. Skok na 129,5 metra okazał się najdłuższym skokiem całego konkursu, a także pozwolił Słowence wyprzedzać drugą po pierwszej kolejce Eirin Marią Kvandal o 10,6 pkt. W drugim skoku osiągnęła ona 122 metry, dzięki czemu pewnie wygrała całe zawody – z przewagą 8,2 pkt. nad Japonką Yuki Ito oraz 14,4 pkt. nad Norweżką Silje Opseth.
– Dzisiaj po prostu cieszyłam się skokami. Wczoraj w drugiej próbie odnalazłam naprawdę dobrą pozycję na rozbiegu. Dzisiaj to powtórzyłam i oddałam trzy wspaniałe skoki. Tak więc jestem bardzo szczęśliwa i usatysfakcjonowana dzisiejszym konkursem – mówiła o swoich wrażeniach z niedzielnych zmagań była triumfatorka klasyfikacji Pucharu Świata kobiet.
Sobotni konkurs w Wiśle był dla Vodan trochę pechowy, ponieważ zajęła ona 4. miejsce – ze stratą zaledwie 1,1 pkt. do trzeciej Joséphine Pagnier. Jak bardzo niedzielne zawody różniły się od tych sobotnich w przypadku reprezentantki Słowenii?
– Wczoraj w pierwszej serii popełniłam naprawdę duży błąd. Miałam bardzo dobre warunki, dopisało mi szczęście. Mogę więc powiedzieć, że przy drugim skoku nabrałam bardzo dobrych przeczuć przed dzisiejszym konkursem. I najważniejsze jest to, że dziś bardzo się cieszyłam skokami i byłam bardziej zrelaksowana, niż wczoraj – mówiła 26-letnia skoczkini.
W przeszłości Vodan dwukrotnie zwyciężała w łącznej punktacji LGP – w 2020 i 2023 roku. Ubiegła zima również była udana w jej wykonaniu, czego dowodem jest 10. miejsce w klasyfikacji PŚ kobiet (w tym jedno pucharowe podium) oraz złoty medal olimpijski w konkursie mikstów. Jakie są plany Słowenki na nadchodzący sezon oraz jak będą wyglądały jej letnie przygotowania do zimowej rywalizacji?
– Przede wszystkim, zawody w Wiśle są na razie jedynymi konkursami Grand Prix, w których startuję. Opuszczę zmagania w Courchevel i Rasnovie, ponieważ pojadę na zawody Pucharu Interkontynentalnego, a potem dopiero na finałowy konkurs LGP w Klingenthal. Tak więc nie mogę się doczekać. Myślę jednak, że jestem bardziej przygotowana, niż w zeszłym roku. Jestem też bardziej przygotowana pod względem fizycznym. Uważam, że mogę być na razie usatysfakcjonowana swoją dyspozycją i będę pracować krok po kroku, aż do zimy, która na razie jest jeszcze daleko – tłumaczyła Vodan.
Na koniec podopieczna trenera Jurija Tepesa została zapytana o to, czy jej najważniejszym celem na najbliższy sezon zimowy może być realna walka o medale podczas przyszłorocznych mistrzostw świata w Falun.
– Oczywiście. To jest najważniejszy cel na tę zimę. Muszę po prostu pracować krok po kroku i zobaczę, w którym miejscu będę. Teraz po prostu cieszę się z tych zawodów i wrócę do domu, aby przytulić swoją rodzinę – oceniła reprezentantka Słowenii.
Korespondencja z Wisły, Wojciech Skucha