Kaimar Vagul drugim Estończykiem na podium zmagań elity. „Brakuje mi słów"
Niedzielny konkurs Letniego Grand Prix mężczyzn w Wiśle przyniósł m.in. kolejne ważne wydarzenie dla estońskich skoków narciarskich. Na drugim stopniu podium w tych zawodach uplasował się 19-letni Kaimar Vagul, stając się dopiero drugim w historii swojego kraju skoczkiem, który uplasował się w czołowej "3" konkursu najwyższej rangi.
Wysoką formę skoczka pochodzącego z miasta Võru sygnalizował już sobotni konkurs na Skoczni im. Adama Małysza, w którym był piętnasty. Niedzielne zmagania były jednak w jego wykonaniu jeszcze lepsze. W pierwszej kolejce Estończyk znakomicie wykorzystał korzystne warunki wietrzne i zajmował 2. lokatę po skoku na 136 metrów. W serii finałowej Vagul wytrzymał presję i ponownie oddał bardzo dobrą próbę – tym razem na 131. metr. To pozwoliło mu zakończyć cały konkurs na drugim stopniu podium i znaleźć się po raz pierwszy w karierze w czołowej "3" zawodów najwyższej rangi.
– W tej chwili jest to najlepszy dzień w moim życiu. Brakuje mi słów. Naprawdę jeszcze nie mogę w to uwierzyć, ale jest wspaniale – mówił na gorąco o swoim życiowym osiągnięciu 19-latek.
Wynik Vagula jest warty podkreślenia szczególnie z uwagi na fakt, iż jest dopiero drugim w historii estońskich skoków zawodnikiem, któremu udało się wywalczyć podium zawodów najwyższej rangi. Wcześniej tej sztuki dwukrotnie we wrześniu 2024 roku dokonał Artti Aigro. W obu konkursach LGP w Wiśle zawodnik z Otepää plasował się wówczas na drugim miejscu. Czy Vagul może czuć się zatem osobą, która już zapisała się w historii estońskich skoków?
– Tak, z pewnością. Dwa lata temu Artti stał dwukrotnie na podium w Wiśle. Teraz ja tego dokonałem, więc tak – jest to wspaniałe – przyznał.
Młody Estończyk dodał również, że absolutnie nie spodziewał się, że będzie oddawał w Wiśle skoki, które pozwolą mu realnie powalczyć o podium zawodów Grand Prix: – Wiedziałem, że w sezonie letnim wykonałem naprawdę dobrą pracę, ale nie mógłbym sobie nawet wyobrazić, że to się wydarzy. Że mogę w ogóle stanąć na podium.
Czy młody zawodnik czuł presję przed drugim skokiem konkursowym, przystępując do niego jako wicelider po pierwszej serii?
– Tak, z pewnością odczuwałem presję, ale próbowałem po prostu czerpać możliwie jak najwięcej radości z tego, iż w drugiej rundzie ruszam jako przedostatni skoczek w drugiej rundzie. Tak więc myślę, że to zadziałało całkiem dobrze – powiedział Estończyk.
W rozmowie z naszym portalem Vagul podkreślił również ogromne wsparcie płynące ze strony jego najbliższych, i dodał, że bez niego nie stanąłby w niedzielę na podium.
Od dłuższego czasu estoński skoczek mieszka i trenuje w Oberstdorfie. Niegdyś trenował także z niemieckimi skoczkami, jednak jak sam powiedział, w tym roku trenuje sam pod okiem swojego taty. W środę 29 lipca Vagul wygrał z olbrzymią przewagą konkurs na normalnym obiekcie w Oberstdorfie, rozgrywany w ramach imprezy „Nachtspringen Oberstdorf". Estończyk wyprzedził wówczas drugiego Timona-Pascala Kahofera aż o 26 pkt. Czy zwycięstwo w tych zawodach dodało mu pewności siebie przed konkursami LGP w Wiśle?
– Tak, z pewnością dodało mi to zastrzyk pewności siebie, żeby zobaczyć, w którym miejscu obecnie się znajduję, jeśli chodzi o moją formę. Tutaj (do Wisły – przyp. red.) przyjechałem po prostu po to, aby oddać dobre skoki, i to się udało. Tak więc, dodało mi to pewności siebie – wyjaśnił.
Minionej zimy Vagul zadebiutował w konkursie Pucharu Świata. Miało to miejsce 29 grudnia 2025 roku podczas konkursu Turnieju Czterech Skoczni w Oberstdorfie, gdzie zajął 47. miejsce. W całym sezonie nie zdobył on ani jednego pucharowego punktu, jednak zanotował swoje pierwsze występy na igrzyskach olimpijskich. Podczas zmagań na skoczniach w Predazzo był 36. na normalnym oraz 40. na dużym obiekcie. Ponadto, wraz z Arttim Aigro zajął 13. lokatę w konkursie duetów.
Po niedzielnym konkursie LGP w Wiśle Estończyk został zapytany o to, jak zaczęła się jego przygoda ze skokami narciarskimi: – Mój tata był zawodnikiem rywalizującym w kombinacji norweskiej. Kiedy miałem dwa lata, zabrał mnie na skocznię, abym go oglądał. Od tamtej pory zajmowałem się już skokami narciarskimi i to dzięki mojemu tacie jestem dziś skoczkiem narciarskim.
Vagul wspomniał także, że jego największym idolem ze świata skoków jest Janne Ahonen. Czy uważa on, że ma szanse osiągać sukcesy podobne do tych, które święcił niegdyś legendarny fiński skoczek?
– Mam taką nadzieję i robię wszystko, co trzeba, aby wskoczyć na ten poziom. Mam nadzieję, że tak się stanie. Szczerze mówiąc, jeśli wszystko pójdzie z planem i wszystko potoczy się dobrze w przyszłości, to dlaczego nie? – stwierdził.
Na koniec rozmowy drugi zawodnik niedzielnych zmagań w Wiśle został zapytany o to, jaki cel będzie dla niego najważniejszy do osiągnięcia w nadchodzącym sezonie zimowym.
– Chciałbym skakać przez cały sezon w Pucharze Świata, a potem znaleźć się na podium podczas moich ostatnich mistrzostw świata juniorów u siebie w domu (w Otepää – przyp. red.) – zakończył reprezentant Estonii.
Korespondencja z Wisły, Wojciech Skucha