Strona główna • Polskie Skoki Narciarskie

„To była dla mnie cenna lekcja” – Kamil Waszek po szalonym weekendzie w Wiśle

W niedzielnym konkursie Letniego Grand Prix w Wiśle polscy kibice mieli okazję obejrzeć swojego skoczka walczącego o podium. Bohaterem dnia okazał się Kamil Waszek, który początkowo zakończył zmagania na 6. pozycji. Choć ostatecznie 19-latek został zdyskwalifikowany z powodu nieregulaminowych nart, po zawodach nie krył radości ze swoich prób i cennej lekcji, jaką odebrał.

Po sobotnim, nieco nerwowym debiucie (31. miejsce), w niedzielę Waszek otrzymał drugą szansę od Macieja Maciusiaka. Jego skok na 137 metrów w pierwszej serii był ozdobą konkursu, zapewniając mu 3. pozycję na półmetku rywalizacji. Po serii finałowej spadł na 6. miejsce, które końcowo zostało mu odebrane wskutek dyskwalifikacji za nieregulaminową szerokość nart.

– Skoki były dobre, ale narty nie pasowały do szablonu. Coś nie zgadzało się w szpicach. Trzeba będzie pewnie je zmienić, bo wygląda to na błąd fabryczny. Nie mam do nikogo żalu z tego powodu – przyznał na gorąco po zakończeniu konkursu.

137-metrowy skok w pierwszej rundzie niedzielnej rywalizacji okazał się najdłuższą próbą całego weekendu na Skoczni im. Adama Małysza, jednocześnie wprowadzając młodziana do walki o podium. Jak ocenia go sam zainteresowany?

– Warunki na pewno pomogły, aczkolwiek sam skok też był dobry. Nigdy nie miałem jakiegoś niesamowitego odejścia z progu. Kluczem u mnie jest chyba prędkość w locie. Podchodząc do lądowania, czułem się, jak w zwolnionym tempie i pomyślałem, że trzeba wykonać telemark – opowiada ze śmiechem.

Sobotni debiut w zawodach najwyższej rangi wiązał się z ogromnym stresem, który wyraźnie usztywnił młodego skoczka. W niedzielę kibice zobaczyli już zupełnie innego zawodnika.

– Dzisiaj mnie puściło i z takim luzem podszedłem do tych zawodów. W drugiej serii znowu lekko się spiąłem, chociaż nie tak mocno jak wczoraj w pierwszej serii. Wiedziałem, który byłem, ale nie patrzyłem na różnice punktowe. W sumie mnie to nie interesowało. Normalnie podszedłem do finałowej serii. Nie nakręcałem się na wielkie rzeczy. Ten skok to nie była taka petarda jak w pierwszej serii, natomiast oceniam go przyzwoicie – zdradza Waszek.

Patrząc na przebieg rywalizacji w Wiśle, można stwierdzić, że 19-latek przeżył całą gamę emocji. Od nieudanego debiutu, poprzez walkę o podium, kończąc na dyskwalifikacji.

– Bardzo dobrze zapamiętam ten weekend. To była dla mnie cenna lekcja. Wiem już jak to działa, jak stres jest w stanie mnie zablokować. Drugi dzień pokazał, że sobie z tym poradziłem i da się z tym walczyć – podsumowuje.

Ze względu na coraz wyższy poziom sportowy, a co za tym idzie rozpoznawalność, kibice chcą bliżej poznać osobę Kamila Waszka. Jak wygląda jego codzienność?

– Dzięki rodzicom mogę skupić się wyłącznie na treningach. Dziękuję im za taką możliwość – przyznał członek kadry B.

Nie wiadomo jeszcze, czy Kamil Waszek stanie na starcie konkursów we francuskim Courchevel, które odbędą się już w przyszłą sobotę i niedzielę.

Korespondencja z Wisły, Dominik Formela