Strona główna • Polskie Skoki Narciarskie

„Zdecydowanie za wcześnie, żeby coś przewidywać” – Kacper Tomasiak o nadchodzącej zimie

Blachotrapez Puchar Tatr był dla Kacpra Tomasiaka okazją do powrotu do dziecięcych wspomnień oraz wsparcia młodszych braci, którzy stawiają kolejne kroki na skoczni. W przypadku mistrza Polski wakacyjny odpoczynek dobiegł już końca. Trzykrotny medalista olimpijski wrócił do treningów i rozpoczął najważniejszą część przygotowań do zimy 2026/27, o czym opowiedział w rozmowie ze Skijumping.pl.

Skijumping.pl: W ostatni piątek sierpnia pojawiłeś się na Blachotrapez Pucharze Tatr w roli pomocnika, kibica i obserwatora. Podczas naszego spotkania oglądaliśmy zdjęcia z pierwszej edycji imprezy w 2018 roku: ty jako młody zawodnik na podium, Kamil Stoch wręczający nagrody. Jak wspominasz tamte zawody?

Kacper Tomasiak: Trochę je pamiętam, bo to była pierwsza edycja i wtedy były dla nas czymś nowym. Na pewno wszyscy byliśmy zadowoleni, bo przygotowano dużo dodatkowych atrakcji dla dzieci. Bardzo nam się to podobało. Dobrze, że te zawody nadal trwają, że nie skończyło się na jednej edycji, tylko właściwie co roku są kontynuowane.

Archiwalne fotografie z Pucharu Tatr często są naszymi pierwszymi zdjęciami zawodników, którzy później trafiają do poważniejszego skakania. Pamiętasz jeszcze swój start z 2018 roku i to, co wtedy było dla was szczególne?

Mniej więcej pamiętam, oczywiście nie tak dobrze jak ostatnie lata. Na pewno bardzo cieszyliśmy się z tego, że mogliśmy zachować numery startowe. To były właściwie jedyne takie zawody. Nagrody też były bardziej rzeczowe i przemyślane pod kątem dzieci, więc mieliśmy z tego dużo frajdy. Trochę wspomnień zostało i na pewno są pozytywne.

Co tak naprawdę ma w głowie dziecko, kiedy podczas takich zawodów wyjeżdża na górę skoczni? Na tym etapie nie ma jeszcze całej otoczki związanej ze sprzętem czy presją wyniku.

W pewnym sensie jest podobnie jak później, bo dalej skupiamy się na tym, co chwilę wcześniej powiedział trener, czyli czego trzeba przypilnować albo nad czym popracować. Zupełnie nie przejmujemy się natomiast sprzętem czy różnymi rzeczami dookoła, bo jeszcze do nas nie dociera, że sprzęt może odgrywać jakąś większą rolę. Na tak małej skoczni różnice mogą wynosić kilka czy kilkanaście centymetrów. Głównie skupiamy się więc na zabawie i samym skakaniu. Wiadomo, że trzeba przypilnować kilku rzeczy, o których powiedział trener, ale przede wszystkim jest to zabawa. Nie ma jeszcze poczucia pełnego profesjonalizmu.

Kiedy słucha się rozmów najmłodszych zawodników, słychać, że sportowa rywalizacja często miesza się jeszcze z żartami i dziecięcymi zakładami. Tak zapamiętałeś również swoje początki?

Na pewno. Nie pamiętam dokładnie, o czym rozmawialiśmy, kiedy byliśmy młodsi, ale pewnie nie różniło się to mocno od tego, co jest teraz wśród dzieci. Wszystko było bardziej nastawione na zabawę. Rywalizacja między nami oczywiście była, ale raczej w takim lekkim stylu, bez spinania się czy niezdrowego podejścia.

Jaka była właściwie twoja rola podczas tegorocznej edycji Pucharu Tatr? Od rana można było zobaczyć, jak bardzo angażowałeś się w start swojego młodszego brata Filipa.

Musiałem wrócić bratu po plastron startowy, bo trochę o nim zapomnieliśmy, ale wszystko udało się bez problemu, więc nie było wielkiego strachu.

Filip jest z rocznika 2017 i dopiero zaczyna swoją przygodę ze skokami. Pomagałeś mu również przy goglach, kombinezonie czy nartach.

On dopiero zaczyna skakać, więc na samym początku jest trochę więcej rzeczy, przy których trzeba mu pomóc. Myślę, że bardzo przydaje się obecność rodziców albo rodzeństwa podczas zawodów. W dziecięcych kategoriach jest tego dużo: rodzice, rodzeństwo, często właściwie cała rodzina. Te wydarzenia mają przez to bardzo rodzinny charakter.

Filip jest od ciebie dziesięć lat młodszy. Po twoich sukcesach z ostatniej zimy patrzy na ciebie trochę inaczej czy w domu nadal jesteś po prostu braciszkiem, Kacprem?

Szczerze mówiąc, nie mam pojęcia, ale wydaje mi się, że zachowuje się wobec mnie zupełnie normalnie. Nie zauważyłem jakiejś wielkiej zmiany po ostatnim sezonie. Raczej wszystko jest tak, jak było wcześniej.

Jest jeszcze Konrad, rocznik 2009, którego kariera również zaczyna nabierać tempa. Pojawił się indywidualny sponsor, są coraz lepsze wyniki. Z własnego doświadczenia możesz mu chyba powiedzieć, że teraz wszystko może zacząć dziać się coraz szybciej.

Mam nadzieję, że tak. Wiadomo, że zawsze może przytrafić się jakiś pojedynczy słabszy sezon, ale w tym wieku rozwój powinien iść do góry. Jeżeli wszystko będzie dobrze, jego kariera powinna stabilnie się rozwijać i cały czas iść do przodu.

Po sierpniowym bloku Grand Prix przyszedł czas na wakacje. Ile faktycznie było czasu na odpoczynek, zanim wznowiliście przygotowania do zimy?

Mieliśmy około dwóch tygodni większego odpoczynku od treningów. W drugim tygodniu zaczęliśmy już wykonywać drobne treningi na siłowni, ale przez większość tego czasu rzeczywiście odpoczywaliśmy. Udało mi się też na tydzień wyjechać za granicę, więc mogłem trochę odpocząć w innym miejscu. Ogólnie tego czasu nie było bardzo dużo, ale na pewno udało się trochę zregenerować. Wróciliśmy już do treningów i jesteśmy po pierwszym zgrupowaniu po urlopie. Przerwa nie rozregulowała nas ani pod względem skokowym, ani treningu siłowego. Na ten moment wszystko jest dobrze.

Do inauguracji Pucharu Świata w Lillehammer zostają niespełna trzy miesiące. Nawet podczas Pucharu Tatr, gdzie kibicowałeś braciom, sam miałeś jeszcze do zrealizowania własny trening.

Tak. Akurat tego dnia nie miałem treningu na skoczni, ale wiadomo, że swój trening trzeba wykonać. To jest normalna część przygotowań.

Skokowo wszystko idzie zgodnie z planem? W lipcu wygrałeś Memoriał Olimpijczyków w Szczyrku, a w sierpniu dwukrotnie znalazłeś się w czołowej dziesiątce Grand Prix w Wiśle. To dobra baza?

Myślę, że tak. W kontekście zimy najważniejsze będą jednak najbliższe miesiące. Dopiero wtedy rozstrzygnie się, czy trafimy z formą na początek sezonu, czy przyjdzie ona trochę później. Czasami zdarza się też, że nie przychodzi w ogóle. Tak naprawdę wszystko będzie się rozgrywało bezpośrednio przed rozpoczęciem sezonu. Na tę chwilę baza, którą trzeba zbudować w okresie przygotowawczym, została moim zdaniem wykonana dobrze. Do tej pory wszystko jest w porządku, ale jeśli chodzi o wyniki zimą, jest jeszcze zdecydowanie za wcześnie, żeby coś przewidywać.

Z Kacprem Tomasiakiem – w Zakopanem – rozmawiał Dominik Formela