„Jestem po prostu wyczerpany”. Problemy Jewhena Marusiaka
Najlepszy zawodnik w historii ukraińskich skoków, Jewhen Marusiak, nie może tego lata zaliczyć do udanych. 26-latek z Krzyworówni nie znalazł drogi do finałowej serii żadnego z tegorocznych konkursów Letniego Grand Prix. Nawet słabo obsadzone zawody w Rasnovie kończył bez punktów. W rozmowie z portalem Sportarena.ua opowiedział o swoich problemach, celach na zimę, a także o trudnej walce o utrzymanie wagi.
Marusiakowi od dłuższego czasu dokuczają problemy zdrowotne oraz dysfunkcje organizmu. - Niestety, mam problemy zarówno z plecami, jak i nogą. Latem ubiegłego roku naciągnąłem więzadła. Ale przede wszystkim brakuje mi siły fizycznej i nie mam pojęcia dlaczego. Poszedłem do lekarza w Iwano-Frankiwsku, zrobiłem badania. Mam nadzieję, że po tym jak zacznę brać witaminy, nabiorę sił, bo teraz jestem po prostu wyczerpany - mówi bez ogródek
Nie jest to zresztą w przypadku Marusiaka żadna nowość. Już w styczniu wypowiadał się w podobnym tonie. - Właściwie czuję się zmęczony od samego początku sezonu, od lata. Mówiłem, że potrzebuję odpoczynku, ale niestety, pracowaliśmy i pracowaliśmy. Czuję ciągłe zmęczenie. Idę na start i nie czuję ciała ani nóg - żalił się zawodnik ukraińskim mediom.
Podopieczny trenera Janeza Debelaka podczas LGP w Wiśle zajął 56 miejsce w pierwszym konkursie, w drugim nie przebrnął kwalifikacji. W Courchevel był dopiero 59 pierwszego dnia, a udział w drugich zmaganiach zakończył ponownie na kwalifikacjach. W Rasnovie uplasował się na 39 i 33 pozycji. - Zasadniczo letnia część sezonu była dla mnie nieudana. Ale to niczego nie zmienia, chcę rozpocząć sezon zimowy, będąc w życiowej formie. Pracujemy, próbujemy rozruszać moje nogi. Mam ambicję i wolę walki. Wierzę, że poczuję w końcu w nogach tę rakietę i odlecę - mówi Ukrainiec.
Marusiak opowiedział też o swojej rygorystycznej diecie i o tym, że bez kontaktu ze specjalistą od odżywiania trudno mu odpowiednio zbilansować posiłki - Kiedy moja waga jest mniej więcej w normie jem na śniadanie jedno lub dwa jajka na twardo z serem, do tego wodę i kawę. Na obiad nie jem czasami nic, czasami sałatkę z mięsem. A na kolację tylko woda. Muszę wszystko skrzętnie zaplanować - rano skoki, po obiedzie podnoszenie ciężarów, a wieczorem, jeżeli moja waga nie jest optymalna, bieganie. Po tym wszystkim wracam do domu wyczerpany. Jeśli moja waga jest za wysoka, ograniczam to i tak skromne jedzenie albo w ogóle nie jem. Ponieważ nie mamy w sztabie lekarza sportowego, nie wiemy jak prawidłowo się odżywiać. Jest to bardzo męczące - wyjaśnia skoczek.
Dla Marusiaka ostatnia zima nie należała do najbardziej udanych. Ukrainiec cztery razy zameldował się w finałowej trzydziestce Pucharu Świata, zdobywając łącznie 24 punkty. Pozwoliło mu to zająć 55 miejsce w klasyfikacji generalnej. Zadowolony mógł być jednak z konkursu duetów rozegranego w Zakopanem. Razem z Witalijem Kaliniczenką zajął sensacyjną 7 pozycję z minimalną stratą do szóstych Niemców.