Skoki co najmniej do 2034 roku. Wieloletni plan Domena Prevca
Domen Prevc zamierza pozostać czynnym skoczkiem co najmniej do 2034 roku. 27-latek złożył taką deklarację podczas środowego spotkania ze słoweńskimi dziennikarzami, dzień po letnich mistrzostwach kraju. Najlepszy zawodnik minionej zimy odniósł się również do żółtej kartki, z którą rozpocznie obronę Kryształowe Kuli w sezonie 2026/27.
W ramach przygotowań do zimy podopieczny Roberta Hrgoty wystąpił we wszystkich konkursach tegorocznej edycji Letniego Pucharu Kontynentalnego. Dwukrotnie stanął na podium, ale trzykrotnie kończył zmagania w drugiej dziesiątce. Najgłośniej było jednak o finałowych zawodach w Klingenthal, podczas których mistrz olimpijski z Predazzo został zdyskwalifikowany za zbyt duży kombinezon. W konsekwencji 27-latek otrzymał od Międzynarodowej Federacji Narciarskiej i Snowboardowej (FIS) żółtą kartkę, ważną przez 12 miesięcy od dnia przyznania. Kolejne takie upomnienie oznaczałoby dla Słoweńca czerwoną kartkę i konieczność odbycia zawieszenia obejmującego dwa następne konkursy zaliczane do wymiaru kary.
– Można rozpamiętywać to, co się wydarzyło, ale moim zdaniem nie ma to większego sensu. Zimą nie możemy sobie pozwolić na dyskwalifikacje – ucina temat Domen Prevc w rozmowie z siol.net, świadomy swojego położenia przed rozpoczęciem walki o kolejną Kryształową Kulę. W podobnej sytuacji znajduje się jego młodsza siostra Nika, która pod koniec września w Hinterzarten także otrzymała żółtą kartkę podczas drugoligowych zawodów.
We wtorek Domen Prevc sprawdził się na tle rodaków w letnich mistrzostwach Słowenii. Na obiekcie HS109 w Kranju lepszy od niego okazał się Anze Lanisek. Sam 27-latek przyznaje, że na obecnym etapie przygotowań w jego skokach nadal pozostają rezerwy.
– Brakuje jeszcze odpowiedniego wybicia z progu, żeby zyskać więcej wysokości i nadać lepszą rotację. Wtedy powinny pojawić się odległości, których oczekuję – zapowiada.
Jednym z letnich wyzwań Prevca był powrót do optymalnej masy ciała. Na półtora miesiąca przed rozpoczęciem sezonu sytuacja wygląda już znacznie lepiej.
– Przybrałem nieco za dużo na wadze i musiałem ją ponownie zrzucić, żeby odzyskać właściwe czucie. Teraz stopniowo wracam do odpowiedniej formy, a ostatnie letnie zawody były całkiem obiecujące – powiedział na łamach redbull.com.
Skoczek podkreśla jednocześnie, że na pierwszym miejscu stawia rozwój techniki, w której dostrzega większe rezerwy niż w kolejnych poszukiwaniach sprzętowych.
– Wiele rzeczy da się sprowadzić do matematyki. Siła nośna zależy między innymi od jej współczynnika oraz kwadratu prędkości, a na oba te elementy duży wpływ ma technika. Dlatego większy potencjał widzę w jej doskonaleniu niż w szukaniu rezerw wyłącznie w sprzęcie. To właśnie tutaj można zrobić największy postęp – twierdzi.
Nie oznacza to, że Prevc rezygnuje z innowacji technologicznych, które mogłyby zapewnić mu przewagę nad rywalami.
– Mamy również nowy sprzęt i nowe wiązania, które możemy samodzielnie rozwijać w Słowenii. To dla nas zupełna nowość i myślę, że może się okazać dużym atutem, przynoszącym dodatkowe metry oraz jeszcze większą przyjemność z latania – uchylił rąbka tajemnicy w rozmowie z redbull.com.
Słoweniec przystępuje do nowego sezonu jako dominator ostatnich kilkunastu miesięcy. W 2025 roku został mistrzem świata, a w 2026 dołożył do dorobku triumf w Turnieju Czterech Skoczni, tytuł mistrza świata w lotach, olimpijskie złoto oraz Kryształową Kulę. Imponująca lista osiągnięć nie zaspokoiła jednak jego ambicji. Prevc już teraz kreśli wieloletni plan dalszej rywalizacji na skoczniach całego świata.
– Chciałbym skakać jeszcze przez osiem lat. Na pewno zamierzam kontynuować karierę do igrzysk olimpijskich w Stanach Zjednoczonych, a później zobaczymy. Cały plan został ułożony tak, abyśmy przez ten czas stale szukali możliwości dalszego rozwoju – powiedział słoweńskim dziennikarzom Prevc, który podczas igrzysk w 2034 roku będzie miał blisko 35 lat.
W wywiadzie udzielonym serwisowi sport.de Słoweniec opowiedział również o tym, w jaki sposób celebruje największe sukcesy na arenie międzynarodowej.
– Nie należę do osób, które dużo świętują. Nigdy nie piję alkoholu. Wolę po prostu cieszyć się sukcesem i to sprawia mi największą przyjemność. Chętnie nagradzam się pięknymi podróżami, jazdą dobrymi samochodami, kupnem zegarka albo zwyczajnie kawałkiem czekolady. Po zakończeniu sezonu wybrałem się na przykład do Namibii. Najważniejsze jest to, aby głowa przeniosła się do innego wymiaru, żeby trochę ją przewietrzyć – zaznacza.
Na początku tygodnia Prevc ogłosił rozpoczęcie współpracy z Red Bullem. Słoweniec od 2025 roku jest rekordzistą świata w długości skoku oddanego podczas zawodów FIS – w Planicy uzyskał 254,5 metra. Nowy kontrakt w naturalny sposób wywołał pytania o możliwość zorganizowania próby podobnej do wyczynu Ryoyu Kobayashiego. Japończyk w 2024 roku osiągnął 291 metrów w islandzkim Akureyri, na specjalnie przygotowanym przez Red Bulla obiekcie.
– Jeszcze nie zaszliśmy tak daleko w planach. Najpierw musimy rozpocząć współpracę, przepracować wspólnie rok i coś pokazać. Wierzę jednak, że później pojawią się kolejne projekty – odniósł się do tego pomysłu podczas środowej konferencji prasowej.
Zimą Słoweniec ma pojawić się w zawodach Pucharu Świata w spersonalizowanym kasku utrzymanym w barwach austriackiej marki. Jak sam przyznaje, pierwszym istotnym sprawdzianem będzie dla niego Turniej Czterech Skoczni. Głównym punktem sezonu 2026/27 pozostaną mistrzostwa świata w narciarstwie klasycznym, których gospodarzem będzie szwedzkie Falun.
– Ludzie będą teraz oczekiwać, że nadal będę wygrywał niemal seryjnie. Nie wiem jednak, czy jest to realistyczne. Jeśli nie wygram inauguracyjnego konkursu, nie będę się tym przejmował. Ważne, aby być blisko czołówki i wejść we właściwy rytm startowy – zapowiada, tonując oczekiwania przed listopadowymi i grudniowymi zawodami Pucharu Świata, które poprzedzą rywalizację o Złotego Orła.
Domen Prevc wygrał w zasadzie wszystko, co najważniejsze w skokach narciarskich, ale stawia przed sobą kolejne cele. To właśnie one pozostają dla niego motorem napędowym do dalszej pracy.
– Jeżeli spojrzymy na liczby, pozostają rekord mojego brata Petera pod względem największej liczby punktów zdobytych w jednym sezonie (2303) czy rekord Gregora Schlierenzauera w liczbie zwycięstw w karierze (53). To dwa osiągnięcia, które trzeba poprawić – wskazuje na łamach redbull.com, dodając do tej listy również chęć poprawienia rekordu życiowego, będącego zarazem rekordem świata w długości skoku oddanego podczas zawodów FIS. Minionej zimy Domen zgromadził 2148 punktów do klasyfikacji generalnej Pucharu Świata, a w dotychczasowej karierze wygrał 23 konkursy Pucharu Świata.
Puchar Świata 2026/27 ruszy 20 listopada w norweskim Lillehammer. Wcześniej, bo od 23 do 25 października, Słoweniec będzie rywalizował w finale Letniego Grand Prix w niemieckim Klingenthal.