Strona główna • Słoweńskie Skoki Narciarskie

Timi Zajc: Nie miałem motywacji, by startować w Letnim Grand Prix

W ostatnich latach gorącym tematem wśród kibiców jest coraz bardziej upadający prestiż cyklu Letniego Grand Prix. Czołowy słoweński skoczek, Timi Zajc, przyznał wprost, że nie miał motywacji, by stanąć na starcie rozegranych dotąd konkursów z tej serii i pojawi się w niej dopiero pod koniec października podczas zawodów w Klingenthal.

Najlepszych słoweńskich skoczków, Domena Prevca, Anze Laniska i Timiego Zajca, nie mieliśmy okazji zobaczyć w tym roku w letnich zawodach dla elity. O ile dwaj pierwsi pojawili się na starcie zawodów Letniego Pucharu Kontynentalnego, o tyle dla Zajca jedynym letnim startem były rozegrane niedawno  mistrzostwa Słowenii, które ukończył na trzecim miejscu.

- Trochę tęsknię już za udziałem w zawodach, ale nie w tych letnich. Wiemy doskonale, jak słabo obsadzone były dotychczasowe konkursy cyklu Grand Prix, na starcie było niewielu czołowych zawodników i nie miałem odpowiedniej motywacji, by wziąć w nich udział. Skocznie, na których skakano nie należały ponadto do szczególnie dużych. Myślę, że dopiero w Klingenthal wszystko się na dobre zacznie. Ale nawet jeśli zajmę tam 20. miejsce to nie będzie to nic znaczyło w kontekście zimy. Niemniej nie mogę się już doczekać sezonu zimowego - mówi Zajc w rozmowie z portalem Zurnal24.si.

Słoweniec przyznaje, że na ten moment nie potrafi odnieść swojej dyspozycji do poziomu czołowych zawodników. - Mieliśmy jeden wspólny trening z Austriakami, teoretycznie więc mogliśmy się do nich jakoś porównać, ale jednak na tej podstawie trudno cokolwiek powiedzieć. Dopiero finał Grand Prix będzie momentem, w którym pojawią się wszyscy najlepsi, mniej więcej już dobrze przygotowani i z odpowiednim sprzętem do zawodów. Bo trening to jedno, a zawody to coś zupełnie innego - zaznacza mistrz świata z 2023 roku. 

Miniona zima była dla Zajca zupełnie nieudana. Podopieczny Roberta Hrgoty ukończył Puchar Świata na odległej 27 lokacie, najsłabszej od sezonu 2020/21. O ile w sezon zimowy wszedł jeszcze w nie najgorszym stylu, o tyle  dwie dyskwalifikacje, jakie stały się jego udziałem podczas Turnieju Czterech Skoczni wybiły go zupełnie z rytmu. Po tych przykrych dla niego wydarzeniach do końca sezonu nawet nie otarł się o czołową dziesiątkę któregoś z pucharowych konkursów.

Porażką zakończyły się dla niego także mistrzostwa świata w lotach oraz igrzyska olimpijskie. Na skoczni mamuciej w Oberstdorfie znalazł się dopiero na 20. pozycji, choć jak wiadomo loty narciarskie od dawna były jego specjalnością. Olimpijskie zmagania w Predazzo kończył na 21 i 34 lokacie. 26-latek po zakończeniu poprzedniej zimy dokonał resetu i w nowy sezon, jak zapowiada, wejdzie z czystą głową.

- Po zakończeniu zeszłego sezonu próbowałem całkowicie odciąć się od skoków na jakiś czas, odłożyć je na bok. Teraz jest dużo łatwiej, bo zaczynamy od zera. Szybko zapomniałem o tym, co wydarzyło się zeszłej zimy, a całe lato przygotowywałem się do kolejnego sezonu z czystą głową. Mogę powiedzieć, że poprzedni sezon został przeze mnie całkowicie zapomniany. Przygotowujemy się teraz bardzo podobnie jak w zeszłym roku, z drobnymi zmianami. Forma jest na razie satysfakcjonująca, ale są jeszcze drobne rzeczy, które muszę przeanalizować przed zimą. Byłem kilka razy w tunelu aerodynamicznym i mogę powiedzieć, że te ćwiczenia dobrze wykorzystałem - tłumaczy Słoweniec.

- Moim celem jest być w jak najlepszej formie już na początku sezonu. Doskonale wiemy, że jeśli dobrze zaczniesz zimę, dużo łatwiej jest we wszystkich kolejnych zawodach. Musisz więc dobrze zacząć sezon i starać się utrzymać gotowość do zajmowania wysokich miejsc we wszystkich konkursach - zakończył Zajc zapytany o plan na zbliżającą się zimę.