Kacper Tomasiak trzykrotnie przeskoczył Wielką Krokiew. „Pojawiło się więcej automatyzmu”
141, 142 i 141,5 metra to odległości osiągnięte przez Kacpra Tomasiaka podczas sobotniego konkursu duetów w ramach Letnich Mistrzostw Polski w Zakopanem. Trzema skokami poza granicę rozmiaru Wielkiej Krokwi (HS140), 19-latek poprowadził pierwszy zespół LKS-u Klimczok Bystra do złotego medalu, który wywalczył w parze z Jakubem Wolnym.
– Dzisiaj skakało mi się trochę lepiej niż wczoraj. Pojawiło się więcej automatyzmu. W dzisiejszych skokach zagrały te detale, które wczoraj nieco szwankowały. Można przyczepić się do mojego lądowania, bo w pierwszym skoku było dobre, a później miałem w tym elemencie pewne kłopoty – podsumował swoje sobotnie poczynania Tomasiak, który był indywidualnie zdecydowanie najlepszym skoczkiem konkursu.
Złoty medal mistrzostw Polski w rywalizacji duetów to ogromny sukces dla klubu z Bystrej, który w rywalizacji na krajowym podwórku zwykle zespołowo odstawał od klubów z Zakopanego czy Wisły.
– To ważny dzień dla naszego klubu, który na tych mistrzostwach zanotował bardzo dobre wyniki, więc wszyscy są zadowoleni – podkreślił potrójny medalista igrzysk olimpijskich.
Format duetów, w którym rywalizowali dzisiaj skoczkowie, składa się z trzech serii, charakteryzując się dużą dynamiką. Jednocześnie pomimo, iż ten stał się dyscypliną olimpijską, najbliższej zimy nie pojawi się kalendarzu Pucharu Świata ani razu, ustępując miejsce 4-osobowym konkursom drużynowym.
– Pomiędzy skokami jest mało czasu i trzeba się ze wszystkim śpieszyć, ale jest to dla nas przyjemna rywalizacja. Klasyczne konkursy drużynowe też są jednak potrzebne, więc tak to zaplanowano i zobaczymy, jak to będzie się rozwijać – stwierdził Tomasiak.
Czy w tych krótkich przerwach pomiędzy skokami występuje jakakolwiek komunikacja na linii skoczek-trener?
– Zawsze jest komunikacja pomiędzy zawodnikiem a trenerem. Na ogół trenerzy mówią nam, co przypilnować przy kolejnym skoku. Nie wymagają wielkich zmian, bo od tego są treningi, ale wskazują na detale, które są możliwe do poprawy – odparł podopieczny Macieja Maciusiaka.
W nadchodzącym sezonie poza walką w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata czy na Mistrzostwach Świata w Falun, Tomasiak będzie miał okazję do powalczenia w nowopowstałym zestawieniu młodzieżowym U23, w którym z pewnością będzie jednym z głównych kandydatów do zwycięstwa.
– Nie wiem, jaka jest za to nagroda (śmiech), ale dobrze, że jest taka dodatkowa klasyfikacja. W innych dyscyplinach też coś takiego występuje, chociażby w biegach narciarskich. To taki kolejny smaczek dla dziennikarzy, kibiców i nas, by mieć możliwość do porównania się w swojej kategorii wiekowej – wyjaśnił skoczek.
Już w następnym tygodniu Tomasiak wraz z resztą kadry uda się do Klingenthal, by wziąć udział w finałowych konkursach Letniego Grand Prix 2026. Podwójny mistrz Polski na Vogtland Arenie (HS140) sprawdzi się na tle czołówki światowych skoków.
– Nie czekam na te zawody jakoś bardzo niecierpliwie. Podchodzę do nich ze sporym spokojem – przyznał.
W Saksonii FIS przetestuje formułę rozgrywania konkursu z listą startową ustaloną w kolejności odwrotnej do wyników kwalifikacji. Nietypowa będzie również numeracja plastronów, gdyż pierwszą serię otworzy zawodnik z numerem 50, a zakończy ten z nr 1.
– Jest to pewna zmiana, chociaż myślę, że nie powinno to wpłynąć na przygotowanie do zawodów, bo jednak tę listę będziemy znać już dzień wcześniej. Nie będzie wielkiej rewolucji względem tego, co było do tej pory, więc przystosujemy się raczej od razu do tego – skomentował Tomasiak.
Zmagania w Klingenthal odbędą się w dniach 23–25 października. Na piątek zaplanowano kwalifikacje, na sobotę zawody indywidualne, a weekend zwieńczy niedzielny konkurs drużyn mieszanych.
Korespondencja z Zakopanego, Dominik Formela