Horngacher bliżej współpracuje z Żyłą. „To specyficzny zawodnik”
Stefan Horngacher, koordynator szkolenia w reprezentacji Polski, po letnich mistrzostwach kraju w Zakopanem chwalił medalistów i zwracał uwagę na postępy zawodników kadry B. W rozmowie z dziennikarzami, w tym ze Skijumping.pl, wyjaśnił też, dlaczego bliżej współpracuje z Piotrem Żyłą, oraz opowiedział o przygotowaniach do zimy. – Przydałoby się, żeby doba miała więcej niż dwadzieścia cztery godziny – przyznał.
Skijumping.pl: Jakie są twoje pierwsze wrażenia po indywidualnych konkursach mistrzostw Polski w Zakopanem?
Stefan Horngacher: Myślę, że pierwsza trójka skakała już na wysokim poziomie. Nie były to idealne próby, ale całkiem dobre. Wygląda więc na to, że poziom jest już w porządku.
A co z pozostałymi, bardziej doświadczonymi zawodnikami: Maciejem Kotem, Dawidem Kubackim i Piotrem Żyłą?
Maciej dobrze dziś skakał, jego występ był w porządku. Dawid do tej pory wciąż oddał za mało skoków, ponieważ ma też pewne prywatne sprawy, którymi musi się zajmować. Piotrek nie jest obecnie w najwyższej formie, ale walczy i pracuje nad tym. Wciąż mamy jeszcze trochę czasu na trening.
Jeśli dobrze pamiętam, Paweł wspominał, że ostatnio bliżej współpracujesz z Piotrem. To jakiś specjalny projekt?
Nie, to żaden specjalny projekt. Po prostu zająłem się Piotrkiem i trochę z nim trenuję. To specyficzny zawodnik, który być może potrzebuje nieco innego sposobu rozmowy. Dzięki temu pozostali trenerzy mają też więcej czasu dla reszty zespołu. W ten sposób trochę podzieliliśmy obowiązki.
A jak wygląda sytuacja ze sprzętem? Jest jeszcze czas na testy czy wszystko jest już gotowe na Lillehammer?
Nadal jest czas, żeby coś przetestować, jak zawsze. Czekamy teraz na narty na zimę. Zawsze znajdzie się coś do sprawdzenia.
Cofnijmy się na chwilę. Co ostatecznie przekonało cię do powrotu do Polski?
To trochę dłuższa historia... Od dawna wiedziałem, że po igrzyskach zakończę pracę w Niemczech. Początkowo myślałem, że trochę się wycofam i będę pracował bardziej w tle. Potem jednak pojawiła się propozycja współpracy od Adama Małysza, która naprawdę mnie zainteresowała. Teraz jestem tutaj i to ciekawe wyzwanie.
Czy zaskoczyło cię, że po rozmowach z Adamem zdecydowałeś się wrócić do Polski, a kiedy już wróciłeś, jego nie było na stanowisku?
Wcześniej mówił mi, że być może nie będzie ponownie kandydował na prezesa. Ale moja decyzja o powrocie nie zależała wyłącznie od Adama. Chodziło przede wszystkim o sport. Z Adamem zawsze miałem i nadal mam dobre relacje.
Czy po ostatnich treningach spodziewałeś się, że Kacper Tomasiak, Paweł Wąsek i Klemens Joniak będą najlepszą trójką? To obecnie najmocniejsi zawodnicy w polskiej reprezentacji?
Dzisiejsze wyniki dość dobrze odzwierciedlają to, co oglądaliśmy na treningach. Dużo trenowaliśmy na mniejszych i większych skoczniach, a ostatnie zgrupowanie mieliśmy w Garmisch-Partenkirchen. Ostatnio grupie przewodzili Kacper i Paweł, ale Klemens również potrafił na niektórych treningach oddawać naprawdę bardzo dobre skoki. Tak jak w pierwszej serii dzisiaj. Druga próba nie była już tak dobra, ale on potrafi skakać na wysokim poziomie. Cieszymy się, że mamy kolejnego młodego zawodnika, który jest do tego zdolny.
A Jakub Wolny? Kiedy odchodziłeś z polskiej reprezentacji po sezonie 2018/19, potrafił zajmować miejsca w czołowej dziesiątce. Teraz wróciłeś, a on powoli odzyskuje wysoką formę. Masz czas, żeby z nim również pracować?
Tak, dużo pracuję także z zawodnikami kadry B. Zresztą postępy robi nie tylko Kuba Wolny. Jeśli spojrzymy na młodszych chłopaków, takich jak Łukasz Łukaszczyk czy Szymon Sarniak, oni również pokazują bardzo dobre skoki. Staramy się zadbać o każdego zawodnika, niezależnie od nazwiska, i jak najlepiej wykonywać swoją pracę, żeby im pomóc.
Jak będzie wyglądał twój plan na zimę? Zamierzasz być na wszystkich zawodach Pucharu Świata czy pojawisz się również na Pucharze Kontynentalnym, Alpen Cup czy FIS Cup?
Na pewno będę starał się jeździć na Puchar Świata, ale chciałbym też pojawić się na mistrzostwach świata juniorów czy zawodach Alpen Cup. Dokładny harmonogram nie jest jeszcze ustalony. Mam pewien pomysł i zobaczymy, jak to się ułoży.
Najwięcej uwagi poświęcasz kadrze A. Trudno znaleźć w tym wszystkim czas dla kadry B, juniorów i kobiet?
Na początku lata dobrze zorganizowaliśmy treningi, bo na zgrupowania jeździliśmy wspólnie. To ułatwiało mi pracę. Z juniorami zacząłem współpracować trochę później. Nie jest łatwo. Przydałoby się, żeby doba miała więcej niż dwadzieścia cztery godziny, ale jest, jak jest. Mogę zrobić tyle, na ile pozwalają mi możliwości. Staram się dawać z siebie wszystko i zobaczymy, jakie będą efekty.
Czy po powrocie do Polski coś naprawdę cię zaskoczyło w porównaniu z poprzednim okresem pracy tutaj?
Nie, wszystko było po staremu.
Miałeś już trochę czasu, żeby poznać tych zawodników. Czy w Polsce rośnie perspektywiczne pokolenie?
Tak, miałem już trochę czasu. Jedna rzecz się zmieniła: młodzi zawodnicy mówią po angielsku lepiej niż kiedyś. Mam wrażenie, że z roku na rok poziom znajomości angielskiego wśród polskich skoczków się poprawia. To bardzo miłe.
Korespondencja z Zakopanego, Dominik Formela