Strona główna • Polskie Skoki Narciarskie

Srebrny weekend Pawła Wąska. „Czuję się dużo pewniej"

Paweł Wąsek zakończył letnie mistrzostwa Polski w Zakopanem z dwoma srebrnymi medalami i poczuciem, że jego skoki stają się coraz równiejsze. – Mam z tego wszystkiego frajdę – przyznał 27-latek, którego w najbliższy weekend czeka start w finale Letniego Grand Prix w Klingenthal.

W piątkowym konkursie indywidualnym Wąsek uzyskał 131,5 oraz 137,5 metra i ustąpił jedynie Kacprowi Tomasiakowi. Dzień później wspólnie z Aleksandrem Zniszczołem zajął drugie miejsce w rywalizacji duetów. Reprezentanci Wiślańskiego Stowarzyszenia Sportowego przegrali z pierwszym zespołem LKS-u Klimczok Bystra, który tworzyli Jakub Wolny i Tomasiak.

– Od dłuższego czasu na treningach zdarzają się dobre skoki, ostatnimi czasy coraz częściej. Cieszy mnie to, że zaczyna się pojawiać stabilizacja – opowiadał po zakopiańskich konkursach Wąsek. – W końcu wróciliśmy do rywalizacji. Mogliśmy zobaczyć, jak to będzie wyglądać w zawodach, czy uda się przenieść skoki z treningu. Jeszcze nie do końca się to udało, ale z finałowego skoku jestem zadowolony – podsumował swój indywidualny występ.

Indywidualne podium uzupełnił Klemens Joniak. Podczas dekoracji Wąsek zwrócił uwagę, że całą trójkę medalistów tworzyli zawodnicy poniżej trzydziestego roku życia.

– Właśnie śmiałem się, gdy czekaliśmy na dekorację, że chyba dawno nie było ceremonii mistrzostw Polski bez żadnego trzydziestolatka na podium. Nic, tylko się cieszyć. Dobrze, że wyrasta następne pokolenie. Kacper i Klimek naprawdę super skaczą od dłuższego czasu. Młodzi zawodnicy w kadrze B też pokazują się z dobrej strony. Miejmy nadzieję, że to, co zdobywał Adam, później Kamil z chłopakami, będzie miało kontynuację – podkreślił.

W poprzednim sezonie Wąsek zdobył z Tomasiakiem olimpijskie srebro w konkursie duetów w Predazzo. Indywidualnie w Pucharze Świata najwyżej dotarł na trzynaste miejsce w Engelbergu, a klasyfikację generalną zakończył na 43. pozycji. Obecne przygotowania ocenia lepiej niż te sprzed roku.

– Czuję się lepiej, dużo pewniej na skoczni – mówił, porównując swoje odczucia z tymi sprzed roku. – Nawet jak skok nie do końca wyjdzie, to i tak dalej mam tę prędkość, na której mogę odlecieć. To jest dobry znak – tłumaczył.

Do poprawy pozostaje przede wszystkim odbicie. Zadowolony jest natomiast z prędkości osiąganych na najeździe.

– Na progu wciąż pojawiają się błędy. Jeszcze nie wychodzi to za każdym razem dobrze, więc jest nad czym pracować – przyznał. – Prędkości najazdowe w sezonie letnim wyglądają bardzo dobrze. To dobry znak, że pozycja dojazdowa jest dobra, stabilna i luźna. Teraz troszkę techniki doukładać i będzie dobrze – dodał.

We wrześniu Wąsek zajął dziewiąte i drugie miejsce w konkursach Letniego Grand Prix w Rasnovie. W drugim starcie wyprzedził go jedynie Jason Colby. Teraz Polak wystąpi w Klingenthal, gdzie na 24 października zaplanowano konkurs indywidualny, a na kolejny dzień – zmagania drużyn mieszanych. Do sprawdzianu z udziałem światowej czołówki podchodzi jednak ostrożnie.

– Nie mam pewności, bo dawno nie było rywalizacji z tymi najlepszymi. Jednak moje skoki mnie cieszą, a to najważniejsze. Mam z tego wszystkiego frajdę. Obym za tydzień też z takim uśmiechem opuszczał zawody – skwitował.

Korespondencja z Zakopanego, Dominik Formela