„Nie poszły po mojej myśli” – Jakub Wolny z niedosytem po mistrzostwach Polski
Jakub Wolny liczy na walkę o miejsce w składzie na zimowe konkursy Pucharu Świata. Choć mistrzostwa Polski w Zakopanem nie ułożyły się po jego myśli, skoczek pozytywnie ocenia swoją dyspozycję z ostatnich tygodni. – Niewiele brakuje, żebym był z nich bardzo zadowolony – przyznał, odnosząc się do swoich skoków.
31-latek był wymieniany w gronie kandydatów do medalu mistrzostw Polski, jednak ostatecznie zakończył konkurs indywidualny na siódmym miejscu. Niewykluczone, że przebieg rywalizacji mógłby potoczyć się inaczej dla mistrza świata juniorów z 2014 roku, gdyby nie sytuacja z pierwszej serii. Przed skokiem Wolnego belka startowa została obniżona o dwa stopnie decyzją szkoleniowca, a odległość 131 metrów nie wystarczyła do otrzymania rekompensaty punktowej.
– Te mistrzostwa Polski nie poszły po mojej myśli. W konkursie indywidualnym pojawiło się trochę zamieszania z belkami i to mnie rozregulowało. Nie osiągnąłem 95% rozmiaru skoczni, startując z obniżonego rozbiegu na życzenie trenera. Następnie jury samo postanowiło go skrócić i reszta z automatu dostawała punkty – wyjawił skoczek.
Jakub Wolny zasygnalizował dobrą dyspozycję na początku października, kiedy mocno obsadzone konkursy Letniego Pucharu Kontynentalnego w Klingenthal zakończył na 3. i 5. miejscu. Jak podopieczny Wojciecha Topora porównuje skoki oddane w tamtych konkursach do tych z zakopiańskich mistrzostw?
– W Klingenthal skakałem o wiele lepiej, choć jeszcze na treningach tutaj prezentowałem podobne próby. Nawet skok z pierwszej serii konkursu indywidualnego był w porządku, ale cała ta wspomniana sytuacja z belkami mnie rozchwiała – wyjaśnił.
Skoczek z kadry B po udanym ostatnim okresie jest zadowolony ze swojej formy, licząc na to, że zimą dane mu będzie występować w zawodach elity.
– Myślę, że jestem gdzieś w tym peletonie i będę brany pod uwagę przy wyborze składu na konkursy Pucharu Świata. Moje skoki są na przyzwoitym poziomie. Niewiele brakuje, żebym był z nich bardzo zadowolony – stwierdził Wolny.
Na poprawę skoków Wolnego wpłynęły również wskazówki Stefana Horngachera, piastującego funkcję koordynatora szkolenia. To właśnie Austriak zasugerował Polakowi, by ten wzorem swoich najlepszych lat niżej układał ręce w pozycji najazdowej, co pozytywnie wpłynęło na stabilność sylwetki.
– Każdy trener ma swoją wizję na danego zawodnika. Stefan mi podpowiedział, żebym tak jeździł i zaczęło to o wiele lepiej funkcjonować. To nie jest jeszcze optymalna pozycja, ale pracujemy nad tym, żeby była jak najlepsza – zapowiedział zawodnik z Wilkowic.
Wolny miał niewątpliwie ogromne powody do radości po rozegranym w ramach mistrzostw Polski konkursie duetów. Skoczek reprezentujący pierwsze zestawienie LKS-u Klimczok Bystra wywalczył złoty medal w duecie z Kacprem Tomasiakiem. Dla klubu z Bystrej, gdzie niedawno wyremontowano skocznie służące najmłodszym, jest to duży sukces, który może jeszcze napędzić napływ nowych twarzy.
– W naszym klubie jest dużo dzieciaków. Na pewno duża w tym zasługa Kacpra Tomasiaka i moja w jakiejś części też. Cieszę się, że mamy te swoje skocznie, a młodzież garnie się do treningów. Byłem w szoku ilu zawodników znalazło się na starcie tych mistrzostw. To pokazuje, że ta dyscyplina ma się w Polsce dobrze – podkreślił Wolny.
Na koniec rozmowy reprezentant Polski zdobył się na bardzo szczere wyznanie dotyczące trudności w utrzymaniu codziennej motywacji.
– Poukładanie sfery mentalnej nie jest prostą kwestią. Każdy ma gorsze i lepsze dni. To normalne, że czasami się nie chce. Jeśli ktoś powie, że zawsze mu się chce, mówi nieprawdę. Trzeba się zmobilizować i jeżeli się coś naprawdę lubi robić, to przynosi to przyjemność – zakończył.
Korespondencja z Zakopanego, Dominik Formela