Kubacki odpadł w kwalifikacjach. „Gorzki dzień”
Dawid Kubacki jako jedyny z sześciu Polaków nie awansował do sobotniego konkursu Letniego Grand Prix w Klingenthal. W kwalifikacjach uzyskał 117,5 metra, co dało mu dopiero 52. notę piątkowej serii. To dopiero drugi taki przypadek w jego karierze w tym cyklu – pierwszy od zawodów w Hinzenbach w 2011 roku. – Od pierwszego skoku nie mogłem się dogadać z tą skocznią – przyznał.
Piątkowe treningi Kubacki zakończył na 42. i 55. pozycji, po próbach mierzących 119,5 oraz 122 metry. Po wieczornych kwalifikacjach w Saksonii nie ukrywał rozczarowania.
– Wiem, że nie skakałem wybitnie dobrze, ale nie na tyle źle, żeby odpaść w kwalifikacjach. Każdy skok był spóźniony i zabierany od góry. To dość lotna skocznia. Jak się nie nakręci tego z progu, nie ma rotacji i człowiek nie dostanie się nad narty, to później na dole nie chce to odlatywać. Niestety, to będzie dla mnie gorzki dzień. Trzeba jednak zebrać się w sobie i pracować dalej, bo co innego zrobię? – stwierdził 36-latek.
Już ubiegłotygodniowe mistrzostwa kraju w Zakopanem nie wypadły okazale w wykonaniu Kubackiego. W obu przypadkach wskazał na powracający błąd przy odbiciu oraz potrzebę ustabilizowania pozycji na rozbiegu.
– Pracujemy cały czas trochę nad tym samym, bo ten błąd, że przelatuje mi to z progu i zabieram się górą, cały czas się pojawia. Raz jest trochę lepiej, raz trochę gorzej. Na mistrzostwach Polski wyszło to nieco lepiej i wyglądało już w miarę przyzwoicie, chociaż pod względem odległości jeszcze wiele brakowało. Teraz też pracujemy głównie nad pozycją najazdową, żeby była stabilna i żeby mnie nie cofało. Niestety, dzisiaj nie wyszło to tak, jak trzeba – podsumował.
W sobotnich zawodach na Sparkasse Vogtland Arenie zobaczymy pięciu Biało-Czerwonych. Będą to Jakub Wolny, Klemens Joniak, Paweł Wąsek, Maciej Kot i Kacper Tomasiak. Start rywalizacji wyznaczono na 13:35.
Korespondencja z Klingenthal, Dominik Formela