Strona główna • Polskie Skoki Narciarskie

Joniak odpalił w Klingenthal. „Skoki mogą pisać różne scenariusze”

Klemens Joniak po raz pierwszy w karierze stanął na podium zawodów z cyklu Letniego Grand Prix. W sobotnim konkursie w Klingenthal 21-latek zajął trzecie miejsce, dwukrotnie przeskakując rozmiar Sparkasse Vogtland Areny (HS140). Po lotach na odległość 140,5 oraz 142,5 metra opowiedział o poprawkach po przeciętnych kwalifikacjach, spokoju przed finałowym skokiem i letniej zmianie nart.

Skijumping.pl: Klimek, dwukrotnie przeskoczyłeś skocznię i sprawiłeś nam mnóstwo frajdy, ale przede wszystkim sobie. Gratulacje! Skąd taka zmiana po 45. miejscu w piątkowych kwalifikacjach?

Klemens Joniak: Dziękuję bardzo. Udało się poprawić kilka piątkowych błędów, które mocno dawały mi się we znaki, przede wszystkim w powietrzu. W sobotę je zniwelowałem. Jestem bardzo zadowolony, że udało mi się tak poskakać.

Po pierwszym skoku czułeś, że możesz powalczyć o duży wynik, czy podchodziłeś do tego z rezerwą, czekając na rozwój rywalizacji w trudnych warunkach?

Raczej z większą rezerwą. Wiedziałem, że fajnie skoczyłem i uzyskałem dobrą odległość, ale nie wiedziałem, na ile to wystarczy. Poziom tych zawodów jest wysoki, wiele skoków jest w okolice rozmiaru skoczni albo nawet poza niego. Nie sądziłem, że pozwoli mi to zająć trzecie miejsce po pierwszej serii, a później je utrzymać. Jestem zadowolony z sobotnich prób.

Jechałeś na górę ze świadomością, że jesteś trzeci. W zawodach tej rangi nigdy wcześniej nie byłeś w takiej sytuacji. Jak sobie z tym poradziłeś?

Bardzo spokojnie. Udało mi się odciąć od myślenia o tym, że po pierwszej serii jestem na podium Grand Prix. Chciałem po prostu zrobić to, co miałem do zrobienia, i zrealizować swój plan.

Drugi skok był jeszcze lepszy od pierwszego?

Myślę, że zdecydowanie tak. Pierwszy też nie był bezbłędny. Przy wyjściu z progu pojawiły się drobne błędy, ale udało się je później skorygować w powietrzu. W drugim również nie obyło się bez błędów, jednak były mniejsze i też udało się je naprawić podczas lotu.

Trener może chwalić i zapewniać, że dobrze pracujesz, ale trudno chyba o lepsze potwierdzenie przed zimą niż podium w Klingenthal.

Dokładnie, ale zdaję sobie też sprawę, ile pracy jeszcze przede mną, żeby dobrze wejść w sezon zimowy. Mamy przed sobą kilka zgrupowań. Wierzę, że uda się wszystko wypracować i rozpocząć zimę z dobrym przygotowaniem.

To cenna lekcja cierpliwości dla ciebie, ale i dla obserwatorów tej dyscypliny. Po słabych wynikach w Courchevel pojawiały się żarty na temat twojej formy, a kilka tygodni później stoisz na podium pośród światowej czołówki.

Dokładnie. Dzień dniowi nierówny, a skoki mogą pisać różne scenariusze. W ciągu kilku tygodni bardzo dużo może się zmienić, zarówno na plus, jak i na minus. Trzeba się cały czas pilnować, trzymać planu i konsekwentnie pracować.

Tego lata zmieniłeś producenta nart. Różnica w odczuciach jest znacząca czy mówimy o detalach?

W moim przypadku po przejściu ze Slatnara na Fischera różnica była zdecydowana. Te narty z napisem Stiebel Eltron to właśnie Fischery. Zdecydowanie bardziej mi pasują, dają fajne możliwości i jestem zadowolony.

W Klingenthal jest światowa czołówka, rywalizujecie na torach lodowych, a zima coraz bliżej. Pokazałeś, że w tym gronie też można powalczyć, jeśli ma się sportowe argumenty.

Trzeba po prostu dobrze skakać i zdawać sobie sprawę, że to skoki narciarskie, więc różnie może być. Tak jak w sobotę, kiedy udało mi się stanąć na podium.

O celach na zimę chcesz już rozmawiać czy zachowasz je dla siebie?

Ja bym je zachował w serduszku.

Korespondencja z Klingenthal, Dominik Formela