Był dużą nadzieją niemieckich skoków. „Miałem poważne problemy psychiczne”
Ma w swoim dorobku osiem medali mistrzostw świata juniorów, drużynowe krążki igrzysk olimpijskich i mistrzostw świata w lotach. Zapowiadał się na skoczka wysokiej klasy, ale potem wpadł w psychiczny dołek, który zabrał mu kilka lat kariery...
Constantin Schmid był uważany za wschodzącą gwiazdę niemieckich skoków narciarskich. W grudniu 2016 roku zadebiutował w Pucharze Świata, mając zaledwie 17 lat. W kolejnych latach ugruntował swoją pozycję jako podstawowego zawodnika niemieckiej kadry. W sezonie 2019/20 był skoczkiem szerokiej światowej czołówki. Podczas zawodów w Rasnovie zajął trzecie miejsce na podium, a tamtą zimę zakończył na 16 pozycji w klasyfikacji generalnej. W grudniu 2020 roku zdobył w Planicy wraz z kolegami srebrny medal w konkursie drużynowym mistrzostw świata w lotach, w 2022 roku został drużynowym brązowym medalistą igrzysk olimpijskich.
Ostatnie lata są jednak dla Schmida pasmem niepowodzeń. W marcu miną trzy lata odkąd po raz ostatni pojawił się w czołowej "30" zimowych zawodów najwyższej rangi. Jak się okazuje, przyczyną takiego stanu rzeczy były poważne problemy mentalne – Wielokrotnie zmagałem się z problemami psychicznymi, co być może jest nawet zbyt łagodnym określeniem. Nazwałbym to prawdziwym kryzysem, który towarzyszył mi w ostatnich latach – mówi 26-latek w rozmowie z Chiemgau24.de.
– Była to kombinacja wielu drobnych elementów, które nawarstwiały się i ostatecznie doprowadziły do tego fundamentalnego kryzysu. Schmid od 2023 roku intensywnie współpracuje z trenerami mentalnymi. Nadal regularnie korzysta z pomocy psycholożki. – Niezależnie od tego, czy jesteś sportowcem z najwyższej półki, czy nie, mogę każdemu polecić takie zewnętrzne spojrzenie - wyznaje sportowiec.
Ale problemy natury mentalnej nie były jedynymi przyczynami kryzysu – Mając 184 cm wzrostu, jestem stosunkowo wysokim skoczkiem narciarskim. Ogromne zmiany w sprzęcie w 2025 roku nie wyszły mi na dobre – wyjaśnia Schmid. – Ponieważ wcześnie trafiłem do Pucharu Świata, nie musiałem tak intensywnie zajmować się sprzętem, jak inni w moim ówczesnym wieku. Jako członek kadry A miałem przecież wszystko zapewnione. Musiałem stosunkowo późno zagłębić się w ten temat i przez długi czas szukałem odpowiednich parametrów sprzętu. Oczywiście nadal otrzymuje się wsparcie ze strony federacji narciarskiej, ale nie na takim poziomie, jak w kadrze A. To zupełnie normalne, jednak dla mnie była to duża zmiana.
Schmid zmienił zupełnie myślenie o swojej dyscyplinie, co, ma nadzieję w niedługiej przyszłości, przełoży się na osiąganie lepszych wyników. – Wcześniej zawsze najpierw myślałem o wynikach, a dopiero później o drodze, która do nich prowadzi. To było zupełnie błędne podejście i pokazało mi, że muszę coś zmienić. Obecnie wiem, nad czym muszę pracować. Chcę poprawić prowadzenie nart za progiem skoczni, dzięki czemu będę tracił mniej prędkości w pierwszej fazie lotu. Ufam sobie i procesowi, który przechodzę. Moja motywacja do skoków narciarskich jest niezmienna, znów naprawdę czerpię przyjemność z uprawiania tego sportu. To jest najważniejsze. Zobaczymy, jaki będzie ostateczny rezultat.
W minionym sezonie letnim Schmid prezentował się wyłącznie na drugo- i trzecioligowym froncie. Najlepiej zaprezentował się w Hinterzarten, gdzie zajął 13 pozycję w zawodach Letniego Pucharu Kontynentalnego i 2 w konkursie FIS Cup.