Strona główna • Historia Skoków Narciarskich

Historia Turnieju Czterech Skoczni

[strona=1] Turniej Czterech Skoczni nazywany jest często narciarskim "Wielkim Szlemem", z tym, że rozgrywanym w ciągu kilku dni. Dla wielu skoczków jest równie ważny co igrzyska olimpijskie i mistrzostwa świata, a wygranie go świadczy o prestiżu zawodnika, choćby ze względu na konieczność oddania kilku imponujących i poprawnych stylowo skoków podczas wszystkich czterech konkursów Turnieju. Polakom od niedawna impreza ta kojarzy się z pierwszym wielkim triumfem Adama Małysza w 49. edycji tych zawodów, a tym samym z największym wydarzeniem w historii występów polskich skoczków narciarskich od czasu zwycięstwa Wojciecha Fortuny na Olimpiadzie w Sapporo.

Sam pomysł zorganizowania Turnieju Czterech Skoczni narodził się latem 1949 roku w domu "Maler" w Partenkirchen, wśród przebywających tam działaczy narciarskich z Ga - Pa i Innsbrucku. Wcześniej, w zimie tego samego roku Międzynarodowa Federacja Narciarska zniosła zakaz udziału skoczków niemieckich w imprezach międzynarodowych, który obowiązywał od końca II wojny światowej.

Ostatecznie plan "niemiecko - austriackiego tournee skoczków" opracowano podczas jednego z nocnych konkursów skoków w 1952 roku, w miejscowości Seegrube koło Innsbrucku. Ostatni z pięciu obecnych wówczas pomysłodawców Turnieju, a później jego honorowy prezydent Putzl Pepeunig zmarł w 1999 roku i został pochowany na cmentarzu nieopodal skoczni Bergisel.

Podczas pierwszego międzynarodowego "tournee skoczków" w 1953 roku na skoczniach w Ga - Pa (gdzie noworoczny konkurs odbywał się od początku lat 20.) i Innsbrucku rywalizowali skoczkowie z sześciu państw. Wygrał Norweg Ageir Doelplads. Obecnie Turniej rozgrywa się na czterech skoczniach: w Oberstdorfie, Garmisch- Partenkirchen, Innsbrucku i Bischofshofen.

W 1996 roku, pod presją niemieckiej telewizji do zawodów wprowadzono zmiany regulaminowe - podczas kolejnej edycji Turnieju skoczkowie rywalizowali po raz pierwszy w systemie K.O. Od tej pory w pierwszej serii każdego z konkursów 50 zawodników walczy o przejście do serii drugiej w parach - zwycięzcy każdego z 25 pojedynków zapewniają sobie udział w finale, po czym dołącza do nich pięciu tak zwanych "lucky losers", czyli "szczęśliwych przegranych" z najlepszymi wynikami. Nowy system, choć nie zawsze sprawiedliwy dla skoczków, jest z pewnością atrakcyjny dla widzów - przypomnijmy sobie choćby emocjonujący pojedynek z 1 stycznia 2001 roku, kiedy to w jednej parze na skoczni w Innsbrucku znaleźli się Martin Schmitt oraz Adam Małysz... i nie ukrywajmy, że zestawienie tych dwóch zawodników w konkursie nie było przypadkowe.

Nieco symboliczne znaczenie nadano także celowym rezygnacjom z udziału Svena Hannawalda we wszystkich czterech seriach kwalifikacyjnych podczas jubileuszowej edycji zawodów w sezonie 2001/2002. Dzięki temu potem mógł nie tylko zmierzyć się bezpośrednio ze zwycięzcą kwalifikacji, ale także nosić numer "50", jakby zwiastując swoje historyczne zwycięstwo podczas 50. Turnieju Czterech Skoczni. To Sven Hannawald bowiem jako pierwszy skoczek w liczącej już pół wieku historii Turnieju wygrał wszystkie cztery konkursy. I trzeba dodać, że w swej walce nie miał sobie równych. Jak powiedział o nim dwukrotny tryumfator Turnieju Andreas Goldberger, Sven mógł przegrać tylko sam ze sobą, gdyby popełnił jakiś głupi błąd.

Wielu specjalistów twierdzi, że wcześniej tego wyczynu, jakim było wygranie czterech konkursów podczas jednej edycji Turnieju, mógł dokonać w sezonie 1971/72 Japończyk Yukio Kasaya. On jednak po wygraniu trzech konkursów zrezygnował z czwartego, by lepiej przygotować się do mających się wkrótce rozpocząć igrzysk olimpijskich w Sapporo. Plan zdobycia tam olimpijskiego złota na dużej skoczni popsuł Kasayi sam Wojciech Fortuna, zanim to jednak nastąpiło Turniej Czterech Skoczni wygrał Norweg Ingolf Mork. Na pierwsze zwycięstwo swego rodaka w tej imprezie Japończycy musieli czekać jeszcze 26 lat, do 1998 roku, kiedy to Turniej wygrał Kazuyoshi Funaki.

[strona=2]

Ale Polacy czekali jeszcze dłużej. Do zwycięstwa Adama Małysza najwyższe dla Polski piąte miejsca wywalczyli Antoni Wieczorek w 1962 roku i Stanisław Bobak w roku 1975. Nikt z polskich zawodników nie wygrał wcześniej nawet pojedynczego konkursu Turnieju, a od 1953 roku odbyło się ich aż 175! Do niedawna najbardziej cieszyło nas wywalczone drugie miejsce wspomnianego już Stanisława Bobaka podczas pierwszego i ostatniego konkursu Turnieju, potem jego osiągnięcie powtórzył w 1997 roku Adam Małysz, by w końcu 4 lata później zwyciężyć pierwszego dnia XXI wieku na olimpijskim obiekcie w Innsbrucku - obiekcie, który wiosną 2001 roku przestał istnieć. Nasz zawodnik okazał się więc nie tylko ostatnim zwycięzcą rozgrywanych tam zawodów, ale i ostatnim rekordzistą skoczni (wcześniej pobił ustanowioną przez Niemca Dietera Thomę rekordową odległość 120 metrów o zaledwie pół metra)

Nie był to jednak jedyny rekord ustanowiony przez Adama Małysza, gdyż nikt przed nim nie wygrał wszystkich czterech serii kwalifikacyjnych, nie zgromadził ponad 1000 punktów w klasyfikacji łącznej Turnieju ani nie uzyskał przewagi ponad 100 punktów nad drugim zawodnikiem. I chociaż w rok później Sven Hannawald zdobył o 31.7 punktu więcej w klasyfikacji łącznej, i to on (a nie jak oczekiwano, nasz zawodnik) wygrał w Turnieju wszystkie 4 konkursy, nie oznacza to braku kolejnych wyzwań dla skoczków. Być może niedługo poznamy zawodnika, który powtórzy wyczyn Hannawalda w dwóch edycjach Turnieju z rzędu? Pozostaje nam czekać na tego skoczka, który swymi występami dopisze dalszy ciąg historii Turnieju Czterech Skoczni...

Dominujace narody w historii Turnieju Czterech Skoczni
LP.
Kraj
ilość zwycięstw
1.
Niemcy
15
2.
Finlandia
12
3.
Austria
8
4.
Norwegia
7

Wielokrotni triumfatorzy indywidualnie:
LP.
Zawodnik
Kraj
1.
Jens Weissflog
GER
2.
Bjoern Wirkola
NOR
3.
Helmut Recknagel
GER