Strona główna • Polskie Skoki Narciarskie

Łukasz Kruczek: "Było bardzo ciężko odlecieć"

Szkoleniowcy polskiej kadry zdradzają, że nawet w najbardziej optymistycznych prognozach nie liczyli na to, że Adam Małysz w takim tempie odrobi stratę do Andersa Jacobsena w klasyfikacji generalnej PŚ.

"Podczas drugiego skoku Adama Małysza były bardzo trudne warunki, a przy niskim rozbiegu było bardzo ciężko odlecieć. Ostatnia dziesiątka poza Koflerem, który miał troszeczkę lepsze warunki, nie zbliżała się do granicy 120 metrów. Ten skok był raczej dobry, najważniejsze jest to, że udało się wygrać" - mówi Łukasz Kruczek.


"Po cichu liczyliśmy, że jeśli w trzech konkursach Adam odrobi 100 punktów to będzie już bardzo dobrze. Tymczasem udało nam się w dwóch konkursach odrobić ponad 170 punktów. Na pewno teraz można myśleć o tych startach z nieco większym spokojem, ale nie należy lekceważyć przeciwnika, ponieważ Anders ma teraz dwa konkursy u siebie, przed własną publicznością i na swoich obiektach" - kontynuuje asystent Hannu Lepistoe.

"Skocznia w Oslo bardzo leży również Adamowi Małyszowi, ponieważ jest to skocznia trochę starego typu, a młodzi lepiej sobie radzą na obiektach nowoczesnych" - dodaje Kruczek.

"Kamil Stoch oddał dziś w finałowej serii po prostu bardzo dobry skok, pierwszy był słabszy, przed samym progiem poszedł za bardzo do przodu i to odbicie nie było już idealne" - tłumaczy polski szkoleniowiec.

"Wydaje mi się, że stać go na to, aby powoli zbliżać się do czołowej "10-tki", ostatnio regularnie kręci się w okolicach 15-tego miejsca i to są bardzo dobre wyniki. Jesteśmy bardzo zadowoleni z jego postawy. Dzisiaj Kamil awansował do "30" generalnej klasyfikacji PŚ, a na tym mu zależało" - ocenia drugi trener naszych skoczków.

"Piotrek Żyła we wczorajszych kwalifikacjach po prostu można powiedzieć, że zapomniał się odbić. Dziś skakał jako przedskoczek i spisywał się bardzo dobrze. To był taki wypadek przy pracy. On ma trochę nieustabilizowaną technikę, mimo że zawsze daje z siebie wszystko" - zapewnia trener Kruczek.

"Przed konkursami w Norwegii na pewno nie nikt nie zmieni Stefana Huli, najwyżej odeślemy go do domu, ale na razie nie ma żadnej decyzji. On musi po prostu się przełamać, zacząć skakać tak, jak go na to stać" - zakończył Łukasz Kruczek.

Korespondencja z Kuopio, Tadeusz Mieczyński.