Strona główna • Słoweńskie Skoki Narciarskie

Vasja Bajc trenerem Turków!

Niedawno informowaliśmy, iż słoweński szkoleniowiec, Vasja Bajc prowadzi rozmowy z Tureckim Związkiem Narciarskim w sprawie objęcia funkcji trenera skoczków tego kraju. Obie strony doszły do porozumienia i były trener Jandy rozpoczął już pracę z młodymi adeptami tureckich skoków.


Bajc zabrał kilkunastu młodych skoczków z Turcji na zgrupowanie do Słowenii. Wszyscy zawodnicy trenują pilnie pod okiem doświadczonego szkoleniowca na skoczni K-15, a najlepsi próbują swoich sił na obiekcie K-30.

Planem docelowym dla Bajca jest zbudowanie drużyny na Zimową Uniwersjadę, którą w 2011 roku zorganizuje tureckie miasto Erzurum.

Vasja Bajc wydaje się trenerem, który może sprostać temu niełatwemu, w gruncie rzeczy, zadaniu. W swej karierze trenerskiej szkolił już bowiem zawodników z egzotycznych krajów, Hiszpanów i Holendrów.

Z dużą uwagą będziemy zatem śledzić pracę słoweńskiego trenera i jego podopiecznych.


Vasja Bajc - trener, który zdobył wszystko

Nie był wybitnym skoczkiem, jest jednak jednym z najbardziej cenionych i poważanych trenerów w świecie skoków narciarskich. Prowadził jak dotąd pięć reprezentacji narodowych, a jego podopieczni zdobyli prawie wszystko, co można było zdobyć. Przed kilkoma dniami objął funkcję trenera egzotycznej reprezentacji Turcji. Prezentujemy państwu sylwetkę trenera obieżyświata, Vasji Bajca.

Bajc urodził się 19 stycznia 1962 roku w stolicy Słowenii, Ljublanie. Skakał dla reprezentacji Jugosławii. Po raz pierwszy w zawodach najwyższej rangi zaprezentował się na przełomie 1979 i 1980 roku biorąc udział w tradycyjnym Turnieju Czterech Skoczni. Dwukrotnie w swej karierze plasował się w czołowych "10" konkursów Pucharu Świata. W 1980 roku zajął piąte miejsce w Planicy, a w 1984 roku znalazł się na dziewiątej pozycji w Harrachowie. Wystartował w Igrzyskach Olimpijskich w Sarajewie w 1984 roku, zajął tam 15 (na K-90) i 17 (na K-70) miejsce. Poza tym nie odnosił na światowych skoczniach większych sukcesów. Karierę skoczka zakończył w 1988 roku, miał wtedy zaledwie 26 lat. Rozpoczął wówczas pracę trenera i objął kadrę młodzieżową Słowenii.

Na początku lat 90-tych prowadził reprezentację Hiszpanii. Jego podopieczni, Francisco Alegre, Bernat Sola, Jesus Lobo i Thomas Cano pokazywali się przede wszystkim w konkursach Pucharu Europy (poprzednik Pucharu Kontynentalnego). Najlepszy start pod wodzą Bajca zaliczyli podczas zawodów w hiszpańskiej La Molinie w sezonie 1991/92. Wtedy to w czołowej "15" znalazło się aż czterech skoczków z Półwyspu Iberyjskiego (Alegre był 5., Sola 9., Lobo 11., Cano 15.). Francisko Alegre startował też zawodach Pucharu Świata, jednak bez sukcesów. Z czasem hiszpańskie skoki zaczęły umierać śmiercią naturalną, zainteresowanie tą dyscypliną było znikome. Wobec braku jakichkolwiek perspektyw rozwoju skoków w Hiszpanii, Bajc spakował walizki i wyruszył na kontynent Azjatycki.

Przez osiem lat, od 1994 do 2002 roku pracował z kadrą Japonii, z którą odniósł wiele spektakularnych sukcesów. W 1995 roku na Mistrzostwach Świata w Thunder bay złoty medal na średniej skoczni zdobył Takanobu Okabe, a srebrny Hiroya Saito. W konkursie drużynowym Japończycy wywalczyli brązowy krążek. Dwa lata później, w Trondheim, złoty i srebrny medal wyskakał Masahiko Harada, a w "drużynówce" Japończykom przypadło drugie miejsce. Sezon 1997/98 należał przede wszystkim do Funakiego, który wygrał Turniej Czterech Skoczni, został Mistrzem Świata w lotach, zdobył indywidualnie złoty i srebrny medal na igrzyskach w Nagano oraz złoty razem z kolegami w konkursie drużynowym. W konkursie na K-120 brązowy krążek dorzucił jeszcze Masahiko Harada. W klasyfikacji generalnej Pucharu Świata, Kazuyoshi Funaki znalazł się na drugiej pozycji, minimalnie przegrywając z Primożem Peterką.

Rok później Japończycy zdominowali Mistrzostwa Świata w Ramsau. Na średniej skoczni zajęli wszystkie trzy miejsca na podium. Wygrał Funaki przed Miyahirą i Haradą. Na dużej skoczni brąz wywalczył Miyahira, a w konkursie zespołowym skoczkom z Azji przypadł srebrny medal. W tym samym sezonie Kasai zajął drugie miejsce w Turnieju Czterech Skoczni i trzecie w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Jednak przełom wieków to wkraczanie japońskich skoków w stadium wyraźnego kryzysu. W 2002 roku Vasja Bajc zakończył swą bardzo owocną przygodę trenerską na kontynencie azjatyckim. Nie ma wątpliwości co do tego, że osiem lat pracy Bajca w sztabie szkoleniowym reprezentacji Kraju Kwitnącej Wiśni to najlepszy okres w historii japońskich skoków narciarskich.

Po powrocie do Europy Vasja objął połączone reprezentacje Szwecji i Holandii. W sezonie 2002/03 jeździł po konkursach Pucharu Świata z Kristoferem Jaafsem oraz Ingemarem Mayrem i Kristofem Kreuzerem. Jaafs pod wodzą słoweńskiego szkoleniowca poczynił znaczne postępy, często plasując się w czołowej "30" zawodów Pucharu Świata. Ingemar Mayr zdobył dla Holandii dwa pucharowe punkty, zajmując 29 pozycję w Willingen. Po tym sezonie Bajc zaprzestał współpracy z reprezentacją "pomarańczowych", by skupić się wyłącznie na prowadzeniu szwedzkich skoczków. Ponieważ Jaafs zakończył wówczas karierę ze względu na nieporozumienia z rodzimą federacją, liderem ekipy ze Skandynawii stał się Johan Erikson. Pod okiem słoweńskiego szkoleniowca młody skoczek znacznie rozwinął swoje umiejętności, kończąc sezon 2003/04 na 38 miejscu w PŚ, z dorobkiem 86 punktów. Młody Szwed kilkukrotnie zdołał uplasować się w pierwszej dwudziestce zawodów, a najlepsze miejsca sezonu 2003/2004 zajął w Libercu (16-te) oraz w japońskiej Hakubie i niemieckim Willingen (17-te).

Po tym sezonie Bajc rozstał się jednak z kadrą Szwecji. Powodem zaprzestania współpracy były zbyt małe nakłady na rozwój skoków narciarskich, które uniemożliwiały mu efektywną pracę. Na dwa sezony słoweński trener związał się z reprezentacją Czech. Bajc był tym, który obudził wreszcie ogromny talent drzemiący w Jakubie Jandzie. Sezon 2004/05 lider naszych południowych sąsiadów zakończył na 6 miejscu w Pucharze Świata, zwyciężając w jednym z konkursów, w Neustadt. Mistrzostwa Świata w Oberstdorfie przyniosły Jandzie srebrny i brązowy medal. W następnym sezonie Janda odnosi (ex-equo z Ahonenem) triumf w Turnieju Czterech Skoczni, pięciokrotnie staje na najwyższym podium pucharowych konkursów i triumfuje w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Jednak Igrzyska Olimpijskie w Predazzo kończą się dla niego totalna klęską. W trakcie sezonu pojawiły się nieporozumienia na linii Bajc - Czeski Związek Narciarski - menadżerowie Jandy, co odbiło się zdecydowanie negatywnie na formie Jakuba. Po zakończeniu sezonu podziękował czeskiej federacji za współpracę.

Pojawiły się wówczas spekulację jakoby miał objąć kadrę polskich skoczków, jednak podjął decyzję o powrocie po wielu latach "tułaczki" do swej ojczyzny, gdzie pierwotnie przymierzał się do objęcia posady dyrektora sportowego w tamtejszym związku narciarskim. Ostatecznie jednak otrzymał stanowisko głównego trenera reprezentacji Słoweni. Tego okresu swej kariery trenerskiej Bajc nie zaliczy jednak do udanych. Nie udało mu się podźwignąć z dołka Peterki, Kranjca i spółki. Przypadkowe zwycięstwo Roka Urbanca w Zakopanem nie poprawiło sytuacji trenera Słoweńców. Vasja po konflikcie z Dyrektorem Sportów Nordyckich w Słowenii, Primożem Ulagą ustąpił ze stanowiska w trakcie trwania sezonu.

Bajc to trener, który lubi wyzwania. Świadczy o tym fakt, iż podjął się niedawno arcytrudnej misji zaszczepienia skoków narciarskich w kraju, który nie posiada żadnych tradycji w tej dyscyplinie. Został trenerem tureckich skoczków, ma być także koordynatorem i szefem projektu organizacji zimowej uniwersjady, która w 2011 r. odbędzie się w tureckim Erzurumie. Pozostaje mieć nadzieję, że misja zakończy się powodzeniem i kolejna nacja dołączy do grona wielkiej "skokowej" rodziny.