Strona główna • Letnie Grand Prix

Adam Małysz: "Trzeba było mieć szczęście"

W dzisiejszym konkursie los był łaskawy dla dwóch Polaków. Pomimo niezłych skoków treningowych bardzo słabo zaprezentował się Piotr Żyła. Punktów nie zdobył również Marcin Bachleda i szansa na to, że Polska będzie reprezentowana zimą przez 5 zawodników nieco się oddaliła.


Dobrą dyspozycję potwierdził za to Łukasz Rutkowski. Był trzynasty. "W pierwszej serii troszkę pomógł mi wiaterek" uśmiechał się po konkursie. "A w drugiej serii miałem już gorsze warunki. Ale tak ogólnie, to jestem zadowolony ze swojego występu w Klingenthal, bo skakałem tu przyzwoicie." Zapytany o swoje zdrowie odparł "Ciągle jeszcze mam katar." W ostatnim konkursie Grand Prix zawodnicy rywalizować będą w czeskim Libercu. "To dla mnie zupełnie nowa skocznia, jeszcze nigdy tam nie skakałem. Zobaczymy, czy mi się spodoba" - podsumował zakopiańczyk.

Nieco poniżej oczekiwań kibiców, rozbudzonych niezłym występem w Malince, zaprezentował się świeżo upieczony mistrz Polski. "Pierwszy skok spóżniłem, w drugim z kolei odbiłem się za wcześnie" podsumował swój występ krytycznie Małysz. "Brakuje mi wciąż stablizacji. To dla mnie pierwszy występ międzynarodowy od jakiegoś czasu. Czegoś mi jeszcze brakuje, ale do zimy postaram się to znaleźć. Jest jeszcze trochę czasu."

"Wiatr był dziś bardzo zmienny, szczególnie w pierwszej serii. Najczęściej wiał pod narty, ale chwilami była zupełna cisza, a kilka razy nawet dmuchnął nagle w plecy. Stąd te wyniki dzisiaj nie są idealnie sprawiedliwe. Trzeba było mieć szczęście."

Adamowi też w Klingenthal dokucza katar. "Leczę się odkąd tu przyjechaliśmy, ale mam cały czas strasznie zatkany nos. Robię sobie inhalację, mam nadzieję że obejdzie się bez antybiotyków, bo one bardzo osłabiają organizm".

Kolejne zawody już jutro w Libercu.

Korespondencja z Klingenthal, Tadeusz Mieczyński