Kamil Stoch z indywidualnym sztabem. „Postawiłem wszystko na jedną kartę”

  • 2024-06-07 17:18

Kamil Stoch będzie przygotywywał się do sezonu 2024/2025 we własnej grupie szkoleniowej, pod wodzą Michala Doležala. Trzykrotny mistrz olimpijski nie ukrywa zadowolenia z tej sytuacji i zdradza jak wyglądały kulisy powstania "Team Stoch".

Michal Dolezal i Kamil StochMichal Dolezal i Kamil Stoch
fot. Tadeusz Mieczyński
Kamil Stoch i Adam MałyszKamil Stoch i Adam Małysz
fot. Tadeusz Mieczyński

Dla Kamila Stocha konferencja prasowa w Szczawnicy była pierwszym konktaktem z mediami od czasu zakończenia sezonu 2023/2024. 37-letni reprezentant Polski zasiadł przy stole wspólnie z prezesem Polskiego Związku Narciarskiego, Adamem Małyszem oraz swoim nowym trenerem indywidualnym, Michalem Doležalem.

- Czas wolny spędziłem dosyć intensywnie. Miał to być czas odpoczynku, czas relaksu, czas wyciszenia, natomiast wynikły pewne sprawy, które trzeba było po prostu dopiąć. To wymagało trochę zaangażowania z mojej strony, nawet trochę bardzo. Natomiast cieszę się, że to wszystko wyszło tak, jak macie państwo okazję teraz zobaczyć. Michal Dolezal będzie moim trenerem. Drugim trenerem będzie Łukasz Kruczek, Kacper Skrobot będzie serwismenem i Łukasz Gębala będzie fizjoterapeutą. Tak ten Team się prezentuje i cieszę się że to wszystko właśnie w taki sposób wygląda - przyznaje 39-krotny zwycięzca zawodów Pucharu Świata.

- Bardzo wiele rzeczy się na to złożyło. Przede wszystkim rozmowy z prezesem Adamem Małyszem. I w trakcie sezonu, i też głównie w Planicy, już przed ostatnim konkursem, gdzie prezes sugerował różne rozwiązania, jak pracę indywidualną. Mówił, abym rozważył właśnie kwestię pracy ze swoim zespołem w taki sposób, jak on to robił, bo być może to jest również dla mnie rozwiązanie. Żebym po prostu pomyślał nad taką formą treningu. - stwierdza dwukrotny zdobywca Kryształowej Kuli.

- W tamtym momencie nie do końca miałem otwarty umysł na jakiekolwiek rozwiązanie, bo byłem bardzo zmęczony i też trochę zniechęcony. Natomiast po kilku dniach spędzonych w domu, po odpoczynku i namowach żony do podjęcia rękawicy, a myślę że mężczyzna nie potrzebuje lepszej zachęty jak po prostu motywacja ze strony najbliższej mu osoby, postanowiłem spróbować. Jeżeli już mam zakończyć karierę, to chcę to zrobić na swoich warunkach, z podniesioną głową, z tarczą na ramieniu. To wszystko złożyło się do podjęcia decyzji, że potrzebuję zespołu, który skupi się na mnie. Który skupi się na na detalach, które są na etapie mojej kariery najbardziej potrzebne. Tutaj głównie Walczymy o detale, a żeby dostrzec najmniejsze rzeczy, które mogą zmienić tak naprawdę moje skoki, to trzeba poświęcenia pełnej uwagi tylko na jednym zawodniku - wyjaśnia reprezentant Polski.

- To jest to czego na ten moment potrzebuję i cieszę się że zostały mi stworzone takie warunki. Dlatego dziękuję i prezesowi Małyszowi, nie tylko za podpowiedzi, ale za pełną aprobatę i wszelką pomoc. Dziękuję również zarządowi Polskiego Związku Narciarskiego za możliwość podjęcia pracy na takich warunkach. Dziękuję również trenerowi Thomasowi Thurnbichlerowi, trenerowi reprezentacji Polski, który nie tylko zrozumiał, ale i uszanował właśnie moją decyzję, w pełni ją poparł i oferował chęć pomocy w czymkolwiek tylko będę jej potrzebował. Bardzo dziękuję - dodaje trzykrotny triumfator Turnieju Czterech Skoczni.

- Po tym bardzo trudnym dla mnie okresie, tak naprawdę bez sukcesów, bez podium, trudno jest znaleźć motywację. Trudno znaleźć coś, czego można się zaczepić i cię napędzi do jeszcze cięższej pracy. Dlatego po tym sezonie byłem bardzo wycieńczony. Tak naprawdę byłem wycieńczony i psychicznie, i fizycznie. Wiedziałem, że aby coś jeszcze osiągnąć w skokach, potrzebuję totalnej zmiany systemu treningu. Potrzebuję również kogoś, kto skupi się tak, jak powiedziałem: tylko i wyłącznie na mnie. Kogoś, kto dostrzeże detale, które jeszcze można zmienić. Uważam, że na tym etapie kariery na którym jestem teraz, to jest to tylko praca nad detalami, nad tymi najdrobniejszymi punktami, które mogą tak naprawdę coś zmienić w moim skoku, dołożyć do nich 15 metrów, których mi brakuje - zwraca uwagę Stoch.

- Doszedłem do wniosku, że mogę to zrobić z osobami, które znają mnie na tyle dobrze pod względem i fizycznym, i mentalnym. Które wiedzą w jaki sposób reaguję na trening fizycznie, ale też jak podchodzę do treningu mentalnie. W jaki sposób też reaguję na porażki, jak też reaguje na sukcesy. Uważam, że osoby takie jak Michal i Łukasz, osoby z którymi już odnosiłem sukcesy, ale też doznawaliśmy porażek, poradzą sobie w tym wypadku najlepiej i po prostu przywrócą mnie na najwyższy poziom - mówi mistrz świata z Val di Fiemme.

Kamil Stoch nie ukrywa, iż był świadomy, że pomysł stworzenia własnego zespołu może nie zakończyć się pomyślnie: - Musiałem się liczyć z możliwością, że trener Dolezal może nie zgodzić się na podjęcie takiej współpracy. Muszę tutaj publicznie podziękować trenerowi Dolezalowi, że pomimo tego, iż miał wszystko poukładane, a tak naprawdę umowę na stole i przyszłość przed sobą, to odsunął to na bok i przyszedł mi pomóc. Brałem pod uwagę, że jednak to wszystko, co miał poukładane, takie niemieckie Ordnung muss sein może przeważyć i zostanie po prostu w Niemczech. Wtedy musiałbym się zastanowić nad swoją przyszłością, co dalej.

- Oczywiście najpierw musiałem pogadać z trenerem Dolezalem o swojej przyszłości, o tym, czy jest chętny do takiej współpracy. Później musiałem przedstawić ten plan prezesowi Małyszowi i uzyskać zgodę i akceptację prezesa. Też liczyłem się z tym, że pan prezes powie Przepraszam, ale nie. Nie możemy się na to zgodzić, z różnych powodów. Wtedy musiałbym te plany zweryfikować i zastanowić się nad swoją przyszłością. Szczerze powiem, nie wiem co bym zrobił dalej. Postawiłem też wszystko poniekąd na jedną kartę. Wiedziałem, że to jest opcja, która przywróci uśmiech na mojej twarzy, chęć do skakania i pracy. I tak do tego podszedłem. Cieszę się, że to się wszystko ziściło. Mam nadzieję, że teraz widać to po mnie w sposobie w jakim tutaj jestem, siedzę, mówię, że to wszystko mówi samo za siebie - stwierdził uśmiechnięty reprezentant Polski.

Korespondencja ze Szczawnicy, Tadeusz Mieczyński i Dominik Formela


Adam Bucholz, źródło: Informacja własna
oglądalność: (5040) komentarze: (11)

Komentowanie jest możliwe tylko po zalogowaniu

Zaloguj się

wątki wyłączone

Komentarze

  • wiola4697 profesor

    Wszystkiego dobrego! Trzymam kciuki!

  • ZKuba36 profesor
    Moim zdaniem.

    Kamilu i pozostałym skoczkom, warto abyście zapamiętali, że najchętniej trenuje się to, co dobrze nam idzie i gdzie osiągnęliśmy bardzo wysoki poziom. Trenować należy głównie to, w czym jesteśmy najsłabsi, bo tylko wtedy najłatwiej dostrzegalny będzie duży postęp. Przeczytaj uważnie to co powiedziałeś i jeżeli nie wiesz o co chodzi, to zapytaj żonę czego ci brakuje. Podpowiem:"Tak naprawdę byłem wycieńczony i psychicznie, i fizycznie". Brakuje Tobie WYTRZYMAŁOŚCI, przez 10 lat całkowicie zaniedbywanej! To trzeba natychmiast odbudować bo lata lecą. Po zdobyciu przez Ciebie 2 złotych medali IO, przestałem Kruczkowi podpowiadać, bo ile lat można pisać to samo? Uznałem, że Kruczek już wie, a przynajmniej powinien wiedzieć jak trenować aby były sukcesy. Nie wiedział. Dlatego zacząłem pisać, że potrzebuje sekretarki, która będzie podpowiadała co ma robić. Kruczek nie robił żadnych notatek i nie pamięta co robił i dlaczego to a nie co innego. Doleżal to też chyba fuks i wyniki zjeżdżały a nie rosły. Najważniejszym osiągnięciem jest to, że wyrwałeś się spod "opieki" TT.
    Może poprosić małżonkę o koordynację pomysłów obu trenerów. Chyba jako jedyna chodziła w zimie do szkoły i uczyła się matematyki i logicznego myślenia.
    Bieganie powoduje produkcję przez mózg endorfin, zwanych "hormonami szczęścia". Psycholog jest zbędny. Wielką przyjemnością jest, gdy po 3-4 tygodniach biegania, zaczniesz bić swoje "rekordy życiowe". gdy w tym samym czasie, bez wysiłku (!) będziesz biegał coraz dłuższe odległości. Nie będziesz wycieńczony ani psychicznie ani fizycznie! Gwarantuję!

  • Arturion profesor
    @ZKuba36

    Jak się Kruczek nadal Ciebie słucha, to pewnie mu to podpowie. :-)
    Ale czy Dodo się zgodzi?

  • ZKuba36 profesor
    Troszeczkę historii.

    Gdy pracę stracił Kuttin, nie odróżniający okresu przygotowawczego od okresu startowego, i trenerem został Kruczek, bardzo się ucieszyłem, postanowiłem pomóc Kruczkowi i "rzuciłem rękawicę" Kojonkoskiemu i trenerowi Austriaków (chyba na S...). Do sprawdzenia w archiwum Skijumong. Szło jak po grudzie
    Gdy zacząłem od tego, że w pierwszej kolejności należy ćwiczyć trening ogólnorozwojowy, a następnie trening wytrzymałościowy celem przygotowania młodych organizmów do późniejszych, ciężkich treningów z ciężarami. Redaktor Skijumping (przepraszam, że nie pamiętam nazwiska) zrobił wywiad z Kruczkiem, a ten przeprowadził cały wykład dlaczego skoczkom NIE WOLNO trenować wytrzymałości, gdyż jest to sprzeczne z ćwiczeniami siłowymi. Sprzeczne rzeczywiście są i nie należy siły i wytrzymałości trenować w tym samym czasie, ale właśnie dlatego należy wcześniej ćwiczyć wytrzymałość aby uzyskać długie, mocne i elastyczne mięśnie, szybko reagujące na sygnały z mózgu. Ćwiczenia siłowe znacznie pogrubiają mięśnie, wydłużając czas reakcji, ale są niezbędne podczas lądowania skoczka.
    Wreszcie, około 2010r. ktoś (może ja?) namówił Kruczka i w maju Kruczek wprowadził marszobiegi! Strzał w 10!
    Przed sezonem 2013/2014 dość dokładnie opisałem co kiedy należy robić. Ku mojemu zdumieniu, gdy 17-10-2013,=r. ukazał się w Skijumping art. "Polscy skoczkowie wrócili do Kraju", zobnaczyłam, że wszystko poszło tak jak opisałem, nie wytrzymałem i dwukrotnie pochwaliłem Kruczka i 19 paźdz. o godz.13:29 napisałem:"Czeka nas sezon jakiego jeszcze nie mieliśmy"! Nie jestem wróżką. Tak musiało być. Kamilu masz 1 miesiąc zaległości. natychmiast zacznij biegać BEZ HAROWANIA. Przez 4-6 tygodni. Nie skacz przez pierwsze 2 tygodnie. Powodzenia.

  • sledzik16 weteran
    @sledzik16

    Raczej nie realne żeby tak było ale miejmy nadzieję że będzie tak jak piszesz wtedy każdy by był zadowolony 😀

  • Vow_Me_Ibrzu doświadczony
    @sledzik16

    Nie ja tak myślę, ale domyślam się, że taką nadzieję ma Kamil i powstrzymuje go ona przed rzuceniem nartami o ścianę. W wywiadach w ostatnich dwu sezonach nieraz dawał do zrozumienia, że nie pożegnał się jeszcze z myślą o byciu najlepszym. Nie wierzę, żeby myślał o KK, bo to już kompletnie nierealne, ale kilka konkursów? Na to może rachować bez popadania w absurd, bo Kasai i Okabe. Czy to się sprawdzi, zobaczymy.

  • sledzik16 weteran
    @Vow_Me_Ibrzu

    Ty myślisz że przyszedł Dolezal i od razu będzie Stoch najlepszy. Juz beż przesady on też nie jest cudotworca. Trener to tylko dodatek do zawodnika który może podpowiedzieć która droga iść ale nie sprawi że się pojawi i od razu przyjdą wygrane

  • Vow_Me_Ibrzu doświadczony

    O granice top 5 Kamil nie walczy — po co mu to? Żeby śrubować pozycje w jakichś nikogo poza trzema statystykami nieobchodzących rankingach miejsc w siódemce, szóstce czy piątce? On chce iść po wygrane w PŚ — liczba mnoga, bo nie po jedną. I jeszcze jeden medal olimpijski, pewnie i brązowy uznałby za satysfakcjonujący.

  • sledzik16 weteran
    @Arturion

    Żeby kręcił sie w pojedynczych konkursach w granicach top 5 będzie dobrze.

  • majkiel doświadczony

    Przy indywidualnym podejściu coś z tego na pewno będzie, a ile - to już sezon pokaże, zobaczymy.

  • Arturion profesor

    Będzie na pewno ciekawie. Zobaczymy już niedługo. W tym sezonie na wielkie sukcesy Kamila się nie napalam, ale na jakieś, to i owszem. :-)

Regulamin komentowania na łamach Skijumping.pl