Złoto MŚJ okupione kontuzją. Anezka Indrackova czeską nadzieją

  • 2026-05-24 18:42

Na początku marca, dzień przed głośnym pojedynkiem Kacpra Tomasiaka ze Stephanem Embacherem w Lillehammer, o medale mistrzostw świata juniorów rywalizowały skoczkinie narciarskie. Na 98-metrowym obiekcie Lysgaardsbakken najlepsza okazała się 19-letnia Anezka Indrackova. Czeszka po życiowym sukcesie w Norwegii nie zdążyła jednak pójść za ciosem — podczas konkursu doznała kontuzji kolana, która przedwcześnie zakończyła jej sezon.

Występ na MŚJ w Lillehammer był dla Indrackovej ostatnim w karierze. Od sezonu 2026/27 Czeszka będzie już startować na arenie międzynarodowej jako seniorka, więc oczekiwania towarzyszące pożegnaniu ze sceną młodzieżową dawała jej się mocno we znaki. W pierwszej serii skoczkini zza naszej południowej granicy doleciała do 95. metra, co dawało jej niespełna półtora punktu przewagi nad drugą zawodniczką. W finale Czeszka poszybowała na 98. metr, pieczętując triumf.

— Nadal trudno mi w to uwierzyć, to coś niesamowitego. Przede wszystkim jestem szczęśliwa, bo bardzo tego chciałam i mocno wierzyłam, że się uda. Presja była jednak ogromna. Powtarzałam sobie, że muszę wrócić przynajmniej z medalem. A skończyło się złotem! – mówiła tuż po wygraniu zawodów w Lillehammer, cytowana przez Czeski Związek Narciarski.

Złoto Indrackovej jest dla Czechów trzecim w historii rywalizacji skoczków na światowym czempionacie juniorów. W 2007 roku najlepszy w Planicy był Roman Koudelka, a dekadę później w Park City brylował Viktor Polasek.

Jak się okazało, dla niespełna 20-letniej skoczkini był to ostatni występ na śniegu. Reprezentantka naszych południowych sąsiadów sukces w Lillehammer okupiła kontuzją lewego kolana, które doskwierało jej już we wcześniejszej części sezonu. Uraz zabrał Czeszce resztę MŚJ w Lillehammer, końcówkę Pucharu Świata oraz mistrzostwa kraju w Harrachovie.

— Nie wylądowałam najlepiej i zaczęło boleć mnie kolano. Przeszłam rezonans magnetyczny, który wykazał naderwanie więzadła krzyżowego — powiedziała Indrackova w rozmowie ze sport.cz, argumentując opuszczenie końcówki olimpijskiej zimy.

Ból lewego kolana w Lillehammer – od razu po zawodach – był na tyle odczuwalny, że Indrackova wchodziła na najwyższy stopień podium wyraźnie kulejąc, przy pomocy Ingvild Synnoeve Midtskogen z Norwegii, która jako obrończyni tytułu zgarnęła srebro.

Na uwagę zasługują też inne osiągnięcia zawodniczki z Desnej z ostatnich miesięcy. W styczniu Indrackova zajęła 13. miejsce w konkursie rangi Pucharu Świata w Villach, a w lutym wywalczyła 18. miejsce podczas olimpijskich zmagań na obiekcie normalnym w Predazzo. Były to jej najlepsze rezultaty w dotychczasowej karierze.

— Już podczas igrzysk byłam w dobrej formie, ale tak bardzo chciałam osiągnąć świetny wynik, że na dużej skoczni nie poradziłam sobie z tym mentalnie. 18. miejsce na skoczni normalnej to dobry rezultat, ale liczyłam na więcej – nie ukrywa w rozmowie z liberec.rozhlas.cz. Czeszka we wspomnianych zawodach na większym obiekcie uplasowała się na 27. pozycji. Były to jej drugie igrzyska w karierze. Przed czterema laty, jako niespełna 16-letnia sportsmenka, zamknęła trzecią dziesiątkę przy okazji debiutu w Pekinie. Została wówczas najmłodszą czeską olimpijką w historii.

Rozwój 19-latki to promyczek nadziei dla czeskich sympatyków skoków narciarskich, którzy w ostatnich latach nie mieli wielu powodów do radości.

– Muszę przyznać, że ogromnie cieszyło mnie wsparcie kibiców. Zarówno podczas igrzysk olimpijskich, jak i mistrzostw świata juniorów było ono niesamowite. Nawet od ludzi, których w ogóle nie znam. To wspaniałe widzieć, że ludzie zaczynają mnie dostrzegać. Dzięki temu także kobiece skoki narciarskie stają się coraz bardziej popularne i widoczne – podkreśliła w rozmowie z Czeskim Związkiem Narciarskim, podsumowując najlepszą zimę w karierze.

Anezka Indrackova zaczęła skakać na nartach przed 10. rokiem życia, rezygnując z biegiem lat z uprawiania lekkoatletyki, z którą początkowo wiązała swoją sportową karierę. Czeszka decydując się na spróbowanie swoich sił na skoczni poszła w ślady dziewięć lat starszej siostry, Karoliny. Ta w ubiegłym roku zawiesiła karierę ze względu na ciążę. Sama Anezka stawia jednak przed sobą wygórowane cele na kolejne lata.

– Gdybym regularnie zaczęła plasować się w czołowej „10”, zamiast w czołowej „20”, to byłoby coś naprawdę wielkiego. I myślę, że jeśli nadal będę pracować tak, jak teraz, to wcale nie jestem od tego daleko. Bardzo kuszą mnie też loty narciarskie. Chciałabym polecieć 200 metrów i ustanowić nowy rekord życiowy. To takie marzenie. Dziś nie chodzi już tylko o sam udział w igrzyskach, ale choćby o zdobycie Kryształowej Kuli. To wyjątkowo trudne, bo olimpijskie złoto czasem może zależeć od jednego dnia czy odrobiny szczęścia. Jeśli ktoś wygrywa Kryształową Kulę, to znaczy, że był najlepszy przez cały sezon – podkreśla w wywiadzie udzielonemu ascdukla.com.

Priorytetem na ścieżce do realizacji sportowych marzeń jest jednak uporanie się z dokuczliwymi problemami zdrowotnymi.

– Z kolanem męczę się od około dwóch lat. W sezonie zdarzały się lądowania, po których kolano puchło, zbierał się płyn i wszystko bolało. Nawet podczas pierwszego treningu w Lillehammer wydarzyło się praktycznie to samo co przy ostatnim skoku, dlatego odpuściłam drugi trening. Dopiero po tym finałowym skoku ból był jednak na tyle duży, że odesłano mnie do domu, żebym mogła być gotowa na Oslo. Ostatecznie trener i tak mnie tam nie wysłał. Potem miałam rezonans magnetyczny i wykryto niewielkie naderwanie więzadła krzyżowego – czytamy wypowiedź Indrackovej w rozmowie z Janem Sterbą dla skoky.net.

Indrackova do poprzedniego sezonu przygotowywała się pod okiem Radka Zidka, trenera czeskich juniorek, którego polscy kibice mogą kojarzyć z pracy dla grup szkoleniowych w naszym kraju – w latach 2017-2024.

– Radek świetnie mnie przygotował i moja forma naprawdę rosła. Wie, jak ze mną pracować. Widać, że dzięki niemu idę do przodu, a nie każdy trener to potrafi – podkreśla podopieczna byłego trenera polskiej kadry B.

Czeszka w poprzednim sezonie – z powodu problemów zdrowotnych – wzięła udział w zaledwie ośmiu konkursach z cyklu Pucharu Świata. Mimo to zgromadziła 105 punktów, co dało jej 33. lokatę w klasyfikacji generalnej.


Dominik Formela, źródło: sport.cz + liberec.rozhlas.cz + ascdukla.com + skoky.net + youtube.com/@ViktorieSeifert
oglądalność: (920) komentarze: (1)

Komentowanie jest możliwe tylko po zalogowaniu

Zaloguj się

wątki wyłączone

Komentarze

  • Arturion profesor

    Pulpecja ładnieje z roku na rok i forma też wzrasta. Oby tak dalej! :-)

    Tymczasem Radka Żidka oddelegowano do wykończenia czeskich juniorek.
    Aneżka go niby chwali, ale właśnie odeszła z jego grupy! ;-)

Regulamin komentowania na łamach Skijumping.pl