Eddie Edwards znów na skoczni

  • 2026-08-05 16:21

Michael "Eddie the Eagle" Edwards ponownie pojawił się w Kanderstegu. Legendarny Brytyjczyk, który niemal cztery dekady temu właśnie na szwajcarskich skoczniach przygotowywał się do pamiętnego występu na igrzyskach olimpijskich w Calgary, po dziesięciu latach przerwy znów założył narty i oddał kilka skoków. Dla 62-latka był to sentymentalny powrót do miejsca, bez którego – jak sam przyznaje – jego niezwykła historia nigdy by się nie wydarzyła.

Kandersteg świętował dziesięciolecie ponownego otwarcia kompleksu skoczni narciarskich. Z tej okazji organizatorzy zaprosili jednego z najbardziej rozpoznawalnych bohaterów w historii tej dyscypliny. Choć Michael Edwards od lat nie rywalizuje na skoczniach, nie ograniczył się wyłącznie do wspomnień. Mimo dziesięcioletniej przerwy ponownie usiadł na belce startowej i oddał kilka skoków na małej skoczni, wzbudzając entuzjazm licznie zgromadzonych kibiców.

To właśnie w Kanderstegu rozpoczęła się droga, która doprowadziła go na zimowe igrzyska olimpijskie w Calgary w 1988 roku. Gdy przyjechał do Szwajcarii w 1986 roku, miał niewiele pieniędzy, nie dysponował własnym trenerem ani profesjonalnym sprzętem. Nocował w harcerskim schronisku, a możliwość treningów wypracował sobie własnymi rękami. W zamian za sprzątanie skoczni i pielęgnację obiektu mógł bezpłatnie korzystać z obiektu.

Właśnie tutaj po raz pierwszy odważył się na skoki z normalnej skoczni i ustanowił rekord Wielkiej Brytanii. Był to przełomowy moment, który otworzył mu drogę do olimpijskiego debiutu.

Choć w Calgary zajął ostatnie miejsca, stał się największą sensacją igrzysk. Charakterystyczne grube okulary, pożyczony od różnych reprezentacji sprzęt i nieustępliwość sprawiły, że "Eddie the Eagle" zdobył sympatię kibiców na całym świecie. Popularność Brytyjczyka była tak duża, że w kolejnych latach zmieniono przepisy kwalifikacyjne do igrzysk, znacznie utrudniając start zawodnikom o podobnym poziomie sportowym.

Dziś Edwards jest cenionym mówcą motywacyjnym i wciąż chętnie wraca do wydarzeń sprzed blisko czterdziestu lat. Podczas wizyty w Kanderstegu nie ukrywał wzruszenia.

– Bez Kanderstegu nigdy nie dotarłbym do Calgary. To tutaj dostałem szansę na treningi, a ludzie pomagali mi na każdym kroku. Inni zawodnicy przekazywali mi sprzęt, przynosili jedzenie i wspierali mnie, kiedy najbardziej tego potrzebowałem – wspominał Brytyjczyk.

Podczas jubileuszowego wydarzenia nie zabrakło zdjęć, autografów i rozmów z kibicami. Mimo ulewnego deszczu 62-latek kilkukrotnie wspinał się na rozbieg, by jeszcze raz poczuć emocje, które przed laty odmieniły jego życie.

Choć dziś nie nosi już słynnych grubych okularów, zastąpiły je implanty w oczach, jedno pozostało niezmienne – uśmiech i odwaga, dzięki którym Michael "Eddie the Eagle" Edwards na zawsze zapisał się w historii skoków narciarskich.

 

Adrian Dworakowski, źródło: Blich.ch
oglądalność: (2731) komentarze: (9)

Komentowanie jest możliwe tylko po zalogowaniu

Zaloguj się

wątki wyłączone

Komentarze

  • Odlotowo_4567 weteran

    Guess who’s back. Jedyny i niepowtarzalny Eddie Edwards znów pojawił się na skoczni po wielu latach przerwy. 😌

  • Odlotowo_4567 weteran
    @Bluchaman

    „w dużej mierze wielka ironia” jak cała Twoja twórczość na tym forum, drogi Mariuszu/Kazimierzu/Robercie.

  • Bluchaman stały bywalec

    Eddie Edwards czyli legendarny Eddie Orzeł Edwards, który notował zawsze bardzo słabe wyniki stąd przydomek Orzeł to w dużej mierze wielka ironia

  • Odlotowo_4567 weteran
    @Skokownik

    Edwards niesamowicie kocha skoki. „Nocował w harcerskim schronisku, a możliwość treningów wypracował sobie własnymi rękami. W zamian za sprzątanie skoczni i pielęgnację obiektu mógł bezpłatnie korzystać z obiektu.” Wszystko to przez poświęcenie dla ukochanej dyscypliny sportu. Nie każdy postąpiłby w ten sposób tylko po to, by móc ją uprawiać. Wielu porzuca skoki, gdy zabraknie kasy od związku, sponsorów czy rodziny. Czasem też, bo po prostu chcą spróbować czegoś nowego, bo skoki stały się dla nich już mało atrakcyjne. Nie ma w tym nic złego, ale to jeszcze bardziej potwierdza, że Eddie to prawdziwy fenomen i żywa legenda.

  • Odlotowo_4567 weteran

    Osoba Eddiego Edwardsa kojarzy mi się ze sformułowaniem, a w zasadzie jego przeciwieństwem: „Starania się gwarancją sukcesu.” No niezupełnie. Bez starań nie ma sukcesów, ale to, że ktoś się stara nie zapewnia mu z urzędu bardzo dobrego wyniku. To nie gwarancja, tylko jedna z przyczyn sukcesów, która nie stanowi 100% pewności. Eddie Edwards też się starał, ale sukcesów w skokach nie odniósł. W sumie szkoda, że nie trafił mu się kiedyś w konkursie taki „skok życia”, w którym wszystko wyszłoby idealnie i odległość aż tak nie odstawałaby od reszty zawodników…

  • Skokownik profesor
    @Arturion

    No i ma siłę pasji. Musiał pokochać skoki, skoro jeszcze chce mu się amatorsko poskakać w wieku 62 lat. No i skoro się nie poddał mimo regularnego zajmowania ostatnich miejsc.

  • Arturion profesor

    Eddiego warto czasami powspominać. Tyle przyniósł fanom radości, że wiedza o nim ciągle trwa.
    A zdecydowana większość konsekwentnych buloklepów zniknęła w niepamięci!
    ;-)

  • Adrian D. redaktor
    @Kolos

    W oryginalnym tekście jest "Implantate". Soczewki kontaktowe to po niemiecku "Kontaktlinsen".

  • Kolos profesor

    "Choć dziś nie nosi już słynnych grubych okularów, zastąpiły je implanty w oczach,"

    Tłumaczenie ewidentnie z AI. Na pewno chodzi o soczewki kontaktowe a nie jakieś "implanty w oczach"...

Regulamin komentowania na łamach Skijumping.pl