„Jestem po prostu wyczerpany”. Problemy Jewhena Marusiaka

  • 2026-10-06 17:41

Najlepszy zawodnik w historii ukraińskich skoków, Jewhen Marusiak, nie może tego lata zaliczyć do udanych. 26-latek z Krzyworówni nie znalazł drogi do finałowej serii żadnego z tegorocznych konkursów Letniego Grand Prix. Nawet słabo obsadzone zawody w Rasnovie kończył bez punktów. W rozmowie z portalem Sportarena.ua opowiedział o swoich problemach, celach na zimę, a także o trudnej walce o utrzymanie wagi.

Marusiakowi od dłuższego czasu dokuczają problemy zdrowotne oraz dysfunkcje organizmu. - Niestety, mam problemy zarówno z plecami, jak i nogą. Latem ubiegłego roku naciągnąłem więzadła. Ale przede wszystkim brakuje mi siły fizycznej i nie mam pojęcia dlaczego. Poszedłem do lekarza w Iwano-Frankiwsku, zrobiłem badania. Mam nadzieję, że po tym jak zacznę brać witaminy, nabiorę sił, bo teraz jestem po prostu wyczerpany - mówi bez ogródek 

Nie jest to zresztą w przypadku Marusiaka żadna nowość. Już w styczniu wypowiadał się w podobnym tonie. - Właściwie czuję się zmęczony od samego początku sezonu, od lata. Mówiłem, że potrzebuję odpoczynku, ale niestety, pracowaliśmy i pracowaliśmy. Czuję ciągłe zmęczenie. Idę na start i nie czuję ciała ani nóg - żalił się zawodnik ukraińskim mediom. 

Podopieczny trenera Janeza Debelaka podczas LGP w Wiśle zajął 56 miejsce w pierwszym konkursie, w drugim nie przebrnął kwalifikacji. W Courchevel był dopiero 59 pierwszego dnia, a udział w drugich zmaganiach zakończył ponownie na kwalifikacjach. W Rasnovie uplasował się na 39 i 33 pozycji. - Zasadniczo letnia część sezonu była dla mnie nieudana. Ale to niczego nie zmienia, chcę rozpocząć sezon zimowy, będąc w życiowej formie. Pracujemy, próbujemy rozruszać moje nogi. Mam ambicję i wolę walki. Wierzę, że poczuję w końcu w nogach tę rakietę i odlecę - mówi Ukrainiec.

Marusiak opowiedział też o swojej rygorystycznej diecie i o tym, że bez kontaktu ze specjalistą od odżywiania trudno mu odpowiednio zbilansować posiłki - Kiedy moja waga jest mniej więcej w normie jem na śniadanie jedno lub dwa jajka na twardo z serem, do tego wodę i kawę. Na obiad nie jem czasami nic, czasami sałatkę z mięsem. A na kolację tylko woda. Muszę wszystko skrzętnie zaplanować - rano skoki, po obiedzie podnoszenie ciężarów, a wieczorem, jeżeli moja waga nie jest optymalna, bieganie. Po tym wszystkim wracam do domu wyczerpany. Jeśli moja waga jest za wysoka, ograniczam to i tak skromne jedzenie albo w ogóle nie jem. Ponieważ nie mamy w sztabie lekarza sportowego, nie wiemy jak prawidłowo się odżywiać. Jest to bardzo męczące - wyjaśnia skoczek.

Dla Marusiaka ostatnia zima nie należała do najbardziej udanych. Ukrainiec cztery razy zameldował się w finałowej trzydziestce Pucharu Świata, zdobywając łącznie 24 punkty. Pozwoliło mu to zająć 55 miejsce w klasyfikacji generalnej. Zadowolony mógł być jednak z konkursu duetów rozegranego w Zakopanem. Razem z Witalijem Kaliniczenką zajął sensacyjną 7 pozycję z minimalną stratą do szóstych Niemców.


Adrian Dworakowski, źródło: Sportarena.ua
oglądalność: (1187) komentarze: (3)

Komentowanie jest możliwe tylko po zalogowaniu

Zaloguj się

wątki wyłączone

Komentarze

  • Arturion profesor

    Przy takiej diecie, to nic dziwnego, że brakuje mu sił. Dobrego dietetyka w Ukrainie nie mają?

  • Arturion profesor

    "Poszedłem do lekarza w Iwano-Frankiwsku, zrobiłem badania. "

    Może lepiej niech idzie na badania we Lwiwie. ;-)

  • mortyr stały bywalec

    Biedny związek, trwająca wojna, to i nawet na lekarza ich nie stać. Szkoda, bo Marusiak ma niezły potencjał, zwłaszcza na lotach. Mam nadzieję, że jeszcze wróci na dobre tory, ale przyszłość nie maluje się kolorowo.

Regulamin komentowania na łamach Skijumping.pl