Strona główna • Polskie Skoki Narciarskie

Kamil Stoch: Na grubsze świętowanie przyjdzie czas po sezonie

Rywalizacja skoczków narciarskich na XXIII Zimowych Igrzyskach Olimpijskich w Pjongczangu dobiegła końca. Kamil Stoch wróci do Polski z dwoma medalami - złotym z konkursu na dużej skoczni oraz brązowym z rywalizacji drużynowej. Po ceremonii medalowej polskiego zespołu, trzykrotny mistrz olimpijski podzielił się swoimi myślami z dziennikarzami.


- Ten wynik to wspaniała praca wielu osób. Uważam, że nagroda w postaci medalu jest dla nas wspaniałym zwieńczeniem ostatnich lat wytrwania - mówi Kamil Stoch.

Mistrz olimpijski z dużej skoczni początkowo po poniedziałkowym finałowym skoku nie krył niezadowolenia ze swojej próby i był pocieszany przez kolegów z drużyny: - Może nie byłem niepocieszony, tylko trochę zły na siebie. Wiedziałem, że była szansa na trochę więcej niż brąz, że mogłem zrobić coś lepiej. Z drugiej strony później uświadomiłem sobie, iż zrobiłem wszystko co mogłem. Dałem z siebie wszystko i nie mam pewności czy jakbym spróbował drugi raz, to skoczyłbym lepiej.

- Oczywiście, że chciałem skakać jak najlepiej, zresztą zawsze tak chcę. A konkurs drużynowy wyzwala we mnie jeszcze więcej energii. Tak jak mówię, dałem z siebie sto procent moich możliwości - zaznacza lider Pucharu Świata.

Dzięki wytypowaniu do pokonkursowej kontroli antydopingowej, Kamil Stoch uniknął w poniedziałek konferencji prasowej i mógł od razu skorzystać z transportu do wioski olimpijskiej. W przeciwieństwie do pozostałych Polaków, którzy musieli czekać na swój pojazd: - Ostatnio po konferencji po konkursie indywidualnym również musiałem trochę poczekać na transport, ale wszystko się dobrze skończyło. Jestem, żyję - mówi z uśmiechem dwukrotny triumfator Turnieju Czterech Skoczni.

Czy Polacy świętowali po konkursie zdobycie brązowego medalu? - Było lekkie świętowanie. Lekkie, bo dzisiaj mieliśmy ceremonię i chcieliśmy w miarę dobrze wyglądać. A po drugie na takie grubsze świętowanie przyjdzie czas po sezonie.

- Igrzyska wspaniale się dla nas kończą i chcę podziękować całemu zespołowi. Całemu sztabowi szkoleniowemu, swoim kolegom z drużyny, naszym rodzinom, naszym żonom, które tutaj przyjechały nas wspierać. I wam też, dziennikarzom. Niech będzie. <śmiech> Żartuję, wykonujecie dobrą robotę. Dziękujemy kibicom, pracownikom związku narciarskiego. Każdemu należy się słowo uznania - twierdzi multimedalista igrzysk w Pjongczangu.

Dla Kamila Stocha były to wyjątkowe igrzyska, ponieważ przez cały ich czas w Korei była obecna jego żona, Ewa Bilan-Stoch: - Dla mnie to są zawsze piękne momenty, kiedy wiem, że najbliższa mi osoba jest przy mnie i mogę z nią dzielić te trudniejsze, ale też i piękne chwile.

Korespondencja z Pjongczangu, Tadeusz Mieczyński i Dominik Formela